Accomplice Affair – The Zone Of Silence [English/Polish]

aa

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: Can’t say I wasn’t surprised by the news that Zoharum would release an Accomplice Affair album. I had the opportunity to review three previous releases by this project and well… it would be a lie, if I said that I was particularly enchanted by them. Yes, I could notice the progress in music, but my feelings towards Accomplice Affair evolved over time from annoyance to indifference at most. However a few years have passed, so when “The Zone of Silence” fell into my hands, I understood how the project charmed Zoharum enough that they decided to release it.

The very first impression was positive – the front cover image is certainly more intriguing and eye-catching than those cliche pictures decorating the previous discs. Also there aren’t any lyrics printed (to this day I have this trauma related to the project’s early lyrics…), and as I’m able to completely “turn off” the perception of the lyrical side while listening to the music, I didn’t pay any attention to what is sung there in a few tracks. I focused only the sensory aspect, so to speak. If the musician is reading this, I have to say “I’m sorry”, but… I just didn’t want to investigate these lyrical issues. Besides, I’m not sure whether this type of vocal expression – dark male recitations – fits into the concept of the album which is based on showing the world through the eyes of harmed children.

So let’s talk about the music, because as it turns out it’s not that bad. The very first track seems to be a few light years ahead everything that has appeared earlier under the Accomplice Affair moniker. “Loneliness” is hazy, non-obvious, quite abstract. Fleeing from standard solutions that are easy to assimilate, and even easier to forget. An uneasy guitar theme and a handful of glitches on a deep and spatial background. A dreamlike atmosphere, a subtle nightmare. The next compositions are more strict and transparent. Although often surprising: the guitar on “Him- A Complete Stranger” resonates a distant echo of folk music from the south of the States. “In The Dungeon Of Your Own Feelings” contains a solo straight from the psychedelic rock of the 70s. Keeping all proportions, it reminded me of a scene from “Apocalypse Now” when Willard reaches the Do Lung Bridge. Here, of course, the amount of terror and nihilism isn’t as monumental as in Coppola’s movie, but similar internal images were somehow projected inside my mind.

Finally in “The Zone of Silence” I like the vocals, a bit of a sloppy singing or rather mumbling containing a hell of a lot more emotions than the pretentious declamations in the second piece, or the scary murmurs in the third. I think it’s also the most colorful song of the entire disc. As I understand it, a kind of personal zone of silence, an isolated inner space in one’s mind, where the abused child escapes. The monotonous rhythm of “Fear” causes me to switch off every time I listen to this composition.

Quite a boring track, perhaps the least interesting in the whole album. While in the beginning of “Lullaby” the musician resorts to a rather trite trick, that is dark drones, whispers like in a horror flick plus a children’s music box melody. Fortunately a minimalist guitar comes to turn later alongside with silence, that perhaps plays an even more important role than the sounds themselves. It’s a shame that in the latter part of “Lullaby” the music box returns. As well as the monster that, as we know, lurks at the end of each dream.

Accomplice Affair recorded a decent album. Surely it’s Przemek’s most successful achievement. I don’t know if it’s the culmination of his potential, but I guess not. It’s no secret that this project will never find its place among my favorites, but this is mainly due to general sensitivity and emotional approach to music, both on the part of the artist and the listener. Apparently we transmit on different wavelengths. Thankfully this type of graphomania characteristic to the early Accomplice Affair releases can no longer be found here, although some elements still seem to me a bit pretentious. The largest part of the release however is full of interesting ideas, the whole thing sounds well, a few melodies are actually able to grab my heart. Not bad.

PL: Nie ukrywam, byłem zaskoczony informacją, że Zoharum zdecydowało się wydać Accomplice Affair. Miałem okazję recenzować trzy wcześniejsze wydawnictwa projektu i cóż… skłamałbym mówiąc, że byłem nimi szczególnie zauroczony. Owszem, słyszałem progres w muzyce, ale moje odczucia wobec Accomplice Affair z czasem ewoluowały od irytacji w co najwyżej obojętność. Parę lat jednak minęło, toteż kiedy w łapy wpadła mi “The Zone Of Silence” doszedłem do wniosku, że warto sprawdzić czym projekt włodarzy Zoharum ujął.

Na plus na pewno okładka, na pewno bardziej intrygująca i przykuwająca wzrok niż sztampowe obrazki zdobiące poprzednie płyty. Nie ma też wydrukowanych tekstów (o matko, do dziś mam traumę…), a że – przyznam szczerze – podczas słuchania muzyki potrafię zupełnie “wyłączyć” percepcję warstwy lirycznej, zatem zupełnie nie zwracałem uwagi co też jest tam wyśpiewywane w kilku numerach. Skupiałem się wyłącznie na warstwie, że tak powiem, zmysłowej. Przepraszam z góry muzyka, jeśli to czyta, ale… wolałem nie wgryzać się w te kwestie. Poza tym nie jestem pewien, czy taka wokalna ekspresja – mroczne męskie melodeklamacje – pasuje do konceptu płyty opierającego się na ukazaniu świata widzianego oczami skrzywdzonych dzieci.

Przejdźmy zatem do muzyki, bo tu, jak się okazuje jest zupełnie nieźle. Już sam pierwszy utwór wydaje się o kilka lat świetlnych przeskakiwać wszystko, co ukazało się wcześniej pod szyldem Accomplice Affair. “Loneliness”, przymglony, nieoczywisty, całkiem abstrakcyjny. Uciekający od standardowych rozwiązań, które łatwo sie przyswaja, ale jeszcze łatwiej zapomina. Głębokie i przestrzenne tło, a na pierwszym planie niepokojący motyw gitarowy i garść dźwiękowych zanieczyszczeń. Atmosfera jak ze snu, subtelnego koszmaru. Następne utwory są już konkretniejsze i bardziej przejrzyste. Choć często zaskakujące: partia gitarowa “Him-A Complete Stranger” pobrzmiewa mi odległym echem folku z południa Stanów. “In The Dungeon Of Your Own Feelings” mieści w sobie solówkę rodem z psychodelicznego rocka z lat siedemdziesiątych. Zachowując wszelkie proporcje: przypomniała mi się scena z “Czasu Apokalipsy”, kiedy Willard dociera do mostu Do Lung. Tu oczywiście nie ma aż tak monumentalnej porcji grozy i nihilizmu, jak u Coppoli, ale jakieś takie podobne wewnętrzne obrazy projektuje mój umysł.

W “The Zone Of Silence” w końcu podoba mi się wokal, to lekko niedbałe śpiewanie, czy raczej mamrotanie zawiera w sobie o tonę więcej emocji niż niezbyt mnie przekonujące deklamacje z drugiego kawałka, czy groźne pomruki z trzeciego. Jest to też utwór o chyba najjaśniejszej barwie z całej płyty. Jak rozumiem taka osobista strefa ciszy, odizolowane miejsce w umyśle, w które ucieka krzywdzone dziecko. Monotonny rytm “Fear” powoduje, że wyłączam się za każdym razem, kiedy słucham tego utworu. Dosyć nudna kompozycja, chyba najmniej ciekawa na całej “The Zone Of Silence”. Z kolei na początku “Lullaby” muzyk ucieka się do dość sztampowego chwytu, czyli ciemne drony, szepty rodem z horroru plus melodia dziecięcej pozytywki. Na szczęście potem do głosu dochodzi minimalistyczna gitara i cisza, która odgrywa tu być może nawet ważniejszą rolę niż same dźwięki. Trochę szkoda, że w dalszej części Kołysanki wraca zarówno pozytywka, jak i potwór, który jak wiadomo czai się na końcu każdego snu.

Accomplice Affair nagrało udaną płytę. , na pewno najlepszą w całym swoim dorobku. Nie wiem czy to szczyt możliwości Przemka, ale mam wrażenie, że nie. Nie będę ukrywał, ten projekt nigdy nie będzie należał do moich ulubionych, ale na dzień dzisiejszy wynika to głównie z wrażliwości, emocjonalnego podejścia do muzyki, zarówno twórcy, jak i jej odbiorcy. Chyba nadajemy na trochę innych falach. Nie ma tu na szczęście już tej grafomanii cechującej pierwsze płyty Accomplice Affair, ale niektóre rozwiązania wciąż wydają mi się nieco pretensjonalne. Na szczęście większa część płyty obfituje w ciekawe pomysły, całość nieźle brzmi, kilka melodii faktycznie potrafi chwycić za serce. Nie jest źle.

Accomplice AffairThe Zone Of Silence
Zoharum, ZOHAR 055-2
CD/Digital 2013

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s