Mammoth Ulthana – Mammoth Ulthana [Polish/English]

okl_okl_38686

[reviewed by / autor recenzji : stark || PL/ENG]

[PL]: Nie wiedziałem czego się spodziewać po Mammoth Ulthana. Nic ta nazwa mi nie mówiła, jedynie nazwisko jednego z członków okazało się znajome – Rafał Kołacki to jeden z członków HATI. Zestaw instrumentów obsługiwany przez dwójkę muzyków wskazywałby albo na improwizowane eksperymenty dźwiękowe, albo romans z brzmieniami pierwotnymi, spoza naszego kręgu kulturowego zarówno w kontekście czasowym, jak i geograficznym.

W istocie przeplatają się tu obydwa podejścia. Ciepły i statyczny charakter muzyki odczuwalny jest od samego początku. Środek lata, żadnych odgłosów cywilizacji, tylko czasem delikatny szum liści albo brzęczenie przelatującego obok owada. Niewielu jest artystów, którzy potrafią sprawić, że czas literalnie staje w miejscu. Na szybko do głowy przychodzi mi tylko Celer oraz przede wszystkim Stefano Musso i jego Alio Die. Mammoth Ulthana to jednak troszkę inna muzyka, choć nie da się ukryć, że pewne rozwiązania są wspólne dla jednych i dla drugich. Z umiejętnością zaklinania czasu na czele. A taki “Mine” mógłby spokojnie znaleźć się na którejś płycie Stefano.

Ale z czasem coraz częściej odzywają się ciągoty muzyków do eksperymentowania. Oparty na perkusjonaliach “Impromptu” dość wyraźnie zbliża sie do dokonań wspomnianego HATI. W tym, jak i w kilku innych fragmentach kluczową jak mniemam rolę odgrywa improwizacja. Muzycy stawiają sobie kilka ogólnych założeń co do kształtu utworu, brzmień, jakie mają zamiar wykorzystać i ruszają w podróż w nieznane. Np. na przestrzeni całego “Interludium” sunie bardzo nastrojowy dron, wokół którego wirują kolejne efekty dźwiękowe, misy tybetańskie, śpiew ptaków (chyba sztucznie wygenerowany, choć nie jestem pewien), a nawet coś na kształt angażujących – przepraszam za niefortunne określenie – aparat ustny eksperymentów Francesco Paladino.

W pozostałych utworach również przeplata się senny klimat z bardziej awangardowym, czasem nawet lekko jazzującym podejściem, jak np. delikatne przekomarzanie się basu i perkusji w “Hybrid”. Nie ukrywam, że dla mnie określenie “muzyka eksperymentalna” jest nierzadko synonimem określenia “muzyka niesłuchalna”. Akademickie, pełne samozachwytu zgłębianie coraz bardziej abstrakcyjnych sfer dźwiękowych, pogarda dla harmonii i kompozycji… nie, to nie dla mnie. Ale czasem zdarzają się płyty, gdzie jedno nie stoi w sprzeczności z drugim. Takie jest “Mammoth Ulthana”, gdzie muzycy nie żałują sobie w kwestii poszukiwań, tworząc jednocześnie jak najbardziej przystępną rzecz. Album nawiązuje do muzyki i kultury pierwotnej, ale nowocześnie, bardzo dobrze brzmi. Elektronika jest tu nienachalna i ładnie podkreślająca żywe, akustyczne brzmienia.

Wspomniałem w tej recenzji dwie nazwy, Alio Die i HATI. Przesłuchałem płytę jeszcze raz i doszedłem do wniosku, że Mammoth Ulthana mieści się dokładnie pośrodku, w połowie drogi pomiędzy oboma projektami, co wcale nie oznacza bycia ich marnym epigonem. Jeśli lubicie jeden albo drugi, warto dać szansę płycie. Jeśli tak jak ja, lubicie obydwa, na pewno wam się spodoba. Jeśli ich nie znacie… to i tak posłuchajcie, bo dostrzegając znajome, mniej lub bardziej świadome wpływy i tak muszę stwierdzić, że udało się panom Doroszenko i Kołackiemu stworzyć interesujące i niebanalne dziełko.

[ENG]: I didn’t know what to expect from Mammoth Ulthana. The moniker was totally unknown for me, only the name of one of the musicians was familiar – Rafał Kołacki is a member of HATI. A set of instruments attended by both artists would indicate either improvised sound experiments, or an affair related to primal sounds, outside our culture, both in terms of time and geography.

In fact, both approaches intersperse here. The warm and static nature of the music is felt from the very beginning. It’s the middle of summer, no sounds of civilization, only sometimes the gentle rustling of leaves or the buzzing of insects flying nearby. There are only a few artists who can make time literally stand still. At the moment I can only think of Celer and Stefano Musso with his Alio Die. Mammoth Ulthana is slightly different music, though there is no denying that some solutions are common for these projects. With the ability to conjure time being at the top. And such tracks as the beautiful “Mine” could easily be found on some of Stefano’s albums.

But sometimes the musicians’ tendencies for experimentation resound. “Impromptu”, a track based on percussion instruments, quite clearly approaches Hati’s musical vision. I assume that here, as in several other parts of the album, improvisation is the key. The musicians place a few general assumptions about the shape of the track, sound sources that they wish to use and move on a journey into the unknown. Throughout the whole “Interlude” a very moody drone glides with various sound effects rotating around it: Tibetan bowls, singing birds (artificially generated I think, but I’m not 100% certain), and even some sort of vocal apparatus experiments in Francesco Paladino’s vein.

In other tracks there is an interlacing of a sleepy atmosphere and a more avant-garde, sometimes even slightly jazzy approach – such as the gentle banter of the bass and drums in “Hybrid”. You know, for me, the term “experimental music” is often synonymous with “music impossible to listen”. Academic, full of self-admiration, exploration of more abstract sound realms, contempt for harmony and composition – it’s not for me. But sometimes such albums appear, where one aspect doesn’t stand in conflict with the other. Like “Mammoth Ulthana” where the musicians work without stint concerning their musical research, creating at the same time a quite intelligible thing. The album refers to ancient music and culture, but it sounds very good, very modern. The electronics are unimposing, they only subtly emphasize the living, organic sound.

I mentioned two names earlier in this interview, Alio Die and HATI. I listened to the album again and came to the conclusion that Mammoth Ulthana is located exactly in the middle, halfway between these two projects, which by all means doesn’t stand for being their epigone. If you like one project or the other, you might want to give this release a chance. If you like both, I’m sure you’ll love Mammoth Ulthana. If you don’t know them… listen to the release anyway, because taking into consideration the familiar, more or less conscious influences, I have to say that Mr Doroszenko and Mr Kołacki have managed to create a really interesting and original work.

Mammoth Ulthana ‎– Mammoth Ulthana
CD, Limited
Zoharum, ZOHAR 048-2 | Huta Artzine, HUTA_SND001

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s