Thomas Bel – To Dye Every Night [English/Polish]

thomas_bel

[reviewed by / autor recenzji: Peter Marks || ENG/PL]

ENG: How much can one phrase express. In the lexicon of conversation’s myriad possibilities just how much can you infer or intone from a few words or, in this case, notes. This is what Thomas Bel is endeavoring to answer for us and he does so in a very elegant manner. The artwork for his release shows a desolate, abandoned back country road which is framed by a blurred treeline and then underpinned with a series of weathered tire tracks. It is as though he’s brought us to this place in order to say that this is where everything leads. The decisions, the minute alterations in the course of one’s life will bring you to this place… but what is this place?

It is a realm of introspection, a landscape unaltered by the designs and whims of marketers and ad men. An environment wrought out of the tough, sinewy fibers which make up a person’s character. Now I mulled Bel’s newest over for some time, quite a lot longer than I expected. People may say, hey its only one track. Oh, but what a track it is. Equal parts Kubrick and concrete. Imagine the opening montages of 2001 set to this and you’ll begin to understand just how much range and muscular grace is to be found when you play this. The one, and I do mean one thing to remember when you’re listening to To Dye Every Night is that unfortunately it does come to an end.

The first few times I let it out to play, this one pushed me out of the room. It is hard to convey in mere words but there’s a confrontational centerpiece to what he’s composed here which is in some way quite subconsciously disturbing. If one must try to connect things to what they have heard before so that madness does not ensue then here is the only attachment I could find. Coil’s Astral Disaster album is in the barest sense all that I’ve come across previously that could hold its own against the tsunami-like onslaught of Thomas Bel. There’s just something in the ebbs and flows of his work which really feels enveloping and gives you a sense that the torch has been passed.

Maybe I’m just a bit touched myself to see this sort of interwoven mosaic and I hope he appreciates the mention but his own material is ghostly, gaunt and wildly lush all at the same time. You go into this picking at barbs of melody yet by the time you’ve crossed the 33 minute mark, everything has melded together into an organic composite of multiple levels which sing and scream in equal measure. It is as though a concerto has been fashioned out of absolute nothingness. Stunning.

PL: Ile można wyrazić jednym zdaniem? W tym nieskończonym leksykonie konwersacyjnych możliwości, ile można wywnioskować z ledwie paru słów, czy – jak w tym przypadku – nut. Na to pytanie stara się odpowiedzieć Thomas Bel i robi to bardzo w sposób bardzo elegancki. Szata graficzna wydawnictwa przedstawia opuszczoną prowincjonalną drogę wiodącą ku rozmazanej linii drzew, znaczoną niknącymi śladami opon. Jak gdyby muzyk przyprowadził nas w to miejsce i powiedział, że to tutaj wszystko zmierza. Wszelkie decyzje, nagłe zmiany, zboczenia ze ścieżki życia i tak cię przywiodą w to miejsce… tylko czym to miejsce w istocie jest?

To sfera introspekcji, krajobraz nienaruszony przez projekty i zachcianki ludzi od marketingu i reklamy. Otoczenie wykute z twardego i silnego włókna, które składa się na ludzki charakter. Rozmyślam nad nową płytą Bela już od jakiegoś czasu, dłuższego niż się spodziewałem. Ktoś może powiedzieć: hej, przecież to tylko jeden kawałek. Może i tak, ale za to jaki. Mamy tu po równo Kubricka i beton. Wyobraźcie sobie jak brzmiałaby ta muzyka w połączeniu z sekwencjami otwierającymi 2001, a zrozumiecie na jaką skalę ona oddziałuje i jak muskularnym wdziękiem emanuje. Jedną, naprawdę jedyną rzecz jaką trzeba mieć na uwadze podczas słuchania to fakt, że “To Dye Every Night” niestety się kończy.

Podczas pierwszych kilku przesłuchań byłem zmuszony wyjść z pokoju. Trudno ująć to w słowa, ale tkwi w jego muzyce coś wyzywającego, konfrontacyjny element, który wywołuje pewien podświadomy niepokój. Jeżeli ktoś czuje nieodpartą potrzebę porównywania tego, co akurat słucha z czymś, co słyszał już kiedyś, to ja odnajduję tylko jedno takie połączenie. Na najbardziej podstawowej płaszczyźnie to “Astral Disaster” Coila jest czymś, co mogłoby oprzeć się przeprowadzanemu z siłą tsunami ataku Thomasa Bela. Tkwi w jego muzycznych przypływach i odpływach coś, co bez reszty pochłania i daje poczucie, że pałeczka od mistrzów została przekazana.

Może jestem trochę zbyt mocno poruszony obcując z tą kunsztownie splecioną mozaiką, i myślę, że facet doceni to, co mówię, ale jego materiał jest upiorny, wynędzniały, ale jednocześnie szalenie bujny. Gdy wchodzisz w to wydawnictwo, zaczynasz od strzępów melodii, ale w momencie kiedy czasomierz przekracza trzydziestą trzecią minutę, wszystko jest już zlane w organiczną, wielopoziomową kompozycję, która jednocześnie śpiewa i krzyczy. Niczym koncert ukształtowany z absolutnej nicości. Oszałamiające.

Thomas Bel – To Dye Every Night
Invisible Birds [oiseaux004]
CDr/download 2013

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s