Fahl – The Paths to Emptiness [Polish/English]

fahl

[autor recenzji / reviewed by: stark || PL/ENG]

PL: W skład Fahl wchodzą tacy muzycy jak Dimo Dimov, Marcel P. czy Cornelius Waldner. Czyli osobnicy zaprawieni w muzycznych bojach, którzy zjedli zęby na neofolku, neoklasyce i paru pochodnych gatunkach. Svarrogh, Miel Noir, Sagittarius to najważniejsze grupy współtworzone przez wspomniane wyżej trio, które pod szyldem Fahl łączy siły i zapuszcza się w rejony rzadziej przez nich odwiedzane.

Bo “The Paths to Emptiness” najbliżej do dark ambientu w surowej zresztą i bardzo ponurej odmianie. Zważywszy na fakt, iż materiał został stworzony przez trzy osoby, całość brzmi bardzo ascetycznie – taki jak rozumiem był jednak zamysł: zero gatunkowego rozpasania rodem z płyt Miel Noir, ani krzty dostojeństwa Sagittarius – to nie ścieżka ku pustce, lecz raczej trakt poza siódmy krąg piekielny. W kwestii lirycznej muzycy wykorzystując ustępy z Mahabharaty oraz dzieł m.in. Jacka Londona i Johna Miltona wieszczą koniec naszej ery i nadejście nowego porządku poprzez totalne oczyszczenie starego, zepsutego świata. Interpretacja moja, niekoniecznie oficjalna.

Jak napomknąłem wcześniej, w kwestii czysto muzycznej jest surowo. Solidnie, ale i bez fajerwerków. Kolejne utwory bazują na posępnych pejzażach dźwiękowych i natchnionych monologach kolegi Waldnera w języku angielskim i niemieckim. To dwa fundamenty “The Paths to Emptiness”, które wspomagane są czasem użyciem sampla lub tego czy innego instrumentu, z reguły wykorzystywanego jednak w szczątkowej formie. Choć artystom początkowo udało się zasiać ziarno niepewności i strachu w moim sercu, z czasem zaczęło jednak do mnie docierać, że nie są to muzyczne formy, w których wspomniani panowie realizują się najczęściej. Całość bywa nieco kwadratowa i przyciężka, wkrada się tu także monotonia. Obcując z tą płytą po kilku fragmentach zaczynam odczuwać znużenie, mimo, że rzecz nie jest przecież szczególnie długa. Tym bardziej jednak dobre wrażenie robi na mnie dziewiąty kawałek, w który wkrada się nieco słońca i jaśniejszych barw – bardzo miła chwila wytchnienia po tych w najlepszym przypadku szarych krajobrazach poprzednich partii płyty.

“The Paths to Emptiness” to ciekawa, ambitna próba doświadczonych muzyków zmierzenia się z czymś nowym, albo przynajmniej niestandardowym. Nie wyszło moim zdaniem perfekcyjnie, chyba jednak wolę macierzyste projekty Dimo, Marcela i Corneliusa. Jednak są to utalentowani ludzie i kiedy kontynuacja “The Paths of Emptiness” się pojawi (bo wiem, że się wkrótce pojawi), rzucę na pewno na nią uchem.

ENG: Fahl includes musicians such as Dimo Dimov, Marcel P. and Cornelius Waldner. Skilled individuals that took part in plenty of musical battles and have sunk their teeth in neofolk, neoclassical and several similar genres over time. Svarrogh, Miel Noir, Sagittarius are the most important groups co-created by the aforementioned trio which this time join their forces in order to venture into areas rarely visited by them before.

Because “The Paths to Emptiness” is very close to dark ambient in its raw and bleak variation. Given the fact that this material was created by three musicians, the whole thing sounds quite ascetic – I understand however, that that was the idea: zero genre debauchery straight from Miel Noir CDs, nor an ounce of Sagittarius dignity – this isn’t the path to emptiness, but rather a road beyond the seventh circle of Hell. In lyrical terms, by the use of passages from Mahabharata and Jack London as well as John Milton, the artists herald the end of our era and the coming new order through a total cleansing of the old, corrupt world. My interpretation, not necessarily the official one.

As hinted earlier, the music is raw. Solid, but no fireworks, based on bleak soundscapes and inspired monologues by Mr. Waldner in English and German. These are the two foundations of “The Paths to Emptiness”, sometimes supported by samples or one or another instrument, usually used in residual form. Although initially the musicians managed to sow the seeds of uncertainty and fear in my heart, I eventually realized that these aren’t the musical forms they feel the most comfortable within. The album is sometimes a little shapeless and heavy, also some monotony creeps inside the music. After a few tracks I began to feel fatigued, even though the album isn’t particularly long. However under the circumstances the ninth track is even more impressive, where some brighter colors appear – a very welcome respite after these black or gray at best landscapes of the previous segments of the album.

“The Paths to Emptiness” is an interesting, ambitious attempt by experienced musicians to vie with something new, or at least non-standard. It didn’t work perfectly in my opinion, I still prefer the main projects of Dimo, Marcel and Cornelius. However, these are talented people, so when the follow-up to “The Paths of Emptiness” will see the light of the day, I’ll give it a listen for sure.

Fahl – The Paths To Emptiness
The Eastern Front ‎[Front 027]
CD 2010

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s