RMEDL|K11 – Chthonian Music [Polish/English]

chthonian music

[reviewed by / autor recenzji : stark || PL/ENG]

PL: Cóż za epickie przedsięwzięcie funduje nam Cold Spring. Pamiętacie takie filmy jak np. “O Jeden Most Za Daleko” albo “Cienka Czerwona Linia? Co epizod, to gwiazda, pojawiająca się choćby na kilka minut. Takie skojarzenie naszło mnie, kiedy przeglądałem książeczkę “Chthonian Music”. Nie będę wymieniał wszystkich, bo zajęłoby mi to zbyt wiele miejsca, ale… Francisco Lopez, Andrea Marutti, Burial Hex, Aderlating, Nordvargr… to nawet nie jest połowa zaproszonych tu gości. Takie coś zawsze śmierdzi spektakularną porażką. Udało się zatem, czy nie?

Myślę, że w ostatecznym rozrachunku tak, ponieważ wszystkich – że się tak brzydko wyrażę – za mordę trzymają dwie, dosyć konkretne osoby. Płyta jest zapisem opartej na akustycznym systemie I.M.E.A.S.Y. instalacji dźwiękowej, którą przedstawiono w starożytnym etruskim hypogeum we włoskiej miejscowości Cecina. Wspomniani inicjatorzy projektu to Sandro Gronchi (RMEDL) odpowiedzialny za koncepcję, scenariusz, liryczno – ideologiczną stronę przedsięwzięcia, oraz Pietro Riparbelli, który zajął się kwestiami kompozycyjno – technicznymi. Więcej informacji w booklecie. Wspomnieć jeszcze należy, że jest to reedycja, po raz pierwszy muzyki tej z fizycznego nośnika można było posłuchać w 2010 roku dzięki Radical Matters.

Według twórców wydawnictwo to jest swego rodzaju pomostem pomiędzy sztuką współczesną, kulturą postindustrialną oraz awangardowym black metalem. Co do sztuki wypowiadać się nie będę, gdyż aby ten element ocenić tudzież docenić, wolałbym doświadczyć go także pozostałymi zmysłami, nie tylko zmysłem słuchu. Jednakowoż co do dwóch pozostałych filarów tej konstrukcji oraz zależności między nimi trudno się nie zgodzić. Choć na próżno szukać tu typowych kompozycji zahaczających czy to o jeden, czy to o drugi gatunek. Cała ta banda znamienitych osobistości wykorzystuje mniej lub bardziej sztandarowe atrybuty przynależne do różnych odłamów postindustrialnej lub awangardowo-metalowej (choć to w mniejszym stopniu) kultury, a wszystko to celem nawet nie tyle tworzenia utworów o konkretnej strukturze, lecz raczej celebrowania każdego z tych elementów, wyciągania z niego esencji czasem testowania jak wypada w interakcji z innym, nierzadko bardzo odległym brzmieniem.

Weźmy przykładowo dwa stojące obok siebie utwory, drugi i trzeci segment potężnej, pięcioczęściowej formy zatytułowanej “Katàbasis”. W drugim, z minimalistycznej formy ambientowej wyłania się ponura partia gitary akustycznej oraz tajemnicze szepty. Elektroniczne tło gęstnieje i sukcesywnie pochłania czynnik ludzki. Dość statyczny charakter utworu gwałtownie przerywa w pewnym momencie dynamiczna perkusja, jazgotliwa gitara i druga, trzecia warstwa organiczno-industrialnego hałasu. Całościowo, to dosyć porywający fragment płyty.

Za to w trzecim pojawia się tonący w pogłosie fortepian wygrywający raczej dramatyczne tony. Fortepian ów obsługiwany zresztą przez Burial Hex tak dominuje nad pozostałymi częściami składowymi utworu, że dopiero po pewnym czasie zauważyłem dobre drony generowane w tle. Fortepian niknie, do głosu dochodzą brzmienia organowe. Element neoklasyczny morfuje w religijny majestat. A każdą lukę w brzmieniu wypełnia subtelne industrialne spoiwo.

Wybrałem te dwa utwory, mogłem wybrać którekolwiek inne, a aby opisać wszystkie, zabrakłoby mi miejsca. O to chodzi na tej płycie, każdy fragment skupia się na innym obszarze industrialno – metalowego podziemia, starając się uchwycić to, co w nim najciekawsze, najistotniejsze. To mogą być nagrania terenowe, to może być muzyka konkretna, transowe drony, opętańcze riffy, jazz – noise – blackowa awangarda (“Katàbasis part IV” – miazga), szaleństwo spod znaku power electronics.

Fabryczno – piwniczne podziemie w pigułce. To mogło się nie udać. Myślę, wyjątkowo ciężko było twórcom zachować równowagę pomiędzy formą a treścią i jednocześnie zapanować nad tym all star teamem, żeby żaden z graczy nie starał się zdominować reszty. Płyta to jednak naprawdę świetna, aczkolwiek wg mnie paradoksalnie lepiej oddziałuje, kiedy słucha się jej we fragmentach. Wiadomo, każdy odłam tego naszego kochanego muzycznego placu zabaw oddziałuje na inną cząstkę duszy, stąd te przeskoki z jednej formy brzmieniowej, i jednocześnie z jednego nastroju w drugi mogą momentami wprowadzać w lekkie zakłopotanie, ale to nie szkodzi. Pięknie się spisali panowie, polecam.

ENG: What an epic project has our Cold Spring treated us with. Do you remember films such as “A Bridge Too Far” and “The Thin Red Line”? A star in each sequence, appearing even for a few minutes. Such associations came over me as I browsed the “Chthonian Music” booklet. I won’t name all of the artists because it would take me too much space, but… Francisco Lopez, Andrea Marutti, Burial Hex, Aderlating, Nordvargr – that’s not even half of the invited guests here. Such a endeavour usually smells of spectacular failure. So did it work or not?

I think in the end I have to say “yes”, because each of the musicians – so to speak – was held by the throat by two gentlemen. The album is a recording of a sound installation based on the acoustic recording system I.M.E.A.S.Y. The installation was presented in the ancient Etruscan Hypogeum in the Italian town of Cecina. The aforementioned initiators of the project are Sandro Gronchi (RMEDL) responsible for the concept, script, lyrical and ideological aspect of the project, and Pietro Riparbelli who took care of the compositional and technical aspect. More information in the booklet. I should also mention that this is a re-release, the first time this music saw the light of the day was in 2010 thanks to Radical Matters.

According to the creators of this release, it’s a kind of a bridge between contemporary art, post-industrial culture and avant-garde black metal. As for the art I won’t express any opinion, because to evaluate or appreciate this element, I’d have to experience it with my other senses, not only the sense of hearing. However, on the other two pillars of the structure and the relationship between them it’s hard to disagree. Although it’s difficult to look for the typical composition from within one or the other genre here. This whole bunch of eminent personalities uses more or less flagship attributes belonging to different factions of the post-industrial or avant-garde metal (albeit to a lesser extent) culture. All this not really with the purpose in mind of creating songs with a particular structure, but rather as a celebration of each of these elements, extracting the essence out of them, sometimes testing the interaction between one and the other, often very distant sound.

Let’s take for example two tracks standing side by side, the second and third segment of the massive, five-part form entitled “Katabasis”. In the second, from minimal ambient sequences is formed a grim acoustic guitar theme, later mysterious whispers emerge. The electronic background thickens, gradually absorbing the human factor. The fairly static character of the piece is abruptly interrupted at some point by dynamic drums, clattering guitars and second/ third layer organic-industrial noise hidden deeper in the structure. On the whole, it’s quite a thrilling part of the disc.

Yet in the third rack we have a piano drowning in reverb, playing quite a dramatic tune. Burial Hex piano work is so dominant over the other components of the track, that it took me a while before noticing some good drones generated in the background. Then the piano disappears, for the benefit of the organ sounds. The neoclassical element morphs into religious majesty. And each gap is filled by a subtle industrial binder.
I chose these two tracks, I could have chosen any other. That’s what this record is about, each piece focuses on a different area of industrial, ambient or metal underground, trying to capture what is most interesting, most important. It can be field recordings, concrete music, trance-like drones, insane riffs, jazz-noise-black metal avant-garde (“Katabasis Part IV” – total killer), madness under the sigil of power electronics.

Industrial and avant-garde metal in a nutshell. It could go wrong. I think it was very hard to balance between form and content, and at the same time to manage this all-star team so that none of the players would try to dominate the rest. The album is really great, but for me, paradoxically, it has more impact when I listen to it in parts. It’s obvious that every branch of our beloved musical playground affects the other particles of the soul, so these jumps from one sound form and one mood to another can sometimes be slightly confusing, but it doesn’t matter. They did beautifully, and I recommend this recording.

RMEDL|K11 ‎– Chthonian Music
Cold Spring
CD 2012

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s