Ben Lukas Boysen – Gravity [English/Polish]

ben_lukas_boysen_gravity

[autor recenzji / reviewed by: Peter Marks || PL/ENG]

ENG: During the cold war, the SR-71 was master of the skies, no detail was too small to escape the cameras on board. From dizzying heights near the edge of the atmosphere, the color of a person’s eyes could be discerned by this miracle of technological engineering. This would have been the soundtrack for any of the missions flown because my theory is that they weren’t merely for surveillance of the paper tiger which was the Soviet Union. I think they were surveying the depths of space, probing for signs of alien life. The vast, emptiness of space stretched out before their pressure-suited eyes and in the background a spinning blue/green orb spun slowly below them.

It was the one thing keeping them tethered to their own lives.

Now when I put on Gravity, I close my eyes and look down on this slowly revolving planet with all it’s intricacies and intrigues. I often wonder if it looks the same to anyone else who hears this. Boysen is very sparing in his arrangements, letting singular notes from his piano propel the material on Gravity. With his first actual solo album, his continual morphing of sound and style carries on. There are some similarities to the two film scores he has now done for the movies Restive and Mother Nature but they are merely superficial: this, too is instrumental and epic. When I think back to what was begun on the Night Falls album and where it has led, I’m in awe.

Boysen has now become an eminent practitioner of potently emotional ambient composition. That is to say, his tracks on Gravity are heavily laden with them. To listen is to be pulled in and to recognize the subtle gravitational field that exists around all of us; in a derelict attic with the dust rising from an abandoned trunk of memories you feel the weight of decades lying heavily upon your shoulders. To command such primal forces with such a dexterous touch is truly humbling. I’d go on and on about the gorgeous, silken panache of what he’s executed on his solo debut but I’m quite simply out of words.



PL:
Podczas Zimnej Wojny SR-71 był królem przestworzy, żaden detal nie był zbyt mały aby umknąć kamerom zamontowanym na pokładzie. Dzięki temu cudowi technologicznej inżynierii nawet z zawrotnych wysokości, blisko krawędzi atmosfery można było rozpoznać kolor oczu konkretnej osoby. Ta płyta mogłaby być soundtrackiem do którejś z tych misji, ponieważ moim zdaniem te maszyny nie były wykorzystywane wyłącznie do inwigilacji papierowego tygrysa jakim był Związek Radziecki. Myślę, że penetrowali głębię kosmosu, być może w poszukiwaniu śladów życia pozaziemskiego. Rozległa pustka kosmosu rozciągała się przed ich oczami a w tle powoli się obracająca, zielono-niebieska kula.

Jedyna rzecz jaka trzymała ich przy życiu.

Teraz, kiedy słucham Gravity, zamykam oczy i spoglądam na tę planetę z wszystkimi jej zawiłościami i intrygami. Często zastanawiam się czy ta wizja jest taka sama dla każdego, kto obcuje z tą płytą. Boysen jest bardzo oszczędny w swych aranżacjach pozwalając aby pojedyncze nuty z jego fortepianu napędzały cały materiał na Gravity. Na swym pierwszym solowym albumie podąża ścieżką ciągłego morfingu dźwięku. Dostrzegam podobieństwa z filmowymi soundtrackami, które stworzył, czyli Restive i Mother Nature, ale są one bardzo powierzchowne: to też jest płyta instrumentalna i epicka. Ale kiedy wracam pamięcią do tego, co muzyk stworzył na Night Falls i dokąd go to później doprowadziło, jestem pod wrażeniem.

Boysen stał się wybitnym praktykiem mocno emocjonalnych kompozycji ambientowych. I Gravity jest tym emocjonalnym ładunkiem obciążona. Słuchanie jej jest jak rozpoznawanie subtelnych pól grawitacyjnych, które nas otaczają; jak na opuszczonym strychu, gdzie kurz unosi się ponad zapomnianą skrzynią pełną wspomnień, czujesz wtedy ciężar dziesięcioleci na swoich barkach. Rozkazywać pierwotnym siłom za pomocą tak zręcznego dotyku naprawdę budzi szacunek. I mógłbym tak dalej nawijać o tej wspaniałej, jedwabnej, szykownej formie, ale z drugiej strony brakuje mi już słów.

Ben Lukas Boysen – Gravity
Ad Noiseam [ADN168]
CD 2013

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s