[aural time-slip] Bad Sector – The Harrow [English/Polish]

badsector_harrow

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: Reflecting on the selection of an album for our recollection series, I came to the conclusion that this Italian, fixated on science and technology, simply can’t be missing from here. It was hard to pick one of his albums, because virtually all of them are powerful in one way or another. Eventually I chose “The Harrow”.

“Whatever commandment the condemned man has transgressed is engraved on his body by the harrow.” A quote from the ‘In The Penal Colony’ by Kafka is the motto of the release where Massimo Magrini, perhaps for the first time, explores the ins and outs of technology that is carrying death and destruction. A B-2 on the cover, a silent predator, a masterpiece of modern technology annihilating cities in the blink of an eye. Massimo’s music isn’t silent and, despite appearances, isn’t soulless either. Regardless of its exact nature this is a deeply humanistic work.

“Ampos” is noisy. “Plasma” a little less, but it has its drilling moments. I love “Polonoid”, a few moments there are just the top of the peak, just like “Dolmen Factory”. But I guess “The Harrow” is the culmination of all of Magrini’s creations. Not necessarily because of the music’s quality, as that is invariably high throughout the whole period of his musical activity, but because of the intensity of transmission. Saturation of music with emotions, often violent, bordering even in aggression, but always compensated by a strong melancholic character, which always brings to mind a lamentation over the twenty-first century society aiming to the total technocracy. Until the moment when B-2 becomes an object of worship of the divine impact. Which is not so far from the truth.

On the following albums Massimo seemed to calm down and the end of his musical journey – at least for this moment – is “Chronoland” containing more personal sounds, focused on the individual. He utilizes modern technology to look into his own self. Literally. The fatigue of more epic forms, bombers, cosmos… so I suggested a few years ago in my review and I continue to uphold this view. “Chronoland” is a logical summary of his career so far. I don’t wish this, but I wouldn’t be particularly surprised if this album turned out to be the last in his discography. What there was to achieve, has been achieved. He doesn’t need to do anything more.

I once dreamed of “The Harrow II” because the point at which I encountered “The Harrow” coincided with my increased fascination with military equipment and contemporary warfare operations. I devoured this album, this specifically Middle Eastern melody in “Search” – all the more frightening in the context of the events of that year. The monumental “Hide”, showing the last hours of a falling world from a purely military and technical point of view. The amazing “Generate”, which I can’t even describe in words, so I just paste the piece below this text. The devastatingly sad “Wait”, during which I wonder what it is that I should wait for, since everything is gone… But it’s good that Massimo decided not to repeat himself – it’s not his style at all. I also realize that to expect more of the same from this particular musician was a bit foolish of me.

Massimo Magrini did what I believe he was planning to do on “The Harrow”. He showed the dark side of technological progress. Terror, gliding noiselessly several kilometers above our heads. Or lying submerged off the coast of a hostile country, waiting for the signal. Or just residing somewhere in the form of a digital recording on a hard drive, waiting until some madman presses the key, ready at any moment to bury the stock exchange in the debris. Because here – in contrast to the equally wonderful “Stealth” by Sleep Research Facility – the B-2 is only a symbol. A symbol telling us to come to our senses.

After “Chronoland” things got quieter about Bad Sector. Every now and then Power & Steel reissues his older albums (literally a few days ago, a re-release of a split with SSHE Retina Stimulants was out), which is cool, but I’m waiting for something new. I wonder what will be the approach of the Italian artist to the matter of musical technology. I know it won’t be like “The Harrow” – this step is already behind him. It doesn’t matter. It will remain with me until the end anyway. Until the last battery runs out.

PL: Zastanawiając się nad wyborem płyty do naszego wspominkowego cyklu, doszedłem do wniosku, że nie może tu zabraknąć tego sfiksowanego na punkcie nauki i techniki Włocha. Z wyborem płyty było już gorzej, bo praktycznie wszystkie to mniejsza lub większa moc. Padło na Bronę.

“Whatever commandment the condemned man has transgressed is engraved on his body by the harrow.” – cytat z ‘Kolonii Karnej’ Kafki stanowi motto płyty, na której Massimo Magrini chyba po raz pierwszy zgłębia tajniki technologii niosącej śmierć i zniszczenie. B-2 na okładce, cichy drapieżnik, arcydzieło nowoczesnej techniki unicestwiające miasta w mgnieniu oka. Muzyka Massimo nie jest cicha, wbrew pozorom nie jest bezduszna. I pomimo tak ścisłego charakteru, rzecz to głęboko humanistyczna.

“Ampos” był hałaśliwy. “Plasma” trochę mniej, choć też miała swoje wiercące momenty. Uwielbiam “Polonoid”, kilka fragmentów na niej to po prostu szczyt szczytów, podobnie jak “Dolmen Factory”. Chyba jednak właśnie “The Harrow” uważam za punkt kulminacyjny w twórczości Magriniego. Niekoniecznie ze względu na jakość muzyki, bo ta jest nieodmiennie wysoka na przestrzeni całego okresu, w którym tworzył, lecz na intensywność przekazu. Nasycenie muzyki emocjami, nierzadko gwałtownymi, graniczącymi wręcz z agresją, zawsze jednak równoważoną przez tą mocno melancholijną melodykę, która nieodmiennie kojarzy mi się z lamentem nad dążącym do całkowitej technokracji społeczeństwem dwudziestego pierwszego wieku. Momentu, kiedy B-2 staje się obiektem kultu o boskiej wręcz sile oddziaływania. Co wcale nie jest tak odległe od prawdy.

Na kolejnych płytach Massimo zdawał się łagodnieć a końcem jego muzycznej ścieżki – przynajmniej na ten moment – jest “Chronoland” zawierający muzykę bardziej osobistą, skupioną na jednostce. Wykorzystującą nowoczesną technologię aby zajrzeć w głąb własnej jaźni. Dosłownie. Zmęczenie formami bardziej epickimi, bombowcami, kosmosem… tak sugerowałem parę lat temu w recenzji i nadal to podtrzymuję. “Chronoland” to logiczne podsumowanie dotychczasowej jego kariery. Nie chciałbym tego, ale też nie byłbym szczególnie zaskoczony, gdyby ta płyta okazała się ostatnią w dorobku Massimo. Co miał nagrać, to nagrał. Więcej już nie musi.

Kiedyś marzyło mi się “The Harrow II”, bo moment, w którym poznałem “The Harrow” zbiegł się z moją wzmożoną fascynacją militariami i współczesnymi działaniami wojennymi. Chłonąłem tę płytę, tę specyficznie bliskowschodnią melodykę “Search” – tym bardziej przerażającą w kontekście wydarzeń tamtego roku. Monumentalny “Hide”, który z czysto wojskowego i technicznego punktu widzenia ilustruje ostatnie godziny upadającego świata. Niesamowity “Generate”, którego nawet nie jestem w stanie opisać słowami, więc po prostu wkleję ten numer pod tym tekstem. Porażająco smutny “Wait”, podczas którego zastanawiam się na co powinienem czekać, skoro już nic nie ma… Ale to dobrze, że Massimo nie zafundował nam powtórki z rozrywki – to zresztą nie w jego stylu. Ja też zdaję sobie sprawę, że to trochę głupie z mojej strony, po tym konkretnym muzyku oczekiwać – jak to ładnie się mówi – more of the same.

Massimo Magrini dokonał tego, co sobie – jak mniemam – zaplanował pracując nad “The Harrow”. Ukazał ciemną stronę postępu technologicznego. Grozę, która bezszelestnie szybuje kilkanaście kilometrów nad naszymi głowami. Albo tkwi zanurzona u wybrzeży wrogiego kraju czekając na sygnał. Albo po prostu w formie cyfrowego zapisu na jakimś dysku twardym czekająca aż jakiś szaleniec wciśnie klawisz, gotowa w każdej chwili zmienić giełdę światową w pogorzelisko. Bo przecież tutaj – w przeciwieństwie do równie wspaniałego albumu “Stealth” Sleep Research Facility – ten B-2 to tylko symbol. Symbol mówiący abyśmy się opamiętali.

Po “Chronoland” trochę ciszej zrobiło się o Bad Sector. Co jakiś czas Power & Steel wydaje kolejne reedycje jego starszych albumów (dosłownie parę dni temu wyszło wznowienie splitu z Sshe Retina Stimulants), co jest fajne, ale ja czekam na coś nowego. I zastanawiam się jakie tym razem będzie podejście włoskiego muzyka do muzyczno – technicznej materii. Wiem, że nie takie jak na “The Harrow” – ten etap jest już za projektem. Nie szkodzi. Brona i tak pozostanie ze mną do końca, do momentu kiedy wyczerpie się ostatnia bateria.

Bad SectorThe Harrow
AVA/ES1-Reset, Reset.01
CD 2001

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s