CONTEMPLATRON – Prabhashvara [PL/ENG]

CONTEMPLATRON – Prabhashvara
CD 2012
Wrotycz Records [WRT 016]

contemplatron

autor recenzji / reviewed by: stark

PL: Stoi ten nasz Contemplatron trochę z boku sceny ambientowej, tworzy muzykę we własnym tempie, nigdzie się nie spiesząc, na nikogo szczególnie się nie oglądając. Trzy płyty na przestrzeni siedmiu lat… Muzyk doskonale rozumie, że ilość prawie nigdy nie przekłada się na jakość (abstrahuję tu od Grassowa czy Bvdub, ale akurat na ich punkcie jestem wyjątkowo zakręcony), toteż jego płyty, jak już wychodzą, cechują się wysoką jakością i dopracowaniem w każdym szczególe.

Bo to, co od początku uderza na “Prabhashvara”, to niezwykłe bogactwo dźwięków i muzycznych niuansów, jak również wyjątkowo dopieszczone brzmienie (palce maczał tu Peter Andersson, ten z Raison d’etre). Bardzo pięknie splata się tu ze sobą sugestywna elektronika z organicznym mistycyzmem, nierzadko jedno niemal niepostrzeżenie przechodzi w drugie, cyfrowe królestwo pośród himalajskich szczytów.

Nieprzypadkowo nawiązuję tu do tego konkretnego rejonu Azji, ponieważ Contemplatron od pierwszej płyty w szerokim zakresie nawiązywał do Buddyzmu. “Nawiązywał”, to w sumie mało powiedziane, każde wydawnictwo jest w pewnym sensie platformą, dzięki której Jarek uzewnętrznia swoje duchowe i religijne przemyślenia, dzieli się ze słuchaczem tym, co jest dla niego naprawdę istotne. Płytę dedykowano zresztą Rogatemu Buddzie, Wspaniałemu Niszczycielowi Śmierci. W ładnie zaprojektowanym digipaku znajdziemy dodatkowo kilka odpowiednich cytatów.

W jakiej zatem formie muzyk przekazuje wspomniane wyżej treści? Dłuższą chwilę zastanawiałem się, czy ten ambient z silnymi akcentami szamanistycznymi można określić przedrostkiem “dark”. Wszak Buddyzm, w przeciwieństwie do innych popularnych kultów czy religii, nie sławi mrocznych bytów, czy też śmierci samej w sobie. Ale jednak ten niepokojący, nocny pierwiastek jest tu obecny przez cały czas trwania płyty. Nie tylko drony, ale i nierzadko implementowana w całość ponura melodyka budziły we mnie takie odczucia. Najlepiej i najpełniej wyszło to według mnie w zamykającym wydawnictwo fragmencie “Arupakaya”, gdzie szumiące tło, strzępy melodii, echa zaśpiewów tybetańskich mnichów, kobiece wokalizy, dzwonki i organiczne tchnienie czystego nocnego powietrza kreowały wspólnie taką właśnie imponującą panoramę ciemnego nieba ponad ośnieżonymi szczytami i niepokojącą czerwoną łunę wyłaniającą się zza horyzontu.

W pewnych aspektach bardzo podobna do “Prabhashvara” jest ostatnia płyta Herbst9, “Ušumgal Kalamma”. Co prawda Niemcy prawie zupełnie zrezygnowali już z mrocznych atmosfer, przynajmniej w porównaniu z poprzednimi płytami, bo oczywiście parę budzących dreszcz sekwencji wciąż można u nich znaleźć, ale zarówno oni, jak i Contemplatron łączą ambient z muzycznym orientem w sposób, że tak to kolokwialnie ujmę, “bezobciachowy”. Słuchając ich płyt nie masz wrażenia, że to klawiszowa podróba, albo, że panowie obrali sobie dalekowschodnie koncepcje muzyczno-duchowe “bo tak”, bo to jest fajne. Tutaj widać, słychać i czuć o co chodzi muzykom, i to jest najważniejsze.

Oprócz elektroniki i nagrań terenowych Contemplatron jak na moje ucho używa dość szerokiego arsenału żywych instrumentów, takich jak śpiewające misy, różnego rodzaju dzwonki, grzechotki itp. Być może dlatego  dostrzegam unoszącego się nad “Prabhashvara” ducha Klausa Wiese, choć nie da się ukryć, że twórczość Jarka jest zdecydowanie bardziej bogato zdobiona i urozmaicona niż nierzadko minimalistyczna muzyka przedwcześnie zmarłego Mistrza.

Nie uciekłem w tej recenzji od paru porównań i nawiązań do innych artystów, ale to nie zmienia faktu, że Contemplatron ma swój styl. Nie tylko ze względu na tematykę, której muzyk jest wierny od samego początku, ale i umiejętność zakucia jej w dźwięk i oddania przezeń jej ducha. Wiele projektów najpierw nagrywa jakieś tam utwory, a potem dorabia do nich całą otoczkę, tematykę itp. Tu jest odwrotnie, ona w całości wypływa z potrzeby ducha Jarka, a po przepuszczeniu jej przez jego muzyczne zainteresowania i fascynacje otrzymujemy rezultat w postaci “Prabhashvara”. W kwestii klarowności i bogactwa brzmienia to klasa światowa, ale o tym już wspominałem. Jeśli zatem jest wam bliski ten rodzaj ambientu, niepozbawiony mrocznego pierwiastka, ale przede wszystkim bardzo dostojny i uduchowiony, to to jest na pewno jedna z lepszych produkcji, jakie ostatnio ukazały się na rynku. A fakt, iż to artysta pochodzący z Polski mnie osobiście napawa tylko dumą.

ENG: And here we have our Polish Contemplatron standing outside the ambient scene, making music in his own tempo, not rushing anywhere, not listening to “wise” advice from outside. Three albums in over seven years… The musician understands that the number of releases almost never reflects on the quality (apart from Grassow or Bvdub, I’m crazy about them), so his albums, when they’re out, are characterized by high quality and fine tuning of every detail.

Because what makes an impression since the beginning of “Prabhashvara” is the amazing abundance and variety of sounds and musical nuances, as well as the extremely elaborated sound itself (Peter Andersson from Raison d’être is responsible for the mastering). Suggestive electronics and organic mysticism beautifully weaving together, often the one almost imperceptibly passing into the other, a digital realm among the Himalayan peaks.

It’s no coincidence that I refer to this particular region of Asia, as Contemplatron is widely alluding to Buddhism ever since the first release. Actually “alluding” is a total understatement, because each recording is, in a sense, a platform through which Jarek manifests his spiritual and religious thoughts and shares what is really important to him with the listeners. Moreover, the album is dedicated to the Horned Buddha, the Glorious Exterminator of Death. Inside the nicely designed digipak you’ll find some relevant quotes.

In what form therefore does the artist provide the aforementioned content? I was wondering for quite a while if this type of ambient with strong shamanic influences can be determined by the “dark” prefix. After all, Buddhism, unlike other popular cults and religions, doesn’t glorify dark beings or entities, or death itself. Yet this disturbing, nightside element is present in most of the tracks. Not just the drones, but also the bleak melodies implemented in some tracks aroused such feelings in me. I think it worked out in the best and fullest manner in the closing track called “Arupakaya” where the humming background, scraps of melody, echoes of Tibetan monks’ singing, female vocals, bells and the organic, pure breath of the night air are driven together in such an impressive panoramic view of the dark sky above the snow-capped peaks, a disturbing red glow emerging from behind the horizon.

In some aspects is the last album by Herbst9, “Ušumgal Kalamma”, is very similar to “Prabhashvara”. Although the German artists have almost completely abandoned these dark atmospheres, at least in comparison to previous albums, because of course a few scary thrills can still be found in their music, but both them and Contemplatron combine ambient music with Orient in a way that isn’t any disgrace for them. When you listen to those CDs you don’t have the impression that the music is keyboard fake, or that those gentlemen have chosen their own musical-spiritual Far East ideas just because it’s cool. Here you may see, hear and feel what they want to deliver and that’s the most important thing.

In addition to electronics and field recordings Contemplatron – as for my ear – uses a fairly wide arsenal of live instruments such as singing bowls, all kinds of bells, rattles etc. Perhaps this is why I noticed the spirit of Klaus Wiese hovering over “Prabhashvara”, but there is no denying that Jarek’s works are much more richly decorated and varied than the often minimalist music of the prematurely deceased master.

I didn’t elude a few comparisons and references to other artists in this review, but that doesn’t change the fact that Contemplatron has its own style. Not only because of the subject matter that the musician is faithful to from the beginning, but because of his ability to forge it and its spirit into sounds. Many projects record some songs first and then set the subject to the music. Here it’s the other way round, the music comes entirely from the need of the spirit and after passing it through Jarek’s musical interests and fascinations we get a result such as “Prabhashvara”. In terms of clarity and richness of sound it’s world class, but I have mentioned that earlier. So, if you are close to this kind of ambient, not without a dark element, but above all very dignified and soulful, this is definitely one of the best productions that have recently appeared on the scene. And the fact that it’s an artist of Polish origin fills me with pride.

Wrotycz Records

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s