Theologian / STROM.ec ‎– Hubrizine [English/Polish]

theologian_strom

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: Philip K. Dick references aren’t anything particularly fresh or original among the post industrial brotherhood. In general, these attempts are nothing like rushing in where angels fear to tread, not only in industrial but also in other genres, not to mention different forms of art (e.g. movies). But I have to admit that the powerful duo Theologian and Strom.ec have succeeded quite well. Obviously not as much as Ridley Scott and his “Blade Runner”, but on “Hubrizine” they respectfully touch the works of this great writer, delve into his mind, explore his fears and fascinations.

This is the third edition of this material. The first one was issued by Lee Bartow on his Annihilvs label in digital form. Then, a year later, in 2013, the cassette came in a groundbreakingly limited edition of 12 copies. Today we can enjoy a proper CD version thanks to Malignant Records. I must admit that in the genre of massive electronics these two projects are among my favorites – in Theologian’s case this also applies to the musician’s previous incarnation, Navicon Torture Technologies. Both Theologian and Strom.ec stylishly combine noisier forms with monumental atmospheres. “Hubrizine” is no different, although it shouldn’t be called a typical split album. The Finns have provided the source material and the American has given it a further treatment.

Like I said, it’s both noisy and monumental, albeit “Hubrizine” is far from both sound extremes, as well as overwhelming pathos. The strength of this material is based on a combination of the essences of atmospheric ambient and power electronics, creating a fascinating amalgam of the two. Although it starts so innocently, treble piano, ethereal, but also a rising, very strange tingling on the back. In contrast, already in “EM–19” they lead this combination of essences almost to perfection. Atmospheric passages are pierced by a crunching mechanical sound, demented screams and harsh metallic rhythms. “UBIK” takes almost a song–like form, and this evocative melody at the end, struggling to break through the rugged wall of sound, can touch indeed.

Still, it’s the title track that is the center of everything. Dreaming androids, neon glow reflecting in pools of water, the sky on fire, her, dazed by a synthetic drug… The line between what human and artificial becomes blurred. Spirit is born in the machine. Almost twenty minutes of “Hubrizine”, composed of rough drones, ethereal guitar, rhythmically working machinery that no longer requires human intervention; it could be the perfect soundtrack to a modern, uncompromising screening of the writer’s prose. “Hubrizine” is like the climax of the album, because in the three subsequent compositions the tension seems to decrease; they are epic images of a falling world, shrouded in smog. At a push, I could say that in “World War Terminus” the musicians try to refer to Vangelis on a certain level.

Tears flow in the last song. They flow and disappear in the rain. From the surreal, narcotic loop and hallucinatory drones occasional female vocals peer, seemingly of artificial provenance, which in the case of this particular album is extremely relevant. In the end, I conclude that the musicians have succeeded. Theologian and Strom.ec didn’t bring Dick’s creations to the level of post–industrial banality, a feat which, after all, is not that ordinary. Also apart from the concept, “Hubrizine” functions effectively as a concrete piece of industrial, dark ambient and power electronics, composing one impressive musical monument.

PL: Nawiązania do twórczości Philipa K. Dicka nie są wśród postindustrialnej braci chwytem szczególnie świeżym bądź oryginalnym. Z reguły próby te są niczym innym jak porywaniem się z motyką na słońce, nie tylko w industrialu, ale i w pozostałych gatunkach muzycznych, o innych gałęziach sztuki (choćby kino) nie wspominając. Przyznać jednak muszę, że mocarnemu duetowi Theologian i Strom.ec udało się całkiem nieźle. Z pewnością nie aż tak bardzo jak Ridleyowi Scottowi i jego “Łowcy Androidów”, ale na “Hubrizine” na pewno z szacunkiem odnoszą się do dzieł wielkiego pisarza, wnikając w jego umysł, zgłębiając jego lęki i fascynacje.

To trzecia edycja tego materiału. Najpierw wydał to sam Lee Bartow w swoim Annihilvs na mp3, rok później, w 2013 wyszła kaseta w oszałamiającym nakładzie 12 egzemplarzy, a dzisiaj za konkretne wydanie na CD wzięła się Malignant Records. Nie ukrywam, że w gatunku masywnej elektroniki te dwa projekty należą do moich ulubionych – w przypadku Theologian tyczy się to również poprzedniego wcielenia muzyka, czyli Navicon Torture Technologies. Zarówno Theologian, jak i Strom.ec klasowo potrafią łączyć hałasy z monumentalnymi atmosferami. W przypadku “Hubrizine” nie jest inaczej, choć nie należy nazywać płyty typowym splitem. Finowie dostarczyli materiału źródłowego, którego dalszej obróbce poddał Amerykanin.

Jest zarówno hałaśliwie, jak i monumentalnie, aczkolwiek daleko “Hubrizine” zarówno do dźwiękowych ekstrem, jak i przytłaczającego patosu. Siła tego materiału polega na łączeniu esencji atmosferycznego ambientu z power electronics, tworząc pasjonujący amalgamat tychże. Choć zaczyna się tak niewinnie, wysokimi tonami pianina, eterycznymi, ale jednocześnie wzbudzającymi dziwne mrowienie na plecach. Natomiast już w “EM-19” doprowadzają nieomal do perfekcji to, o czym pisałem wcześniej. Klimatyczne pasaże przeszywa odgłos chrzęszczącej maszyny, obłąkańcze krzyki i surowa metaliczna rytmika. “UBIK” ma formę nieomal piosenkową, a ta przejmująca melodia na końcu, starająca się przebić przez chropowaty dźwiękowy mur, w rzeczy samej potrafi wzruszyć.

Ale i tak to utwór tytułowy jest centrum wszystkiego. Śniące androidy, blask neonów odbijający się w kałużach, niebo w ogniu, ona, otumaniona syntetycznym narkotykiem… Granica między tym co ludzkie, a tym co sztuczne zaciera się. Duch rodzi się w maszynie. Prawie dwadzieścia minut “Hubrizine” szorstkich dronów, eterycznych partii gitarowych, rytmicznie pracującej machinerii, która nie potrzebuje już ingerencji człowieka, stanowiłoby doskonały soundtrack do nowoczesnej, bezkompromisowej ekranizacji prozy pisarza. “Hubrizine” stanowi jakby punkt kulminacyjny płyty, bo w trzech następujących po nim kompozycjach napięcie zdaje się opadać; to epickie obrazy upadającego, spowitego smogiem świata. Na upartego, mógłbym stwierdzić, że w “World War Terminus” muzycy na pewnym poziomie starają się nawiązać do Vangelisa…

Łzy płyną w utworze ostatnim. Płyną znikając w deszczu. Spod surrealnej, narkotycznej pętli i halucynacyjnych dronów wyzierają od czasu do czasu kobiece wokalizy, chyba o sztucznej proweniencji, co akurat w przypadku tej konkretnej płyty jest wyjątkowo na miejscu. Koniec końców, stwierdzam, że udało się. Theologian i Strom.ec nie sprowadziły twórczości Dicka do poziomu postindustrialnego banału, co przecież wcale takie oczywiste być nie musiało. A i w oderwaniu od koncepcji “Hubrizine” równie efektywnie funkcjonuje jako kawał konkretnego industrialu, dark ambientu i power electronics zmieszanych i stanowiący jeden imponujący monument muzyczny.

Theologian / STROM.ec ‎– Hubrizine
Malignant Records, TumorCD68
CD 2014

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s