Netherworld – Alchemy Of Ice [English/Polish]

netherworld2

[Reviewed by / autor recenzji: stark]

ENG: I was a little disappointed with this CD at first. Still keeping in mind the phenomenal “Over the Summit” I began to suspect that Alessandro arose only briefly above fair and very decent, but still just craftsmanship. He touched genius with the creation of “Magma To Ice” and “Over The Summit” only to return to a safe, reliable ambient work. After a few weeks I still generally think so, yet at the same time I must admit that flashes of brilliance are discernible here and there, and the album gets better with each subsequent listen.

On “Alchemy Of Ice” which is dedicated to Gianluigi Gasparetti (Oophoi), Alessandro Tedeschi mainly uses a Roland VP9000 analog sound sampler, but also wove in some field recordings recorded somewhere in the Lazio caves. What first caught my ear, is a certain emotional temperance resembling “Over The Summit”. Alessandro uses similar means of expression, the sound also is not particularly far from that obtained in the previous album. But I was moved by each sound there, each nuance caused a rapid heartbeat, sometimes even squeezed a tear from my eye, a tear which, incidentally, immediately froze. “Alchemy Of Ice” is slightly different. In terms of weather it’s a bit warmer here. More sun and clear blue sky, although the temperature is still well below zero. Emotionally “Alchemy Of Ice” seems to be colder. A winter soulstorm as such isn’t presented here, it rather soothes and favors an inner tranquility. I don’t feel like I’m about to freeze to death, I rather stand on the side of a safe and warm place, admiring the beauty of the Arctic landscape.

“Alchemy Of Ice” is comprised of six tracks, for a total duration of less than forty-five minutes. Not a particularly long album, at least for the ambient genre. In the title track, specific Netherworld drones introduce the atmosphere of the disc. In the second part of the track this devoid of human presence bliss subtly becomes distorted by scraps of piano melodies that have no beginning, development or end. Just out of context, scattered on the snowy carpet. “Polo Nord dell’inaccessibilita” is a canvas of silence skimmed with a few soundspots of different provenance: indistinct pulsations, ice rumblings… In the following part one of the few moments appear that are reminiscent of what happened on the previous album. Reflective drones, a fragment of human voice… Nothing, just lie down in the snow and wait until the frost gently wraps you around in its warm shroud.

In “Icepulse” you can actually hear the lazy, distant pulse constituting a barely audible background for piano sections, paradoxically warm textures and single swishes of cold wind. “White Silence” is the shortest and at the same time very distinctive fragment for Netherworld works. A looped piece of melody, specifically sounding background and a pinch of field recordings. A brief piece, dwelling on it isn’t particularly essential here.

Night falls. Aurora Borealis lights up the clean, immaculate and uncontaminated land, the sky is painted with colors and echoes of human voices are floating in the air; lost transmissions that never reached their destination. ” 85°50’S 65°47’E” is without doubt the most beautiful part of the disc – in this case, the snow muse gifted Alessandro with exceptional inspiration. “Hymns To A Melancholic Sunset” flows slowly into the sunset heralding the end of the album and our return to wrangling with the prose of everyday life. At least it ends in a very pleasant and warm manner that is inviting for further listens.

For me personally, it’s not as good as “Over The Summit”. That doesn’t mean that Alessandro slipped on the frozen puddle. Just that the previous album was so perfect that it was hard for the Italian musician to overcome himself. He did it only for a few minutes, in the penultimate track. Overall “Alchemy Of Ice” is a solid piece of glacial ambient, confirming the uncommon skills of this nice Italian, that allows us to look forward to future releases with hope on the blue and white horizon. All this to the accompaniment of “Alchemy Of Ice”, of course.

PL: Na początku trochę mnie rozczarowała ta płyta. Wciąż mając w pamięci fenomenalną “Over The Summit” zacząłem podejrzewać, że Alessandro tylko na chwilę wynurzył się ponad uczciwe i bardzo poprawne, ale jednak tylko rzemiosło, zdążył nagrać “Magma To Ice” i “Over The Summit”, na których otarł się o artyzm – z całą świadomością szafuję tu tymi dużymi słowami – tylko po to, aby powrócić do bezpiecznej, rzetelnej ambientowej roboty. I generalnie, po kilku tygodniach wciąż tak uważam, choć jednocześnie muszę stwierdzić, że przebłyski geniuszu tu i ówdzie są dostrzegalne, a płyta zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem.

Na dedykowanej Gianluigiemu Gasparettiemu (Oophoi) “Alchemy Of Ice” Alessandro Tedeschi wykorzystuje w głównej mierze brzmienia analogowego samplera Roland VP9000, choć wplótł też tu i ówdzie trochę nagrań terenowych zarejestrowanych gdzieś w jaskiniach, w Lacjum. Co rzuciło mi się pierwsze w ucho, to pewne emocjonalne stonowanie w porównaniu z “Over The Summit”. Alessandro stosuje podobne środki wyrazu, brzmienie też nie jest jakoś szczególnie odległe od tego, które uzyskał na poprzedniej płycie. Ale tam każdy dźwięk mnie wzruszał, powodował szybsze bicie serca, czasem wręcz wyciskał łzę z oka, która zresztą od razu zamarzała. Na “Alchemy Of Ice” jest nieco inaczej. W kategoriach meteorologicznych jest tu jakby nieco cieplej. Więcej tu słońca i błękitu, choć temperatura nadal grubo poniżej zera. Emocjonalnie “Alchemy Of Ice” wydaje się jednak chłodniejsza. Gwałtownych wzruszeń jako takich nie funduje, raczej uspokaja, sprzyja wewnętrznemu wyciszeniu. Nie czuję jakbym miał za chwilę zamarznąć na śmierć, stoję raczej z boku, z bezpiecznego i ciepłego miejsca podziwiając piękno arktycznej scenerii.

“Alchemy Of Ice” składa się z sześciu utworów, w sumie trwających niecałe czterdzieści pięć minut. Niezbyt długa to płyta, przynajmniej jak na ambient. W utworze tytułowym pojawiają się charakterystyczne dla tego projektu drony dobrze wprowadzając w klimat całej płyty. W dalszej części ten pozbawiony ludzkiej obecności błogostan subtelnie zakłócają fragmenty fortepianowych melodii, nie mające żadnego wstępu, rozwinięcia czy zakończenia, ot, wyrwane z kontekstu, rozrzucone na śnieżnym dywanie. “Polo Nord dell’inaccessibilita” to płótno ciszy i naniesione nań kilka dźwiękowych plam o różnej proweniencji: głuche pulsacje, lodowe pomruki… Później pojawia się fragment, jeden z nielicznych, przywodzący na myśl to, co działo się na poprzedniej płycie. Refleksyjne drony, kawałek sampla ludzkiego głosu. Nic, tylko położyć się na śniegu i poczekać aż mróz otuli ciało swoim ciepłym całunem.

W “Icepulse” faktycznie usłyszeć można leniwy, odległy puls stanowiący ledwie słyszalne tło dla fortepianowych skrawków, paradoksalnie bardzo ciepłych tekstur i pojedynczych smagnięć arktycznego wichru. Najkrótszy na płycie jest “White Silence”, jednocześnie to bardzo charakterystyczny fragment dla twórczości Netherworld. Zapętlony kawałek melodii, specyficznie brzmiące tło oraz nieco nagrań terenowych. Krótki to utwór, nad którym szczerze mówiąc nie ma się nawet co szczególnie rozwodzić.

Zapada noc. Lecz zorza polarna rozświetla czystą, niczym nie skażoną przestrzeń, niebo mieni sie kolorami a w powietrzu unoszą się echa ludzkich głosów, zaginionych transmisji, które nigdy nie dotarły do miejsca swego przeznaczenia. ” 85°50’S 65°47’E” to zdecydowanie najpiękniejszy fragment płyty, w tym przypadku śnieżna muza wyjątkowo obdarzyła Alessandro natchnieniem. “Hymns To A Melancholic Sunset” odpływa powoli w kierunku zachodzącego słońca zwiastując koniec płyty i powrót do użerania się z prozą życia codziennego. Ale robi to w bardzo przyjemny i ciepły sposób zapraszając do kolejnych przesłuchań.

Dla mnie osobiście to nie jest tak dobra płyta jak “Over The Summit”. Co wcale nie znaczy, że Alessandro się tu poślizgnął na zamarzniętej kałuży. Po prostu tamta była tak doskonała, że bardzo ciężko było włoskiemu muzykowi przeskoczyć samego siebie, choć na kilka minut, w przedostatnim kawałku ta sztuka mu się udała. Całościowo “Alchemy Of Ice” to porządny kawałek lodowego ambientu, potwierdzający nieprzeciętne umiejętnosci Włocha i pozwalający z nadzieją wypatrywać kolejnych wydawnictw na błękitno-białym horyzoncie. Wszystko to przy akompaniamencie “Alchemy Of Ice”, rzecz jasna.

NetherworldAlchemy Of Ice
Glacial Movements Records, GM018
CD, Digital 2013

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s