Night Sins – To London Or The Lake [English/Polish]

night_sins

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: People still create this kind of music. Like in Philadelphia for example, home city of the Kyle Kimball, Night Sins leader, a man who invites the listener to a party in a cold basement plastered with old posters and mirrors, shrouded in cigarette smoke puffed out from the blood-red lips of latex-clad beauties.

These sounds could have easily been born two or three decades ago, when Eldritch or McCoy were winning the world by effectively combining musty, lurid romanticism with dispassionate mechanics. Eight hit songs, gothic or cold wave, it doesn’t really matter, are released by the Italian Avant! Records on vinyl to the delight of everyone now in their forties, who experienced their first times in the company of these conglomerates of low, sensual male voices (although I never considered them as such), pulsating bass, specific guitar-synth melodies and mechanical machine rhythms.

I guess this music can be enjoyed not only by those who have just begun or are in the middle of their midlife crisis. Some part of young people still wallow in this, let’s be honest, very archaic style – but it has its charm. Perhaps not too often, but I sometimes also take a nostalgic trip to the dark or cold waves or the post-punk era. Rather classic artists and albums, probably rightly so, because when every now and then I stumble upon a young group trying its luck within these music areas, they usually pay a tribute to these aforementioned classics in a literal way, without any personal contribution at all.

I suppose it’s not even their point. Those musicians don’t care about crossing boundaries or finding new means of expression. They work on the principle of the continuation of a certain tradition, trying to save it from oblivion. Just like Night Sins. You won’t hear anything here you haven’t already heard dozens of times on other albums. Similar melodies, atmosphere, sound. But it’s not what this is about; Kyle is just a fan of that era and music, and if such a direct reference to it gives a lot of fun and pleasure, that’s fine. If it’s enjoyed by someone else as well, even better. In my opinion, Night Sins does the job properly, professionally, the pieces are catchy and simply cool.

Kyle says that with “To London Or The Lake” he wanted to create something like a soundtrack to “The Lost Boys”, if the film was released in 2013. None of these things Kyle, your music would in no way fit into the modern version of this movie. Today the producers would prefer Linkin Park or something… but if we’re discussing the original version from 1987, that’s a different story. In that case music and movie could very well complement each other. So if you feel like taking a small leap in the past, I invite you to “London or The Lake”.



PL:
Wciąż jeszcze gdzieś nagrywają taka muzykę. Na przykład w Filadelfii, skąd pochodzi Kyle Kimball, lider Nocnych Grzechów, człowiek, który zaprasza słuchacza na imprezę w zimnej, oblepionej starymi plakatami i lustrami piwnicy, spowitej papierosowym dymem wydmuchiwanym przez krwistoczerwone usta odzianych w lateks piękności.

Bo dźwięki te spokojnie narodzić się mogły dwie, trzy dekady temu, kiedy to świat zdobywali Eldritch czy McCoy w efektowny sposób łącząc zatęchły, trupi romantyzm z beznamiętną mechaniką. Osiem przebojowych piosenek, gotyckich czy cold wave’owych, jak zwał, tak zwał, włoska Avant! Records wydaje na winylu ku uciesze wszystkich czterdziestolatków, którzy przeżywali swoje pierwsze razy przy tych charakterystycznych konglomeratach niskich, zmysłowych męskich głosów (tzn. jak dla kogo zmysłowych, ja za takowe nigdy ich nie uważałem), pulsującego basu, specyficznej gitarowo – syntezatorowej melodyki i mechanicznego rytmu wybijanego przez automat.

Muzyka ta cieszyć może nie tylko tych, którzy właśnie wchodzą lub są w trakcie kryzysu wieku średniego. Część młodzieży wciąż pławi się w takiej, bądźmy szczerzy, mocno archaicznej stylistyce, ale ma to swój urok – rzadko, bo rzadko, ale ja też czasem wracam do dark- czy cold wave’ów albo innych post-punków. Raczej do klasycznych zespołów i płyt – chyba słusznie, bo jak od czasu do czasu natknę się na młodą grupę obracającą się w tych muzycznych rejonach, to z reguły hołduje ona klasykom w sposób dosłowny nie wnosząc praktycznie nic nowego od siebie.

I chyba nawet nie o to im chodzi. Ci muzycy w głębokim poważaniu mają przekraczanie granic, odnajdywanie nowych środków wyrazu. Działają raczej na zasadzie kontynuacji pewnej tradycji, pragnąc ocalić ją od zapomnienia. Night Sins również działa na tej zasadzie. Nie usłyszycie tu niczego, czego nie słyszeliście już na dziesiątkach innych płyt. Podobne melodie, atmosfera, brzmienie. Ale przecież nie o to tu chodzi – Kyle jest po prostu fanem tamtej ery, tamtej muzyki i skoro jemu takie bezpośrednie nawiązanie do niej sprawia przyjemność, to jest to ok. Jeśli podoba się komuś jeszcze, to tym lepiej. Moim zdaniem Night Sins gra porządnie, profesjonalnie, kawałki są chwytliwe i po prostu fajne do słuchania.

Kyle mówi, że nagrywając “To London Or The Lake” chciał stworzyć coś na kształt soundtracku do “The Lost Boys”, gdyby film ten ukazał się w 2013 roku. Nic z tych rzeczy Kyle, twoja muza w żaden sposób nie pasowałaby do współczesnej wersji Zaginionych Chłopców. Bardziej jakieś Linkin’ Park albo coś… ale do oryginału z 1987, to już inna sprawa, tu film z muzyką mogłyby się bardzo dobrze uzupełniać. Tak że jak macie ochotę na mały skok w przeszłość, to zapraszam do Londynu albo Jeziora.

Night SinsTo London Or The Lake
Avant!, AV!026
LP, Digital 2013

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s