James Murray – Broken Homes [English/Polish]

james_murray

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: I really like this Hibernate Recordings postcard series. I’ve already mentioned it in my ‘Maps & Diagrams’ review, but I have a weakness for just such ascetic, simple publications and this feeling is strengthened by the fact that we’re dealing with a small disc CDr, in this case containing only seventeen minutes of music.

James Murray comes from the UK. He started to create and record music about ten years ago, but only in recent years he gave vent to his musical imagination in a wider range. One of the effects of his increasing creative EP. Though while listening to this track I feel as if it was made very spontaneously, perhaps during one evening. Without combining, tinkering on individual sounds for many hours, without debating over every microsecond detail. I don’t know, perhaps I’m wrong, perhaps the origin of “Broken Homes” isn’t that romantic, but to me it sounds like a piece made on impulse, as if James woke up suddenly in the middle of the night, prepared his instruments and software and that was it.

Night summer music it is. “Broken Homes” opens with a fairly steady, though dense drone during the first few seconds, giving the impression that we’ll deal with something completely different in mood. Something more disturbing. However this illusion quickly blurs with a looped, very simple sequence – it’s difficult to even call it a melody. And with each successively introduced element all the dark clouds disappear somewhere, allowing the full moon to shine brightly. Sometimes James adds some electronic impurities or surreal microelements but it’s more for the purpose of creating an oneiric, fuzzy perspective rather than a desire to disturb the listener’s bliss.

In time warm, atmospheric textures appear, meditative acoustic guitars, even female vocals towards the end, but despite its accumulating successive motifs the track is still quite static. Stopping the rush of everyday life for a moment. A frozen frame lasting seventeen minutes, something you can apply once in a while, turn yourself off, and then put “Broken Homes” on the shelf, throw yourself back in the urban whirl again and… return to James’ little gem whenever you feel such a need.

PL: Bardzo mi się podoba ta pocztówkowa seria Hibernate Recordings. Wspominałem to już przy okazji recenzji Maps & Diagrams, ale mam słabość do takich właśnie ascetycznych, skromnych wydawnictw, kiedy całe to wrażenie spotęgowane jest jeszcze przez fakt, iż mamy do czynienia z małym krążkiem CDr, w tym przypadku mieszczącym siedemnaście minut muzyki.

James Murray pochodzi z Wielkiej Brytanii. Muzykę zaczął tworzyć już około dziesięć lat temu, ale dopiero w ostatnim czasie w szerszym zakresie dał upust swojej muzycznej wyobraźni. Jednym właśnie z efektów zwiększenia jego twórczej aktywności jest EP-ka “Broken Homes”. Choć tak naprawdę słuchając tego kilkunastominutowego utworu mam wrażenie jakby powstał on bardzo spontanicznie, być może podczas jednego wieczora. Bez kombinowania, wielogodzinnej dłubaniny na pojedynczymi dźwiękami, bez debatowania nad każdym mikrosekundowym detalem. Nie wiem, może się mylę, może historia powstania “Broken Homes” wcale nie jest taka romantyczna, ale dla mnie kawałek ten brzmi jakby powstał właśnie pod wpływem impulsu, jakby James wstał nagle, w środku nocy, przygotował instrumenty, odpalił oprogramowanie i jazda.

Ładna, letnia i nocna to muzyka. “Broken Homes” rozpoczyna się dość jednostajnym, choć gęstym dronem, podczas pierwszych kilku sekund dającym wrażenie, że możemy mieć do czynienia z czymś zupełnie innym w nastroju. Czymś bardziej niepokojącym. To złudzenie szybko się jednak zaciera wraz z zapętloną, bardzo prostą sekwencją, którą trudno nawet nazwać melodią. I wraz z kolejnymi wprowadzanymi elementami, wszelkie ciemne chmury nikną gdzieś na niebie pozwalając księżycowi rozbłysnąć pełnym blaskiem. Czasem James wprowadza w utwór jakąś elektroniczną nieczystość, czy jakieś surrealne mikroelementy ale to bardziej na zasadzie takiego sennego rozmazania perspektywy niż chęci zakłócenia spokoju słuchacza.

Z czasem pojawiają się nastrojowe ciepłe tekstury, zadumane brzmienia gitary akustycznej, pod koniec nawet kobiece wokalizy, ale pomimo nawarstwiających się kolejnych motywów to wciąż bardzo statyczna rzecz. Zatrzymująca na chwilę pęd dnia codziennego. Taka trwająca siedemnaście minut stopklatka, którą można sobie raz na jakiś czas zaaplikować, wyłączyć się, a potem odłożyć “Broken Homes” na półkę, rzucić się z powrotem w miejski wir i… wrócić do tej małej perełki Jamesa, kiedy tylko poczujecie taką potrzebę.

James MurrayBroken Homes
Hibernate Records, postcard series no 26
miniCDr 2013

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s