Vacuum Ordo Est – Die Human Walkure [Polish/English]

vacuum

[autor recenzji / reviewed by: stark || PL/ENG]

PL:
Jesteśmy bożą traumą, każda pieśń przez nas wyśpiewywana, każdy przeprowadzony rytuał, każdy taniec jest li tylko skondensowaną energią w formie kołysanki, aby Wielki Śniący Potwór pozostał w swej Twierdzy i nie Odeśnił nas wszystkich… Taki tekst wita osobę obcującą po raz pierwszy z tym CDr-em. I faktycznie balansuje ten dość krótki materiał na granicy snu i jawy krążąc pomiędzy oniryczną mgłą a hałaśliwą dzienną dosłownością.

Pierwszy utwór zawiera tak przesterowane gitary, że na początku myślałem iż to syntetycznie generowany hałas. To plus chaotycznie rozrzucone elementy rytmiczne, raz głuche, raz metaliczne wprowadzają dość duszną i gorącą atmosferę. Gdy już czekamy na tę chwilę wytchnienia ta nadchodzi… w postaci pogodnej melodyjki wyjętej z jakiegoś koszmaru. Dziś śniło mi się, że zabiłem żonę mojego przyjaciela. W jakimś stopniu tę schizę jakiej doświadczyłem po drugiej stronie lustra odzwierciedla ten segment płyty. Utwór wieńczą chore riffy w pewnym momencie naśladujące – a może szydzące – z muzyki organowej.

“Larenuf Noiz” zanurza się w umysł kogoś, kto utracił połączenie ze światem zewnętrznym. Lecz po tym tak rytmicznym jak chaotycznym noise’owym strzale do głosu dochodzi element bardziej wyciszony acz nie mniej opresywny: niezidentyfikowane pomruki i zgrzyty oraz garść filmowych sampli. Krótki to jednak kawałek, nie robiący takiego wrażenia jak otwarcie płyty. To jakby interludium między “Eksakosia Ekshnta Eksi” a “Soulvuur”

“Soulvuur” to przesterowane syntezatory wygrywające pokręcone melodie, co niestety po pewnym czasie robi się trochę męczące, dlatego wraz ze zbliżaniem się płyty do końca, także i mój entuzjazm zaczął opadać. Dlatego może to i dobrze, że płyta nie poraża długością, bo w obecnych okolicznościach mogę ocenić ją pozytywnie, aczkolwiek każdy kolejny track był nieco mniej ciekawy od poprzedniego. A tak mamy przyzwoitą dawkę gitarowo / syntetycznego hałasu czerpiącego zarówno z estetyki noise, jak i – choć w mniejszym stopniu – z black metalu. Istotne też, że muzyk nie zapomina o czymś takim jak melodia – jakakolwiek by ona nie była – przez co całość nie zlewa się w jedną nierozróżnialną masę. Tchu w piersiach nie zapiera, ale jeśli kolekcjonujecie ścieżki dźwiękowe do własnych koszmarów, możecie śmiało “Die Human Walkure” na półce postawić.

ENG: “We are The Trauma of God. Every song we sing, every ritual we perform, every dance we extol, is but directed energy in the form of a lullaby, so the Big Sleeping Monster, within His Keep, will not awake and Undream us all…” This motto welcomes the person who communes with this CDr for the first time. And this relatively short material indeed balances on the edge of sleep and waking, walking between a dreamy haze and the noisy literalism of the day.

The guitars in the first track are so distorted that at first I thought it was synthetically generated noise. This fact plus the chaotically scattered rhythmic elements, at one time dull, at another metallic generate quite a stuffy and hot atmosphere. When you feel the urge for a moment of relief, it indeed comes to you… in the form of a serene melody straight out of a madman’s nightmare. Today I had a dream where I killed my friend’s wife. To some extent, this segment of the album reflects this schizoid experience I had on the other side of the mirror. It’s crowned with sick riffs, at points imitating – or mocking – majestic organ music.

“Larenuf Noiz” immerses in the mind of someone who has lost a connection with the outside world. But after such a noise shot, as rhythmic as it is hectic, there’s a growing part of a more muted though no less oppressive element: unidentified grunts and rasps, and a handful of film samples. However, this is a short piece, not as impressive as the opening of the disc. It’s like an interlude between “Eksakosia Ekshnta Eksi” and “Soulvuur”.

“Soulvuur” is comprised of distorted synths playing twisted melodies, yet, unfortunately, after a while it gets a bit tiresome; the closer I got to the end of the album, the more my enthusiasm began to falter. On that ground, perhaps it’s good that the length of the release isn’t particularly shocking, because under the present circumstances I can rate it positively, though each subsequent track was less interesting than the previous one. And so we have a decent dose of guitar/synth noise, rooted both in noise aesthetics and to a lesser extent, in black metal. Also important is that the musician doesn’t forget about this little detail that is called melody so the whole thing isn’t blended into one indistinguishable mass. The release didn’t take my breath away, but if you collect soundtracks for your nightmares, you can reserve some space on your shelf for “Die Human Walkure”.

Vacuum Ordo Est – Die Human Walkure
Makabre Sinister Kabaret Productions [MSK-006]
CDr 2013

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s