PIETER NOOTEN – Haven [ENG/PL]

PIETER NOOTEN – Haven
2CD 2012
Rocket Girl [rgirl92]

pieter_nooten

reviewed by / autor recenzji: Peter Marks

ENG: Moody and intricate, these are the two words which best describe what Pieter Nooten has done with Haven. You could be out in the woods, wandering under an expanding blue sky with leaves gently wafting in the wind while those clouds lazily drift higher and higher into the nothingness of the ionosphere or… you may have occasion to be indoors dourly watching the rain fall in rhythmic and hypnotic sheets. Either way, when you put on Haven you have made the choice to stay in these wildly differing yet rivetingly atmospheric worlds for a little under the next two hours. This album is deep, the feelings and emotional response it elicits has only one equal: a little album he did in 1987 with Michael Brook called Sleeps With The Fishes. Although I can find connective threads to a pair of songs he wrote in 1989 and 1991 as well. Those two were called Promises and Crossing The Water.

You long-time fans know what I’m getting at here as you no doubt own both of them and like myself, have been keeping track of Mr. Nooten ever since he disappeared from a certain pop group over two decades ago. He brings out the feeling in electronic material as few others can and given that he did this entire opus utilizing only the capabilities of software should be testament to the finely honed, meticulous attention to detail he is capable of. Most would not attempt the harrowing journey of a double album but Pieter is a fellow who really could care less about expectations, he’s not out chasing the charts these days nor does he sport garish makeup and cliched outfits to get his point across. He doesn’t have to, the legacy of what he has done is statement enough. There is a spark of beautiful melancholy all throughout Haven, and like manic butterfly hunters, we’re compelled to keep up in order to behold what those wings will morph into next.

He doesn’t sing this time out, the music he has written – nay, orchestrated – does all the talking as it brings us to the brink of desires fulfilled and dreary routine given free reign to rot our days away. The anticipation which builds in some of these tracks is just incredible, like taut strings on a violin which at first are so grotesquely discordant and then become sweeter than any kiss you’ve ever had. Moments in life so often slip by with only the rusted acquaintance of memory to recall them but with a masterpiece like Haven in your collection you won’t ever walk alone. No matter the slips and pitfalls you encounter or the loves you recriminate yourself for squandering, Pieter Nooten’s newest will allow you to dwell with your thoughts in private with dignity.

What you let out, what you scream blindly for, what you agonize over, wherever there is saudade waiting in the wings to drown your thoughts and black out your soul in despair there is also a light. One which shines up through the wounds and the scars to take us to a different state of mind, one which rises above the muddling rote of regret to reveal a view which all of us surely can sense dwells within our hearts. There are no missed chances, only opportunities as yet unseen. Because what you perceive around you can change so quickly: nothing is set in stone and neither is Haven. This record goes where it wants and if you’re lucky it may just take you along. To those who haven’t the patience to let this recording merge into their life, I am truly sorry.

He may operate underneath the radar for a lot of people out there but this here is a man who appreciates solitude, with only his instincts to guide him he has put out what I would consider his most engaging work yet. Play it a few times, the entire way through and then put it down for a day or so. I guarantee when you go back to it again you will almost be overwhelmed by the majesty. One for the sentimentalist? Perhaps. But it may be the synthesis of that sentiment which makes one who they are… who’s to say. Go listen for yourself and decide.

PL: Klimatyczne i złożone – te dwa słowa najlepiej opisują to, co Pieter Nooten zrobił na “Haven”. Możecie wyjść do lasu, wędrować pod błękitnym niebem otoczeni przez liście delikatnie unoszące się na wietrze, podczas gdy chmury leniwie wznoszą się coraz wyżej w nicość jonosfery… albo możecie zostać w domu obserwując deszcz rytmicznie uderzający w okno. Nie ma znaczenia w jakich okolicznościach zapuścicie sobie “Haven”, tak czy owak wybieracie trwającą troszkę poniżej dwóch godzin wizytę w szalenie zróżnicowanych, ale i intrygująco nastrojowych krainach. To głęboki album, uczucia i reakcje emocjonalne jakie wywołuje można porównać tylko z jednym: maleńką płytką z 1987 nagraną z Michaelem Brookiem zatytułowaną “Sleeps With The Fishes”. Choć odnajduję też elementy styczne z dwoma innymi jego utworami z 1989 i 1991 roku, czyli “Promises” i “Crossing The Water”.

Wszyscy długoletni fani doskonale wiedzą do czego się odnoszę gdyż posiadają w swych kolekcjach wspomniane materiały i, podobnie jak ja, śledzą poczynania pana Nootena od momentu, kiedy opuścił pewną słynną grupę pop ponad dwie dekady temu. On wyciąga uczucie z czystej elektroniki w sposób, w jaki naprawdę niewielu potrafi, a fakt iż stworzył to dzieło ograniczając sie tylko do tego, co daje muzyczne oprogramowanie, powinien być świadectwem charakteryzującej go precyzji, niezwykłej dbałości o szczegóły. Większość pewnie nawet by się nie podjęła tak ciężkiego wyzwania jakie stanowiło nagranie w ten sposób podwójnej płyty, ale Pietera naprawdę nie obchodzą oczekiwania innych, aby osiągnąć swój cel nie zależy mu na popularności, żadnych oczojebnych makijażach, kiczowatych strojach. Nie jest mu to potrzebne, wystarczy jego spuścizna, to, co osiągnął do tej pory. Tkwi w “Haven” błysk pięknej melancholii i podobnie jak łowcy motyli, także i my zmuszeni jesteśmy do utrzymania ciągłej uwagi aby dostrzec, w co te brzmienia za chwilę mogą się przekształcić.

Tym razem Pieter nie śpiewa, ale muzyka, którą napisał – czy raczej zaaranżował – mówi wszystko, przenosi nas na skraj spełnienia pragnień a ponura dzienna rutyna zostaje zepchnięta w cień. Sposób w jaki niektóre tracki się rozwijają jest niesamowity, np. ten, w którym naciągnięte do granic możliwości struny skrzypiec najpierw brzmią groteskowo nieharmonijnie, a potem stają się słodsze niż jakikolwiek pocałunek. Momenty w życiu często przemijają zostawiając tylko rdzawy ślad w pamięci, dzięki której możemy je z powrotem przywołać, ale z arcydziełami jak “Haven” już nigdy nie będziesz sam. Bez względu na popełnione pomyłki lub pułapki, na które się natkniesz. Albo miłości, za których utratę się obwiniasz. Najnowsze dzieło Pietera Nootena pozwoli ci z godnością żyć ze swoimi myślami i wspomnieniami.

W tym, co przemyka ci między palcami, za czym rozpaczliwie krzyczysz, za co umierasz, gdziekolwiek kryje się dojmujący smutek czekający aby zanurzyć w nim myśli, pokryć twą duszę czernią… tam także jest światło. Takie świecące przez blizny i rany i zabierające nas w inny stan umysłu, wyrastający ponad niepotrzebne poczucie żalu i roztaczające krajobrazy, które tkwią głęboko w sercu każdego z nas. Nie ma straconych szans, tylko nieodkryte jeszcze możliwości. Bo to, co widzimy wokół zmienia się niezwykle szybko: nic nie jest wieczne, “Haven” też nie. Ta płyta płynie gdzie chce i jeśli macie szczęście, pociągnie was za sobą. A tych, którzy nie mają na tyle cierpliwości aby pozwolić “Haven” wsiąknąć w ich życie, jest mi szczerze żal.

Może i Pieter dziala na uboczu, wiele osób nie zdaje sobie sprawy o jego istnieniu, ale to jest człowiek, który ceni sobie samotność, pozwala aby kierowały nim wyłącznie instynkty i tym sposobem stworzył coś, co mógłbym nazwać jego najbardziej angażującym dziełem. Posłuchajcie tego kilka razy, najlepiej w całości, a potem zróbcie przerwę na dzień albo dwa. Gwarantuję, że kiedy wrócicie do tej płyty po raz kolejny, przytłoczy was jej majestat. To coś dla sentymentalistów? Być może. Lecz może to synteza tegoż sentymentu, dzięki której jesteśmy tym, kim jesteśmy… kto to może wiedzieć? Posłuchajcie i sami zdecydujcie.

Rocket Girl

One response to “PIETER NOOTEN – Haven [ENG/PL]

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s