Cloama – At The Mountains Of Paranoia [English/Polish]

cloama

[reviewed by / autor recenzji: John Pearson || ENG/PL]

ENG: Cloama is one of two power electronics projects in which Jasse Tuukki is involved, the other being STROM.ec. Amidst various releases have been two collaborations with Die Blutleuchte, one with Gelsomina and a split/collaboration with Mikko Aspa’s Grunt.

Where STROM.ec incorporates electronic and IDM influences into their visceral palette, Cloama go for something more naturalistic, and ‘At The Mountains Of Paranoia’ indicates this. E-bow, bass guitar,electric guitar,feedback, distortion are all utilised in order add layers and textures to create a cacophonous yet harmonic sound dimension that is reminiscent of Ramleh’s work circa-‘Hole In The Heart’, with a sense of harsh, looping rhythm that brings Grey Wolves to mind, whilst the more blood curdling frequencies evoke classic 80’s Whitehouse.

More than a one-trick pony, Cloama uses this as a platform on which a strong harmonic component can be built. This shines through on the first piece ‘Clenched Dimension’ where a refrain of echoing, distorted guitar not unlike Burzum’s ‘Decrepitude’ experiments ring and drone to create the scenario of eroded cliff edges being pressured by the strength of harsh winds and waves.

When the bass guitar is thrown into the mix its function is a melodic one. The density this sets is quite similar to Skullflower’s ‘Form Destroyer’ and ‘IIIrd Gatekeeper’. The visceral shouts of the vocalist amidst the plethora of polyphonic noises give a shamanistic narrative to ‘At The Mountains Of Paranoia’ that enlivens its organic appeal.

The album closes to a final track ‘Trasforma Delle Maschere’ that layers the found sounds on a more subtle level, with a calm operatic female vocal filling in the void. It gives a cohesive and pleasant contrast between the mechanistic earthiness with a more soothing and hymnal aesthetic, perhaps the highlight of the album and a pleasant finale to a rewarding and endearing work by Cloama.

PL: Cloama to jeden z dwóch projektów power electronics, w których działalność zamieszany jest Jasse Tuukki. Ten drugi to STROM.ec. W szerokiej dyskografii projektu można znaleźć między innymi dwie kolaboracje z Die Blutleuchte, jedną z Gelsomina i split/kolaborację z Grunt, projektem Mirkko Aspy.

Tam gdzie STROM.ec do swej trzewiowej palety dodaje wpływy elektroniczno/IDM-owe, Cloama wybiera ścieżkę bardziej naturalistyczną. Zauważyć to można właśnie na “At The Mountains Of Paranoia”, e-bow, gitara basowa i elektryczna, różnego rodzaju sprzężenia i zniekształcenia wykorzystywane są podczas nakładania kolejnych warstw i tekstur, co skutkuje powstaniem kakofonicznych, choć wciąż harmonijnych wymiarów dźwiękowych przypominających prace Ramleh z okresu “Hole In The Heart” z dodatkiem surowego, zapętlonego rytmu przywodzącego na myśl Grey Wolves i ścinających krew w żyłach częstotliwości a la klasyczny Whitehouse.

Cloama nie ogranicza się tylko do paru sztuczek dźwiękowych lecz wykorzystuje płytę jako platformę, na której buduje konstrukcje silnie  harmoniczne. Najpełniej słychać to w pierwszym kawałku, “Clenched Dimension”, w którym potraktowana pogłosem zniekształcona gitara nie tak zaś odległa od eksperymentów Burzum w “Gebrechlichkeit” brzęczy i buczy kreując obraz zerodowanych klifów poddanych sile gwałtownego wiatru i morskich fal.

Gdy w strukturę zostaje wrzucony bas, pełni on funkcję melodyczną. Gęstość jaką osiąga materiał porównywalna jest do tej z “Form Destroyer” i “IIIrd Gatekeeper” autorstwa Skullflower. Wydobywane wprost z trzewi krzyki wokalisty oraz całe zatrzęsienie polifonicznych hałasów wstrzykują w płytę coś szamanistycznego, nadającego życie organicznemu elementowi.

Album zamyka utwór “Transforma Delle Maschere”, przenoszący muzykę w bardziej subtelny wymiar ze spokojnym, nieco operowym kobiecym śpiewem wypełniającym pustkę. Projekt osiąga przez to przyjemny kontrast pomiędzy mechaniczną przyziemnością dopełniającą się wzajemnie z bardziej kojącą estetyką. To być może najjaśniejszy punkt wydawnictwa, będący jednocześnie świetnym zwieńczeniem bardzo sympatycznej i gwarantującej kilka miłych chwil płyty Cloama.

Cloama – At The Mountains Of Paranoia
Turgid Animal
CD 2012

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s