Dag Rosenqvist & Rutger Zuydervelt ‎– Vintermusik [English/Polish]

vintermusik

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: Such albums I like. As a matter of fact, I knew I was gonna like it after viewing the title and ascetic cover design. My first idea was: “That could have been a Glacial Movements release.” After several sessions with “Vintermusik” I came to the conclusion that maybe a few releases of that respectable, although less active as of recent, Italian label could match the level of Dag Rosenqvist and Rutger Zuydervelt’s joint proposal.

It’s not new material, as the album was composed and self-released in 2006 (actually Rutger did it by himself). The sounds from the original “Vintermusik” are enriched with an amazing, more than 20-minute long “Feberdröm”, which comes from the same titled miniCDr originally issued by the unknown – at least for me – Odradek Records in 2007. Both the Swedish and Dutch have a decent ambient experience. Dag is more commonly known as Jasper TX. Under this name he has recorded a number of albums, though sometimes he signs his music with his own name, such as the vinyl “Fall Into Fire” released recently via n5MD. Rutger is primarily Machinefabriek, which I suppose needs no further introduction. One of his last outcomes as Machinefabriek Rutger delivered through the aforementioned Glacial Movements. And the circle is closed.

“Frost / Vries” begins with silence, out of which grows one of the most monumental drones that I’ve had the opportunity to listen to lately. Mathias Grassow himself wouldn’t be ashamed of it. The guitar/ electronic texture generated by the musicians reaches a climax at some point, so that it falls and then slowly gives way to a moment of harsh frost captured in time and space. In “Gräs Som Bryts Och Gar Av / Gras Dat Knakt En Breekt” a melancholic, drowning in dense reverb post-rock guitar part emerges from a bass darkness and sound glitches. “Blasa Rök / Rook Blazen” has a seemingly more clear structure. There’s an enchanting guitar once more, but abstract, although desperately trying to capture some kind of order; field recording forms try to divert the listener’s attention over and over again.

Dissonances, guitar feedbacks and a moment of a marvelous melody on the piano and saxophone, accompanied by the sounds of playing children. Like a post-nuclear winter and transmissions from the past drifting in the air, when one was still allowed to laugh. It’s “Ljus I November / Licht In November” where the two gentlemen ascend to the heights of emotional impact art, even if they do it in a very straight way. “Tappad Vante / Verloren Want” is the shortest, most experimental and probably the least interesting and engaging piece of the release. Such a moment of respite is certainly useful before the two closing compositions of “Vintermusik”.

The first of them, “Islossning / Ijsbreken”, is a cold, but in its own way serene composition consisting of guitar drones, male vocalizations and field recordings. A sunny, but very frosty day in Greenland, far away from civilization. I see the Inuits during their daily activities, some men preparing for a whalehunt. The snow is so white that looking at it can make you blind. While listening to “Feberdröm / Koortsdroom” I have similar images before my eyes, but without the human factor. After a few minutes you don’t even notice this brain-drilling drone anymore, as you listen to the background painted with the echoes of Geir Jenssen’s most beautiful works.

Zoharum is constantly very active, so in the flood of their publications “Vintermusik” can be missed. Such an oversight would be a real shame, because for me it’s one of the best things that this label has ever released. Winter music with many shades of white.

PL: Takie płyty to ja lubię. Zresztą wiedziałem, że ją polubię już po tytule i ascetycznym projekcie okładki. Pierwsze moje skojarzenie brzmiało: “To mogłoby wydać Glacial Movements”. Po kilku przesłuchaniach “Vintermusik” doszedłem do wniosku, że niewiele wydawnictw wspomnianej zacnej, choć ostatnio mniej aktywnej włoskiej wytwórni mogłoby dorównać poziomem do wspólnej propozycji Daga Rosenqvista i Rutgera Zuydervelta.

A nie jest to przecież rzecz nowa, bo powstała już w 2006 roku. Wtedy wydali płytę własnymi siłami (a właściwie wydał ją sam Rutger). Na edycji Zoharum materiał z oryginalnego “Vintermusik” wzbogacono niesamowitym ponad dwudziestominutowym “Feberdröm”, który pochodzi z tak samo zatytułowanego miniCDr wydanego pierwotnie przez bliżej mi nieznaną oficynę Odradek w 2007 roku. Zarówno Szwed, jak i Holender z niejednego ambientowego pieca chleb już jedli. Dag bardziej znany jest jako Jasper TX. Pod tym szyldem nagrał szereg wydawnictw, choć czasem zdarza mu się wypuścić coś sygnowanego własnym nazwiskiem, jak np. ostatnio winyl “Fall Into Fire” dla szanowanej n5MD. Natomiast Rutger to przede wszystkim Machinefabriek, którego bliżej przedstawiać chyba nie muszę. Jedną z ostatnich płyt jako Machinefabriek Holender wydał dzięki wspomnianej na początku Glacial Movements. I koło się zamyka.

“Frost / Vries” rozpoczyna się ciszą, z której wyrasta jeden z najbardziej monumentalnych dronów jakie było mi ostatnio usłyszeć. Sam Mathias Grassow by się tego nie powstydził. Generowana przez muzyków gitarowo-elektroniczna tekstura osiąga w pewnym momencie punkt kulminacyjny, aby później pomału opaść i ustąpić miejsca chwili srogiego mrozu uchwyconego w czasie i przestrzeni. W “Gräs Som Bryts Och Gar Av / Gras Dat Knakt En Breekt” z basowej ciemności i brzmieniowego zanieczyszczenia wyłania się melancholijna, tonąca w gęstym pogłosie post-rockowa partia gitary. Pozornie bardziej klarowną strukturę posiada “Blasa Rök / Rook Blazen”. Znowu czaruje gitarowa partia, ale co i rusz uwagę od niej starają się odwrócić formy złożone z field recordings, abstrakcyjne, choć w moim odczuciu starające się w ostatecznym rozrachunku uchwycić jakiś porządek.

Zgrzyty i gitarowe sprzężenia a chwilę później przecudna melodia na fortepian i saksofon, którym towarzyszą odgłosy dziecięcej zabawy. Jak postnuklearna zima i unoszące się w powietrzu transmisje z przeszłości, kiedy można było pozwolić sobie na śmiech. W “Ljus I November / Licht In November” panowie wznoszą się na wyżyny sztuki oddziaływania na emocje, nawet jeśli robią to w bardzo bezpośredni sposób. Natomiast “Tappad Vante / Verloren Want” jest najkrótszym, najbardziej eksperymentalnym i chyba najmniej ciekawym i angażującym fragmentem płyty. Taka chwila wytchnienia na pewno przydaje się przed dwiema kompozycjami zamykającymi wydawnictwo.

Pierwszą z nich jest “Islossning / Ijsbreken”, czyli zimna, lecz na swój sposób pogodna kompozycja złożona z gitarowych dronów, męskich wokaliz oraz nagrań terenowych. Słoneczny, lecz bardzo mroźny dzień na Grenlandii, z dala od cywilizacji. Widzę Inuitów podczas swoich codziennych czynności, część mężczyzn przygotowuje się do polowania na wieloryba… Śnieg jest tak biały, że patrząc na niego można oślepnąć. Z kolei słuchając “Feberdröm / Koortsdroom” mam przed oczami podobne obrazy, tyle że bez czynnika ludzkiego. Po kilku minutach przestaje się zwracać uwagę na ten wwiercający się w mózg dron na pierwszym planie, wsłuchujesz się za to w tło malowane echem najpiękniejszych nagrań Geira Jenssena…

Zoharum jest bezustannieniesamowicie aktywne, normalny wydaje się zatem fakt, że w zalewie ich wydawnictw “Vintermusik” może komuś umknąć. Byłoby naprawdę szkoda takiego przeoczenia, ponieważ jak dla mnie to jedna z najlepszych rzeczy jakie ta oficyna w ogóle opublikowała. Zimowa muzyka o wielu odcieniach bieli.

Dag Rosenqvist & Rutger Zuydervelt ‎– Vintermusik
Zoharum, ZOHAR 080-2
CD 2014

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s