Nyodene D ‎– Edenfall + Nyodene D/Sektor 304 – split [Polish/English]

edenfall

[reviewed by / autor recenzji : stark || PL/ENG]

PL: Gdy po raz pierwszy spojrzałem na okładkę “Edenfall”, byłem nieomal przekonany, że otrzymam porcję solidnego dark ambientu. Momentalnie skojarzyła mi się z “A Golden Epiphany” Caul, plus jeszcze ten tytuł… Nic z tych rzeczy jednak, “Edenfall” to kawał konkretnego power electronics, aczkolwiek stwierdzić też w tym miejscu należy, że pewien poetycki pierwiastek w tej hałasującej machinie tkwi.

Samo wydawnictwo ukazało się w dwóch wersjach. Normalnej, czyli tylko “Edenfall”, oraz specjalnym limitowanym boksie zawierającym dodatkowo płytkę z kawałkami Nyodene D i Sektor 304. “Edenfall” to sześć dość długich i głośnych form muzycznych, w których projekt stawia raczej na gęstość przekazu, nie na szukanie ekstremy w konkretnych, pojedynczych dźwiękach, więc chociaż mocna i intensywna to rzecz, nie jest to coś, co powoduje, że słuchacz nie będący z natury muzycznym masochistą zacznie błagać o litość po paru utworach. I dobrze, bo od szukania ekstremów są inni. Nyodene D stawia za to na monumentalizm, kompozycje budowane są od podstaw, przemyślane od początku do końca, artysta raczej nie skorzystał z uroków improwizacji drobiazgowo i uważnie nakładając na siebie kolejne warstwy.

Skąd zatem poezja na “Edenfall’? Oprawa graficzna to raz, na pewno także niebanalne teksty (choć oczywiście bez bookletu się nie obejdzie). Ale i pomiędzy dźwiękami udało się Nyodene D przemycić coś, co wynosi projekt nieco ponad hałaśliwy standard. W “Anasazi” wykorzystując odległe echa indiańskich zaśpiewów tworzy swoiste epitafium dla wymarłej kultury. Masywną ścianę hałasu w “Scars of Anthropology” równoważy przejmującą ambientową partią, która choć nieco wyciszona płynie na drugim planie, w ostatecznym rozrachunku robi być może nawet większe wrażenie niż soniczny obłęd będący głównym składnikiem utworu.

To według mnie najlepsze fragmenty płyty, choć pozostałym również ciężko jest cokolwiek zarzucić. Każdy z nich ma jakiś motyw przewodni, każdy zapada w pamięć, nie ma tu mowy o przypadku a jakiekolwiek oznaki chaosu są w pełni kontrolowane.

Druga płyta zawiera pięć utworów, trzy autorstwa Sektor 304, dwa Nyodene D. Oba projekty użyczyły sobie wzajemnie materiału dźwiękowego, na którego bazie druga strona przygotowała konkretną kompozycję. Bardzo podobała mi się płyta Sektor 304 “Subliminal Actions”, te kawałki potwierdzają tylko moje ciepłe zdanie o tym portugalskim boysbandzie. Tam, gdzie Nyodene D skrupulatnie tworzy zwartą strukturę muzyczną, każdą lukę wypełnia hałasem, dba aby kompozycja w choćby najmniejszym stopniu nie chwiała się w posadach, Sektor 304 stawia na większą przestrzeń, większe nieokiełznanie, choć i tak mam wrażenie, że zespół w porównaniu z materiałem z “Subliminal Actions” troszkę hamował swoje szalone zapędy. Na tym krążku zdecydowanie wybija się “Vulture (For Gil Scott-Heron)” Nyodene D z dynamicznym, choć mocno przybrudzonym rytmem i “Furnace” Sektor 304, o bardziej tradycyjnej, żeby nie powiedzieć “piosenkowej” strukturze przypominający najbardziej porywające fragmenty z poprzedniej ich płyty.

Malignant Records potwierdza po raz wtóry, że w gatunku power electronics na chwilę obecną nie ma sobie równych. Jak Jason coś wygrzebie, to nie ma siły, żeby nie było to co najmniej bardzo dobre. Nyodene D stworzył materiał jednocześnie brutalny, potężny, ale i silnie zainfekowany emocjami, daleki od maszynowej bezduszności. Czekam na więcej.

ENG: When I first looked at the cover of “Edenfall”, I was almost convinced that I’d receive a portion of solid dark ambient. It immediately reminded me of “A Golden Epiphany” by Caul. Plus that title… None of that, however, “Edenfall” is a piece of purebred power electronics – although I’d have to say at this point that there’s a certain poetic element hidden deep inside this noisy machine.

“Edenfall” is released in two versions. The regular one is”Edenfall” only, and the limited box-set edition contains an additional CD with tracks by Nyodene D and Sektor 304. “Edenfall” is comprised of six fairly long and loud music forms. Inside them the project rather prefers the density of the message, it doesn’t look for extremes in specific, individual sounds, so although it’s a strong and intense thing, it isn’t something that makes the listener – who isn’t an inherent musical masochist – beg for mercy after few tracks. Just as well, let others look for extremes. Nyodene D puts the emphasis on monumentality, the compositions are built from the ground up, deliberated from beginning to end. I guess the artist wasn’t tempted by the charms of improvisation, but instead by the meticulous and careful overlapping of one layer after another.

So where’s the poetry in “Edenfall”? Surely in the artwork, in the original lyrics (though of course without the booklet there’s no way of understanding the largest part of them) But also inbetween the sounds Nyodene D managed to smuggle something that raises the project above the noisy standard. In “Anasazi” by using distant echoes of Indian chants the artist creates a kind of epitaph for an extinct culture. The massive wall of noise in “Scars of Anthropology” is balanced by the poignant ambient theme that, although quietly floating in the background, ultimately makes perhaps an even bigger impression than the sonic insanity which is the main component of the track.

These are my highlights of the album, but concerning the rest of the release it’s really hard to complain. Each track has a theme, each is memorable, there is no question of chance, and even at the times when any signs of chaos appear, they’re fully controlled.

The second CD contains five tracks, three by Sektor 304, two by Nyodene D. Both projects have lent each other audio material and on this basis the other project has prepared a specific composition. I loved Sektor 304’s “Subliminal Actions”, these pieces just confirm my opinion on this Portuguese project. Where Nyodene D meticulously creates a compact musical structure filling each gap with noise, ensuring that the composition wouldn’t shake in its foundations even in the slightest degree, Sektor 304 requires more space, is uncontrollable; however comparing this music with “Subliminal Actions” shows the Portuguese project under a slightly more restrained light. Two tracks definitely stand out on the disc: “Vulture (For Gil Scott-Heron)” by Nyodene D with its dynamic, although distorted rhythm and “Furnace” by Sektor 304, with a more traditional, not exactly “song” structure reminiscent of the best passages from their previous disc.

Malignant Records confirms once again that at the moment it’s second to none in power electronics. When Jason digs something out, there’s no way that’s less than a very good thing. Nyodene D created material that is at the same time brutal, powerful, but also highly infected with emotions, far from industrial callousness. I look forward to more.

Nyodene D ‎– Edenfall
Malignant Records [TumorCD57]
CD 2012

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s