Terra Sancta – Exile [English/Polish]

terrasancta2

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: How irrationally good is this release. Terra Sancta has always been strong. I have been following Greg’s actions from the very beginning, since the “Anno Domini” EP, and I think this Australian project is one of the best, yet still underrated projects on the dark ambient/industrial market. ” Exile” is the third full–length production of Terra Sancta. Most mature. Absolutely astounding.

Frankly, I thought that after “Sunken | Buried | Forgotten” Greg would follow a noisier, perhaps even death industrial direction. That short release was an incredibly dense and dark monolith, which I was jumping around to in awe like those apes at the beginning of Kubrick’s “Space Odyssey”. Meanwhile, a solid dose of space sneaks inside the “Exile” sound. I’m not thinking here about cosmic voyages, arctic landscapes or abandoned cathedrals, Terra Sancta is majestic as the burning sun over the Australian desert. This continent has always attracted me along with its secrets, hidden within the Interior. Good creates these images by returning somewhat to the poetics of “Aeon”, because there’s plenty of organic sound, aggressive winds causing dust storms, remote atmospheric passages reminiscent of a mirage looming far on the horizon.

“Exile” is essentially devoid of melody, based primarily on atmospheric drones intertwining with each other, absorbing the listener one hundred percent. One of the tracks, “Celestial Extinction” was recorded in collaboration with the American Rasalhague and who knows if it isn’t the highlight of this release. With all its power “Exile” absorbs, yes, but it doesn’t overwhelm. I’d even say that in some twisted way it soothes. Lately I often fall asleep while listening to “Exile”, which transports me from an industrial city in Poland to a place straight out of “Wolf Creek”, and I’m okay with that. I close my eyes and find myself elsewhere. I could count on the fingers of two, maybe three hands the albums that arouse a similar reaction in me. Suggestive sounds operating with the atmosphere in such a manner that they engage the listener through not quite intelligible forms, and take possession of him – it’s the domain of the best.

A few months ago thanks to Loki, “The Borrowed World” album came to light – a very good release where two Norwegian projects, Northaunt and Svartsinn, pay homage to Cormac McCarthy’s novel “The Road”. Of course the action takes place in the United States. On the other hand it’s recorded by Scandinavian musicians, which of course has also left an imprint on the music. “Exile” could be easily treated as a sound illustration of “The Road” in the Australian barren land. Very, very powerful thing.

PL: Ależ irracjonalnie dobra to jest płyta. Terra Sancta zawsze była mocna, śledzę poczynania Grega od samego początku, od EP-ki “Anno Domini” i uważam ten australijski projekt za jeden z najlepszych, wciąż mimo wszystko niedocenionych projektów w branży. “Exile” to trzecia długometrażowa produkcja Terra Sancta. Najdojrzalsza. Robiąca naprawdę kolosalne wrażenie.

Szczerze mówiąc, myślałem, że po EP-ce “Sunken | Buried | Forgotten” Greg pójdzie w bardziej hałaśliwe, powiedziałbym deathindustrialne wręcz zakątki. Tamta krótka płytka to był niesamowicie gęsty i ciemny monolit, który obskakiwałem w zachwycie jak te małpy na początku kubrickowskiej Odysei. Tymczasem w “Exile” wkrada się potężna doza przestrzeni. Żadnej tam kosmicznej, sakralnej czy arktycznej, Terra Sancta jest majestatyczna jak rozpalona słońcem australijska pustynia. Zawsze pociągał mnie ten kontynent i jego tajemnica kryjąca się w interiorze. Good maluje te muzyczne obrazy wracając poniekąd do poetyki “Aeon”, jako że sporo tu brzmień organicznych, silnego wiatru wywołującego burzę piaskową, odległych atmosferycznych pasaży przywodzących na myśl fatamorganę majaczącą daleko na horyzoncie.

“Exile” pozbawiona jest w zasadzie melodii, opiera się przede wszystkim na atmosferycznych dronach splatających się wzajemnie, pochłaniających słuchacza w stu procentach. Jeden z utworów, “Celestial Extinction” został nagrany w kooperacji z amerykańskim Rasalhague i kto wie, czy nie jest to najmocniejszy punkt tego wydawnictwa. Przy całej swojej potędze “Exile” owszem pochłania, ale nie przytłacza. Rzekłbym wręcz, że w jakiś pokrętny sposób relaksuje. Często zasypiam ostatnio przy “Exile”, które przenosi mnie z polskiego miasta przemysłowego w miejsca rodem z “Wolf Creeka” i dobrze mi z tym. Zamykam oczy i z miejsca znajduję się gdzie indziej. Płyty, które wywołują u mnie podobne reakcje, mógłbym policzyć na palcach dwóch, może trzech rąk. Sugestywne operowanie nastrojem tak, aby mało przystępnymi formami wciągnąć i zawładnąć odbiorcą – to domena najlepszych.

Niedawno nakładem Loki wyszła bardzo dobra płyta “The Borrowed World”, na której norweskie Northaunt i Svartsinn oddają hołd powieści “Droga” Cormaca McCarthy’ego. Wiadomo, akcja książki toczyła się w Stanach Zjednoczonych. Album z kolei nagrali muzycy skandynawscy, co rzecz jasna również odcisnęło piętno na muzyce. Za to “Exile” spokojnie mogłoby służyć za dźwiękową ilustrację “Drogi”, gdyby ta rozgrywała się na australijskiej ziemi jałowej. Bardzo, bardzo mocna rzecz.

Terra SanctaExile
Malignant Records, TumorCD69
CD 2014

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s