Strom Noir – Urban Blues [English/Polish]

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: “Urban Blues” by Strom Noir is one of those albums that I know what type of sound I’ll find in before I play the CD. Yet at the same time it’s this kind of album where I don’t mind it at all. I’ve already presented Strom Noir on Santa Sangre and I’m glad that this one-man project came under Zoharum’s wings and has a chance to reach more people in Poland.

Contrary to the title you won’t find here a single tune of blues. Personally I’d also debate the term “urban” in the title. Of course there are those nice, although quite ascetic visuals, trying to capture the spirit of the city – skyscrapers, crowded subway trains, sterile rooms like an unfinished office building… For me though this music is separated from the crowd and noise by a thick line. But if I had to project an image of the city through the eyes of the soul, it would have been a late autumn panorama view from one of the top floors of a skyscraper. Sound-proof windows attenuating car engines, car horns, people swearing at each other, hurrying to god knows where… Only the hum of fluorescent lamps and raindrops beating on the glass break the silence.

Such modest and subtle music is offered by Emil Mat’ko who on “Urban Blues” generates the sounds primarily – if not solely – using his guitar. He blurs the effects however, as the sounds are virtually devoid of sharp edges; it’s the kind of ambient that resembles a bath in hot water: it seems as if the music doesn’t get to me only through the sense of hearing, but wraps my entire body which absorbs it, and it becomes one with me. Sounds a bit pretentious perhaps, but you get the idea. There’s no darkness, violent emotions or pathos. It’s environment music, yes, but in a very subtle manner this environment is being changed, the music shaping it into its likeness. While listening to “Urban Blues” I see gray, but I feel warm. I’m in a city, but it seems as if I am somewhere else, far away from any buildings. Or at least in a room with very tight windows.

Another example that you don’t need to invent the wheel to seduce the listener. Emil seems like a humble and nice person, and his music only confirms that he has no aspirations to be one of the top stars on the ambient firmament. He just wants to give the listener a couple of minutes of pleasure and relaxation, in a simple but classy manner. And he simply succeeds in doing so.

PL: “Urban Blues” autorstwa Strom Noir to jedna z tych płyt, o których wiem, jakie dźwięki na niej znajdę zanim jeszcze wrzucę krążek CD do odtwarzacza. Ale jednocześnie to ten typ płyt, gdzie w ogóle mi to nie przeszkadza. Prezentowałem już u nas Strom Noir i cieszę się, że ten jednoosobowy projekt trafił pod skrzydła Zoharum i ma szansę dotrzeć do większej ilości ludzi w naszym kraju.

Wbrew tytułowi bluesa tu nie znajdziemy. Osobiście dyskutowałbym też z określeniem “urban” w tytule. Ładna, choć dość ascetyczna oprawa graficzna oczywiście stara się uchwycić miejskiego ducha – wieżowce, zatłoczone wagony metra, sterylne pomieszczenie niczym w niewykończonym biurowcu… A jednak muzyka ta jak dla mnie oddziela się grubą kreską od tłumu i zgiełku. Gdybym jednak miał oczami duszy ujrzeć to miasto, byłaby to późnojesienna panorama roztaczająca się z jednego z najwyższych pięter jakiegoś drapacza chmur. Dźwiękoszczelne okna tłumiące dźwięk silników samochodów, klaksonów, ludzi klnących na siebie nawzajem, śpieszących się bóg wie gdzie… Jedynie brzęczenie świetlówek i deszcz bijący w szybę rozdzierają ciszę.

Takie to właśnie skromne i subtelne brzmienia proponuje Emil Mat’ko, który na “Urban Blues” dźwięki generuje głównie, jeśli nie tylko, za pomocą swojej gitary. Rozmywa jednak jej brzmienia, które pozbawione są właściwie ostrych krawędzi – to ten rodzaj ambientu, przypominający kąpiel w ciepłej wodzie – czasem wydaje mi się, że ta muzyka nie dociera do mnie tylko poprzez zmysł słuchu, ale otula całe ciało, wchłania się w nie i staje się ze mną jednym bytem. Trochę pretensjonalnie mi to wyszło, ale chyba wiecie o co chodzi. Tu nie ma żadnych mroków, gwałtownych emocji czy patosu. To muzyka otoczenia, owszem, ale w sposób bardzo subtelny to otoczenie zmieniająca, kształtująca je na swoje podobieństwo. Słuchając “Urban Blues” widzę szarość, ale czuję ciepło. Jestem w mieście, ale wydaje mi się jakbym był zupełnie gdzie indziej, z dala od jakichkolwiek zabudowań. Albo przynajmniej w pomieszczeniu z bardzo szczelnymi oknami.

Kolejny przykład na to, że nie trzeba odkrywać Ameryki żeby uwieść słuchacza. Sam Emil wydaje się skromną i sympatyczną osobą, a jego muzyka tylko potwierdza, że nie ma on aspiracji bycia jednym z tych największych. On po prostu chce swoją twórczością dać słuchaczowi trochę przyjemności, relaksu. Uczynić to w sposób prosty, ale niebanalny. I najzwyczajniej w świecie udaje mu się to.

Strom NoirUrban Blues
Zoharum, ZOHAR 060-2
CD 2014

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s