Havdis – Nightbreeze [English/Polish]

havdis2

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: When in 2012, a totally unknown to me project from Norway named Havdis released an album entitled “The Hidden Islands”, I felt in love immediately. It was a decent dose of organic ambient of the highest quality – I was very curious whether the musician would be able to remain in such shape on his next album as well. I didn’t have to wait long for an answer, because it was in last year’s October that “Nightbreeze” found its way into my hands…

The first thing that strikes the eye is the completely different visuals on this release, in terms of colour. The blue of “The Hidden Islands” has been replaced here by the red of the setting sun. As if “The Hidden Islands” were to be the music of dawn, while “Nightbreeze” – at least in my assumption – conveys the sounds of twilight and slow nightfall. Browsing through the booklet and pictures I wondered whether this would be also reflected in the most important part of the publication, that is the music almost entirely filling the CD.

I think that to a large extent the Norwegian made it. I warn you in advance that it isn’t a better album than “The Hidden Islands”. Nor worse. It’s simply a bit different from its predecessor, but not enough to not be able to recognize that one project is responsible for creating both of them. “The Hidden Islands” peered with Scandinavian cold, it was a journey through the majestic, icy northern seas. “Nightbreeze” seems to be warmer. Not necessarily on a purely emotional level, because it’s still filled with a concrete dose of melancholy and reverie. I mean the literal, ‘meteorologic’ layer. Of course it’s not Africa, this is still the deep North, but it seems like the ice is slightly melting and the temperature is a bit above zero.

This may be due to the fact that field recordings, although still present, aren’t so overwhelming here in contrast to the previous disc – that I personally experienced in almost a physical way, feeling the wind and cold water on my face. It was all mixed with a purely electronic layer, so its massive, absolutely monumental compositions were the final effect. On “Nightbreeze” everything seems more subdued, calmer. Of course, there are still some very powerful fragments (“Blamyra”), but most of the tracks are based on very calm, soothing synth passages while the field recordings rather complement the whole, unlike “The Hidden Islands”. This deplacement of the center of gravity from one component to the other allows a look at Havdis’ music from a slightly changed perspective. Apparently the same thing, but different in conclusion.

The changes are all very subtle, but I personally find them rewarding. You can see that the musician isn’t interested in recording another variation on his full-length debut, but at the same time he remains faithful to his beautiful, organic style. I’m rooting on him, and until the follow-up to “Nightbreeze” will see the light of the day, this CD will be hosted in my player as often as its blue predecessor.

PL: Kiedy w 2012 roku zupełnie mi wcześniej nieznany, pochodzący z Norwegii projekt Havdis wydał krążek zatytułowany “The Hidden Islands”, z miejsca się w nim zakochałem. Była to najwyższej jakości porcja organicznego ambientu – bardzo byłem ciekaw, czy muzyk będzie potrafił utrzymać formę także na następnej płycie. Na odpowiedź długo czekać nie musiałem, ponieważ w październiku zeszłego roku w ręce moje wpadła “Nightbreeze”…

Pierwsze, co rzuca się w oczy to zupełnie odmienna kolorystyka oprawy graficznej tego materiału. Blady błękit “The Hidden Islands” ustąpił miejsca czerwieni zachodzącego słońca. Jak gdyby “The Hidden Islands” miało być muzyką świtu, a “Nightbreeze” – przynajmniej w założeniu – dźwiękiem zmierzchu, zapadającej powoli nocy. Przeglądając książeczkę ze zdjęciami intrygowało mnie, czy znajdzie to swoje odzwierciedlenie także w podstawowej zawartości wydawnictwa, czyli dźwiękach nieomal w całości wypełniających CD.

Myślę, że w dużej mierze udało się to Norwegowi. Z góry uprzedzam, że nie jest to lepsza płyta niż “The Hidden Islands”. Nie jest też jednak wcale gorsza. Jest nieco inna od poprzedniczki, ale nie na tyle, aby nie można było rozpoznać, że za jej powstanie odpowiada ten sam projekt. Z Ukrytych Wysp wyzierał skandynawski chłód, one były jak podróż po potężnym, skutym lodem północnym morzu. “Nightbreeze” wydaje się jakby cieplejsza. Niekonieczne w warstwie czysto emocjonalnej, bo album wciąż wypełniają pokłady melancholii i zadumy. Chodzi mi o warstwę dosłowną, “meteorologiczną”. Oczywiście żadna to Afryka, to wciąż głęboka północ, ale lód jakby nieco stopniał a temperatura dźwignęła się lekko powyżej zera.

Wynikać to może z faktu, iż nagrania terenowe – choć wciąż obecne – nie są tu aż tak przytłaczające, niż na poprzedniej płycie, którą ja osobiście odbierałem w sposób nieomal fizyczny, czułem ten wiatr i zimną wodę na twarzy. To wszystko zmiksowane z warstwą czysto elektroniczną zaowocowało kompozycjami potężnymi, absolutnie monumentalnymi. Na “Nightbreeze” wszystko wydaje się jakby bardziej stonowane, spokojniejsze. Oczywiście wciąż zdarzają się tu fragmenty bardzo masywne (“Blåmyra”), ale w większości utwory bazują na bardzo spokojnych, przyjemnie tulących do snu pasażach syntezatorowych, a field recordings raczej dopełniają tu całości. Czyli odwrotnie niż na “The Hidden Islands”. To przeniesienie ciężaru z jednego elementu na drugi pozwala spojrzeć na muzykę Havdis z nieco innej perspektywy. Niby to samo, ale jednak co innego.

To wszystko to bardzo subtelne zmiany, ale mnie osobiście bardzo satysfakcjonujące. Widać, że muzyka nie interesuje nagrywanie kolejnych wariacji na temat tak przecież udanego pełnoprawnego debiutu, ale też jednocześnie chce on pozostać wierny tej pięknej, organicznej stylistyce. Kibicuję dalej, a do czasu wydania kontynuacji, “Nightbreeze” będzie gościć w odtwarzaczu równie często jak jej błękitna poprzedniczka.

HavdisNightbreeze
gterma, gterma033
CD 2013

One response to “Havdis – Nightbreeze [English/Polish]

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s