Darkrad ‎– Little Black World

darkrad

[Reviewed by stark]

ENG: There’s a lot of beautifully looking releases in various areas of the post-industrial underground. Some really make a great impression; others for the most part present art for art’s sake. “Little Black World” by Darkrad ranks among the first group. Not only does it look aesthetically nice, but it also has a very personal, even intimate dimension. Not only for the creator, but also for the listener. Dealing with it you get the feeling that this tape was made especially for you.

Jana Komaritsa released her first effort in Cold Meat Industry. The thing is in some way historical, as it was the last album released by this worthy, but over the years strongly impoverished label. “Little Black World” came out by the effort of Mrakmur, the artist’s label, and it’s certainly for the best. She did what she wanted and how she wanted, no pressure from the outside, and thanks to this we receive a complete author’s work, both musically and visually.

Jana’s industrialized dark ambient has a very personal and at the same time noticeably feminine approach to its subject. A fact which isn’t always so obvious. Terror lurks in every second of this material, and Jana is like a witch who wants to possess the soul of the listener. It’s just that this is not the archetypal witch living in the forest, in a hut full of chicken paws and brewing some bizarre decoction in a big cauldron. Her musical “Little Black World” alter ego is a 21st century woman, strong and confident, yet inwardly fragile and delicate, perhaps hurt in the past. Who is able to capture the listener in a more metaphysical way; not thanks to spells written on crumpling paper rolls, but manipulating with her gestures, gaze and whispers.

The sound of the album is quite raw, although Gwenn Tremorin (Flint Glass, Tzolk’in) is responsible for mastering. The artist doesn’t depend too much on technical fireworks or the handling of details in a wide sense. There are but a few rhythmic structures, the music is based primarily on drones, industrial components and incantations, which are never specifically expressed or advanced to the fore, as they’re often treated with various kinds of reverb and special effects that sometimes almost lose their purely human nature. The composition titled “Ocean Beckons” impressed me the most; although it’s driven by a rhythm of tribal provenance, it’s very much closer as a whole to the aesthetics of power electronics. Rage and bitterness reaches here its apogee. Other tracks also keep level – the album is consistent, which does not mean dull. Dark ambient intertwined with more or less aggressive industrial tones – you’ll experience a variety of emotions, but none of them belongs to those with a positive tinge.

Inside a little black box in addition to the cassette you’ll find a sticker, a pin, a postcard, a few cards with graphics and texts and a hand-written message. This form of publishing definitely strengthens the bond between listener and artist, because it seems as if Jana addresses her message directly to the receiver, to each one of them individually. But it’s give and take, if you want to fully understand the idea, you need to pay more attention to “Little Black World” than to any other album, because what is most important cannot be reached directly: it is hidden between the sounds.

PL: Wiele krąży efektownie wydanych materiałów w różnych zakątkach postindustrialnego undergroundu. Niektóre naprawdę robią wrażenie, inne prezentują co najwyżej sztukę dla sztuki. “Little Black World” projektu Darkrad zalicza się do pierwszej grupy. Nie tylko wygląda ładnie i estetycznie – to wydawnictwo ma wymiar niezwykle osobisty, intymny wręcz. Nie tylko dla twórcy, ale i dla słuchacza. Obcując z nim masz wrażenie, że ta kaseta została stworzona specjalnie dla ciebie.

Swoją pierwszą płytę Jana Komaritsa wydała w Cold Meat Industry. Rzecz to w pewien sposób historyczna, jako że była to ostatnia płyta wydana przez tę zasłużoną, ale na przestrzeni lat mocno podupadłą wytwórnię. “Little Black World” wyszło nakładem Mrakmur, czyli wytwórni samej artystki, co na pewno wyszło temu materiałowi na dobre. Zrobiła co chciała i jak chciała, bez nacisków z zewnątrz, przez co otrzymaliśmy kompletne, autorskie dzieło, zarówno od strony muzycznej, jak i wizualnej.

Zindustrializowany dark ambient Jany odznacza się bardzo osobistym i jednocześnie wyczuwalnie kobiecym podejściem do tematu. Nie zawsze jest to takie oczywiste. Groza wyziera z każdej sekundy tego materiału, a Jana jest niczym wiedźma pragnąca posiąść duszę słuchacza. Tyle, że nie jest to wiedźma archetypiczna, mieszkająca w lesie, w chatce na kurzej łapce i warząca w wielkim kotle dziwaczne wywary. Muzyczne alter ego Jany na “Little Black World” to kobieta dwudziestego pierwszego wieku, silna i pewna siebie, ale jednocześnie w głębi ducha krucha i delikatna, być może skrzywdzona w przeszłości. Potrafiąca zawładnąć słuchaczem w sposób bardziej metafizyczny – nie dzięki zaklęciom zapisanym na kruszejących zwojach papieru, lecz manipulując gestem, spojrzeniem i szeptem.

Brzmienie płyty jest dość surowe, pomimo, że za mastering odpowiadał Gwenn Tremorin (Flint Glass, Tzolk’in). Artystce zdecydowanie nie zależy na technicznych fajerwerkach ani operowaniu szczegółem w szerokim aspekcie. Niewiele tu struktur rytmicznych, muzyka opiera się przede wszystkim na dronie, elementach industrialnych i inkantacjach, które nigdy nie są szczególne wyraźne ani wysunięte na pierwszy plan, za to często traktowane różnego rodzaju pogłosami i efektami specjalnymi tak, że chwilami tracą nieomal czysto ludzki charakter. Największe wrażenie zrobiła na mnie kompozycja zatytułowana “Ocean Beckons”, która choć podbita rytmem o plemiennej proweniencji całościowo bardzo mocno zbliża się do estetyki power electronics. Wściekłość i gorycz osiągają tu swoje apogeum. Pozostałe również trzymają poziom – płyta jest spójna, co nie znaczy, że jednostajna. Dark ambient splata się z mniej lub bardziej agresywnymi odcieniami industrii – emocji doświadczymy różnych, lecz żadna z nich nie należy do tych o pozytywnym zabarwieniu.

Wewnątrz małego czarnego pudełka oprócz kasety znajdziemy naklejkę, przypinkę, pocztówkę, kilka kart z grafikami i tekstami oraz ręcznie napisaną wiadomość. Taka forma wydawnictwa zdecydowanie zacieśnia więź między słuchaczem a artystą, gdyż wydaje się jakby Jana zwracała się swoim przekazem bezpośrednio do słuchacza, każdego z osobna. Jednak coś za coś, jeżeli chcesz w pełni zrozumieć jej przesłanie, musisz poświęcić “Little Black World” więcej uwagi niż standardowej płycie, gdyż to, co najistotniejsze nie dociera wprost, jest poukrywane między dźwiękami.

Darkrad ‎– Little Black World
Mrakmur, MRAK-001
MC 2014

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s