LEGIONARII / WAFFENRUHE – Unity [PL/ENG]

LEGIONARII / WAFFENRUHE – Unity
CDr 2012
Castellum Stoufenburc [CS02-12]

legionarii_waffenruhe

autor recenzji / reviewed by: stark

PL: “Unity” to pierwsza część epickiej w założeniu trylogii “European Brotherhood” będącej inicjatywą niemieckiej wytwórni Castellum Stoufenburc. Z okładki wnioskuję, że kolejne części będą zatytułowane “Honour” i “Strength”. Czyli jeżeli jako tako orientujecie się w semantyce podziemnych ruchów muzycznych, domyślicie się na pewno z czym mamy tu do czynienia.

Samo zainicjowane przez wytwórnię przedsięwzięcie ma na celu zrzeszać ludzi wyznających stare wartości i zasady, docenić prawdziwą sztukę, wspierając się wzajemnie starać się z honorem przetrwać współczesne, niezbyt przyjazne czasy. To tak pokrótce, chcecie wiedzieć więcej, czujecie się zaintrygowani, tutaj znajdziecie manifest EB. Czas zająć się muzyką.

Czyli klasycznym odłamem martialu, tu prezentowanym przez dwa młode niemieckie projekty, Legionarii i Waffenruhe. I przyznam szczerze, że tak jak wciąż zmęczony i podirytowanym jestem martial industrialem jako całością, totalną stagnacją czy wręcz uwstecznianiem się tego gatunku, brakiem dystansu, częstym myleniem ciężkiej i przytłaczającej atmosfery z topornością i nudą… tak ta płyta w kilku aspektach dostarczyła mi trochę przyjemności. Bynajmniej nie dlatego, że to coś nowego, czy świeżego, panowie korzystają z tysiące razy przerabianych wcześniej schematów: mocne bębny, orkiestralne sekwencje, chóry i ogólna postawa “byle do przodu”. Szczerze mówiąc myślałem, że przy takim koncepcie dominować będzie tu raczej atmosfera triumfu, braterstwa i jedności, wiecie, “razem przeciw nowoczesnemu światu” itp. Tymczasem muzyka, choć dynamiczna, w większej części jest raczej przygnębiająca i ponura, aczkolwiek nie w sposób wybitnie jednoznaczny. Nie jest to muzyczna ilustracja działań wojennych, miast i wsi obracanych w pył, ludzi setkami tracących życie. Nie jest to też wędrówka po spustoszonym polu bitwy, pełnym wraków maszyn skonstruowanych celem zadawania śmierci i dusz poległych wojowników, dla których zamknięte są bramy Nieba i Piekła. Nie, to coś pomiędzy. Pozornie ten klimat jest taki jak zwykle, ale gdy wsłuchać się głębiej, postarać się ogarnąć całość… wtedy odbiór nie jest już taki oczywisty. W tym na pewno tkwi jedna z zalet “Unity”.

Poza tym kompozycyjnie wyszło zupełnie przyzwoicie, długość i natężenie poszczególnych motywów dozowane jest w przemyślany sposób, panowie nie uciekają od przyjemnych dla ucha melodii. Poza tym dość umiejętnie wybrnęli z pułapki syntetyczności delikatnie przytłumiając brzmienie i dodając mu lekkiego pogłosu. Wciąż jest czysto i przejrzyście, lecz jednocześnie pewne wpisane w gatunek defekty muzycy zakamuflowali w sposób taki, że nie zgrzytałem zębami.

Cztery utwory są autorstwa Waffenruhe, cztery Legionarii, cztery to kolaboracje jednych i drugich. Ale płyta brzmi spójnie, gdybym nie wiedział, dałbym sobie głowę uciąć, że to materiał jednego zespołu. Najbardziej podoba mi się siódmy “Virvm Patria” (Legionarii), niezwykle dynamiczny, z ładnie wplecionymi samplami chórów oraz przedostatni “Our Fire Still Burns”, którego partia wokalna przywodzi mi na myśl coś z zupełnie innej muzycznej bajki, mianowicie Fjernlys… Dziwne, ale prawdziwe.

Dla fanów martial industrial pozycja obowiązkowa. Zachwycać się nie będę, dziś w tym gatunku ciężko o to, ale dostrzegam walory, doceniam, że jest to rzecz przemyślana, z tym też przecież różnie bywa. Na chwilę obecną wracam do swoich ambientów, ale nie wykluczam, że wrzucę jeszcze kilka razy tę płytę do odtwarzacza. Z całej gamy młodych gniewnych muzyków martialowych, ci na pewno są jednymi z bardziej utalentowanych.

ENG: “Unity” is the first installment of the presumably epic trilogy “European Brotherhood” which is an initiative of the German label Castellum Stoufenburc. From the cover I conclude that the next parts will be entitled “Honour” and “Strength”. So if you’re more or less aware of the semantics in underground music movements, you’ll certainly figure out what we have here.

The label’s initiative aims to bring together people who adhere to the old values and principles, to appreciate true art, supporting each other to try to survive with honor today, in these not very friendly times. If you want to know more and you feel intrigued, you’ll find the EB manifesto here. Time to occupy ourselves with the music.

Which is a rather classic faction of martial music, here presented by the two young projects Legionarii and Waffenruhe. I must admit that as I’m still tired and irritated by today’s martial industrial as a whole, the total stagnation or even regression of the genre, its lack of distance, the frequently occurring confusion of heavy and oppressive atmosphere with clumsiness and boredom… this release in several ways provided me with some pleasure. Not because it’s something new or fresh, both gentlemen use processed schemes used thousands of times before. Heavy drums, orchestral sequences, choirs and a general attitude of “marching forward no matter what”. Frankly I thought that with such a concept, the atmosphere of triumph, brotherhood and unity would rather be dominating, you know, “together against the modern world,” etc. But the music, though dynamic, for the most part is rather depressing and gloomy, but not in straightforward manner. It isn’t a musical illustration of hostilities, towns and villages brought into ruin, people losing their lives by thousands. Neither a journey to devastated battlefields full of wrecked equipment designed to inflict death, and the souls of fallen soldiers, for whom the gates of heaven and hell are eternally closed. No… it’s something in between. Apparently the atmosphere is as usual, but if you try listening to it attentively, if you try to embrace it… then the reception is not so obvious. Here certainly lies one of the advantages of “Unity”.

Besides, compositionally it came out quite well, the length and intensity of each theme is dispensed in a thoughtful way, the musicians are not afraid of pleasant melodies. They quite skillfully found their way out of the trap of synthetic by gently repressing the sound and adding a slight reverb to it. It’s still clean and clear, but some faults, which exist in the genre by definition, both projects camouflaged in such a way that I didn’t have to grit my teeth.

Four songs are by Waffenruhe, four by Legionarii, and four are their collaborations. But the album is consistent, if I didn’t know, I’d bet on my head that this material is by one project. What I like most is the seventh track, “Virvm Patria” (Legionarii), very dynamic, with nicely woven choir samples and the penultimate “Our Fire Still Burns”, where the vocals remind me of something from a completely different musical fairy tale, namely Fjernlys… Strange, but true.

For fans of martial industrial it’s not to be missed. I don’t admire it, today in this genre it’s hard to talk about admiration, but I see advantages, I appreciate that it’s well-thought out material which also is not that obvious in the genre. At the moment I go back to my ambient, but I don’t rule out that I may throw this CD into my player a few more times. From all that bunch of angry young martial musicians, these two are certainly among the most talented.

Castellum Stoufenburc

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s