Wilki i ludzie – wywiad z BISCLAVERET [PL]

bisclaveret_1

autorka: VITRIOL

Zapraszam do lektury wywiadu z Maćkiem Mehringiem z Bisclaveret. Rozmawiamy zarówno o sprawach dotyczących, projektu, jak i tych związanych z wytwórnią. Zapraszamy do lektury, tym bardziej, że pytania były zadawane z cudzoziemskiej perspektywy, więc może tym bardziej znajdziecie tu coś nowego i ciekawego.

 Opowiedz nam o waszej historii – jak powstał Bisclaveret, jakie były wasze pierwsze kroki i jak wspominasz wasze pierwsze płyty i koncerty?

Istniejemy od 2000 roku. Wiele rzeczy zdarzyło się od tamtej pory. Ciężko byłoby mi w odpowiedzi na to pytanie przytoczyć całą historię zespołu. Bisclaveret powstał jako ujście naszych wizji muzyczno-artystycznych. Powstał gdzieś na styku naszych (Radka i moich) fascynacji muzycznych. Pierwsze wydawnictwa publikowaliśmy własnym sumptem na CD-r. To były inne czasy i inne realia – zwłaszcza w naszym kraju. Nie było jeszcze wytwórni sprofilowanych na ten gatunek. Dzisiaj sprawa potoczyłaby się nieco inaczej. Spoglądając jednak wstecz, jestem zadowolony z takiego obrotu sprawy. Nie sądziłem, że ten projekt przetrwa taką próbę czasu, że dotrzemy do takiej grupy odbiorców. W tamtym czasie chcieliśmy tworzyć dla siebie i przyjaciół. Teraz zdobywamy przyjaciół w różnych częściach globu.

 Nazwa projektu pochodzi ze średniowiecznej historii opowiadającej o wilkołaku. Czemu właśnie taki szyld – czy ma to cos wspólnego z dwoistością natury wilkołaka, kryjącego w sobie dwie zupełnie różne postaci, jedna odnosząca się do instynktu i dzikości, druga do cywilizacji i zachowań poddańczych?

Tak, to prawda. Nazwę zaczerpnęliśmy ze średniowiecznej legendy. Ma ona dla nas szczególne znaczenie w odniesieniu do przekazu naszej muzyki. Podobało nam się połączenie dwóch przeciwstawnych elementów: urokliwego brzmienia słowa „bisclaveret” oraz jego drapieżne znaczenie. Historia wilkołaka w kulturze przemycała wiele odniesień symbolicznych, ewoluowała też na przestrzeni wieków. Mnie zawsze fascynowały historie dotyczące wilkołactwa, w ogóle (również) wilki – te, które nielicznie spotkać możemy w naszych rezerwatach. Te „dzikie bestie” bywają czasem bardziej ludzkie, aniżeli człowiek…. to jednak temat na osobną historię

Tworzycie dość unikalną miksturę dźwiękową, można u waz dostrzec wiele wpływów – np. nowoczesna klasyka, mroczny, eksperymentalny ambient, elektronika, nawet trochę dark wave. Jakie są wasze inspiracje w kwestii gatunków, czy w ogóle konkretnych muzyków lub płyt?

Dziękuję za miłe słowo. Jak sama zauważyłaś, tworzymy muzykę, jako wypadkową wielu gatunków. Sami niechętnie nadajemy sobie łatki. Tworzymy muzykę, którą najchętniej określilibyśmy „bisclaveret music”. Oczywiście zawsze ktoś może doszukiwać się porównań, podobieństw itd., od tego nie da się uciec. My jednak nie oglądamy się za siebie. Nie definiujemy naszych koncepcji według takich kryteriów. Pracując nad kawałkiem nie myślimy o tym, czy będzie on bardziej neo klasyczny, czy bardziej ambientowy. Koncentrujemy się na tworzeniu odpowiedniej atmosfery, muzycznej ilustracji, która współgrać ma z tekstem – i to stanowi dla nas punkt wyjścia.

 Elementem dla mnie chyba najbardziej fascynującym w waszej twórczości są te niemalże rytualne wokale i deklamacje. Kto pisze u was teksty i jakimi tematami są one inspirowane?

Tak, tekst jest bardzo ważny w Bisclaveret, dopełnia całości, współgra z muzyką, naddając jej dodatkowych znaczeń. Gdy pracuję nad poszczególnymi tekstami, myślę o tym, jak będą one ze sobą współgrały na płycie, na koncercie. Próbuję poprzez nie opowiadać większe fabuły. Inspiracje? Różnie z nimi bywa. Czasem są to własne doświadczenia, refleksje, przemyślenia, koncepcje. Zależy tak naprawdę od konkretnego tekstu lub albumu. Na przykład na “ephemeros” przejawiają się dwa światy: pierwszy to moja fascynacja aniołami, mitologią enochiańską, drugi to wpisane w nią dodatkowe znaczenia, wypływające z moich własnych przemyśleń. Lubię grę wieloznaczności, niejednorodności. Każdy – podobnie z resztą jak ja – może odczytywać moje teksty na własny sposób. Każdy też może doszukiwać się innych inspiracji. Człowiek to istota złożona. Nigdy nie wiadomo, który z jego elementów pobudzi dany impuls.

bisclaveret_2

Tytuły waszych płyt i utworów wywołują intensywne poczucie religijnej agonii, traktują o koncepcji Boga i jak wpływa ona na człowieka wewnętrznie – osobiście przywodzą mi na myśl Gnostycyzm i rewizjonistyczny powiew wniesiony przezeń w tradycyjne ramy katolicyzmu. Jesteście religijni? Czy na wasze idee wpływa fakt, że żyjecie w głęboko religijnym kraju?

Nie da się ukryć, że zagadnienia dotyczące boga, boskości, religii zajmują sporo miejsca w twórczości Bisclaveret. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że stanowią one trzon do rozważań nad innymi kwestiami, stanowią punkt wyjścia do reinterpretacji znaczeń i dotychczasowych pojęć. W tekstach zakamuflowany jest mój światopogląd, własna wizja Absolutu, bądź jego poszukiwań. Nie daję jednoznacznej odpowiedzi, gdyż sam jej poszukuję. Filozofie gnostyków bywają inspirujące, jednak to tylko fragmentaryczne ujęcie pojęć w kręgu moich zainteresowań. W tym wszystkim ukrywa się jeszcze jedna ważna teza: jako ludzie jesteśmy ograniczeni umysłem. Dopóki nie przezwyciężymy tego ograniczenia, dopóki nie potrafimy ponieść się na fali szaleństwa dopóty nigdy nie odgadniemy absolutu. Stąd być może tyle opętańczego szaleństwa w muzyce Bisclaveret. Daleki jestem od identyfikowania się z jakąkolwiek religią, tym bardziej z jakąkolwiek instytucją kościelną, nie interesują mnie również żadne organizacje parareligijne, nawet bliskie moim przekonaniom. One nie dają odpowiedzi, często zwodzą. Prawdziwą drogę do poznania boskości można odkryć tylko w pojedynkę, tylko poprzez mistyczne doznanie. Polska to dość specyficzny kraj, gdzie Polak powinien równać się katolik, w którym nietolerancja zwłaszcza religijna jest bardzo duża. Próbuje nam się narzucać prawa, według wytycznych kościoła katolickiego. Próby forsowania nowelizacji ustawy aborcyjnej itp. To nie jest w porządku. Na szczęście w codziennym życiu nie jest to aż tak uciążliwe, jak mogłoby się wydawać.

Jakie jest wasze zdanie na temat religii, Boga, Diabła i wszystkiego, co się z tym wiąże? Czy nadal mają te kwestie rację bytu w nowoczesnym społeczeństwie, czy jesteśmy gotowi rozwijać się w oderwaniu od nich?

Żadna religia, tym bardziej instytucjonalna jej formuła nie daje odpowiedzi, nie ułatwia drogi do oświecenia. To kolejne pęta na naszej drodze rozwoju. Wiara prezentowana przez różne kościoły i systemy religijne narzuca określony tok myślenia, kształtuje zachowania automatyczne, schematyczne, a jakiekolwiek próby ich przezwyciężenia z góry są odrzucane i potępiane. Prawdziwej drogi do zrozumienia absolutu raczej doszukiwałbym się w pismach mistyków z różnych zakątków świata, reprezentujących różne kultury i społeczności. Gdzieś na przecięciu ich idei, przepuszczonych przez filtr własnych przemyśleń i doświadczeń można rozpocząć własne poszukiwania. Nie ufam ludziom, którzy narzucają mi własną wolę, karząc mi myśleć w ich sposób. To największe z oszustw, z jakimi stykamy się na co dzień. Jeżeli pytasz mnie, o pogląd na Boga, Diabła w ujęciu symbolicznym, to najbliższa jest mi koncepcja taoistyczna, przeniesiona na grunt zachodniej tradycji ezoterycznej. Idealnie przemycił to do świata własnej literatury polski poeta Tadeusz Miciński, który pełnię (absolut) odczytywał poprzez nieosiągalne połączenia Chrystusa i Lucyfera; to jego swoista interpretacja symbolu Bafometa. Kult zła nie interesuje mnie w żadnym aspekcie, prowadzi donikąd, z upływem lat jeszcze bardziej wydaje się być groteskowy.

Opisujecie swoją pracę jako “psychodramę” i podkreślacie fakt, iż zawiera ona duże pokłady teatralności. I rzeczywiście, kiedy zanurzymy się w waszej twórczości, aspekt ten jest wyraźnie dostrzegalny, ponieważ muzyka wydaje się iść w parze z bohaterami przedstawianymi w każdym utworze.

“Psychodrama” to najtrafniejsze określenie naszej twórczości, ponieważ nasz przekaz w znacznej mierze odwołuje się do jaźni, porusza kwestie, które rodzą się w naszych umysłach, które wpływają na nasz światopogląd. Grzebiemy się w najciemniejszych zakamarkach ludzkiej psyche po to, aby wydobyć z nich nowe, czasem przewrotne wizje. Nasza muzyka, moje wokalne interpretacje są niczym sny chorego, pozornie szalonego człowieka, w którym jednak drzemią pokłady mądrości, wiedzy i oświecenia. Czasem one przynoszą gorzki owoc….. ale tak jest i nic na to nie poradzimy.

 Jaka jest rola teatru w waszym procesie twórczym i jakie są wasze motywacje w łączeniu tych dwóch rodzajów sztuki?  Poza nagraniami dużo koncertujecie, a na waszych występach elementy teatralne są obficie wprowadzane. Mógłbyś opisać typowy występ Bisclaveret? Jakie są te dodatkowe atrakcje, których widz może doświadczyć w porównaniu z płytą?

Teatr to dla nas najdogodniejsza forma dla przekazu Bisclaveret. Wywodzi się ze starożytnych rytuałów, zatacza koło i teraz staje się ostatnim miejscem dla sfery sacrum, dla duchowego przekazu. To tutaj wszystko staje się możliwe. To metoda twórcza, która pozwala na wykorzystanie elementów, które nie miałby miejsca w realnym świecie. To także dla nas formuła magiczna, w której wszystko staje się na chwilę, w tym jednym momencie, aby ustać po dopełnieniu, po zakończonym występie. Staramy się, aby każdy koncert był jedną historią opowiedzianą od początku do końca, za pomocą dźwięku, słowa i obrazu. To także ukazanie naszych wewnętrznych misteriów, do których zapraszamy widzów, uczestniczących w koncertach Bisclaveret.

 Jesteście zaangażowani w inne formy sztuki poza muzyką? Jest coś jeszcze np. w literaturze, sztuce, o czym mógłbyś powiedzieć, że wpływa na waszą twórczość?

Sztuka ma szczególne znaczenie dla nas w życiu prywatnym. To ona daje nam poczucie sensu, oddziałuje na naszą wrażliwość, pobudza zmysły i wyobraźnię. Pozwala na oderwanie się od szarzyzny i prozy życia. Często inspiruje, wzbudza dreszcz emocji, jak pewnie u większości ludzi. Oczywiście interesujemy się różnymi jej przejawami: malarstwem, literaturą, filmem. Pytasz, czy sztuka oddziałuje na naszą twórczość? Pewnie, że tak. Jeden z naszych albumów jest tego najlepszym przykładem; “Les Mannequins” to muzyczna interpretacja jednego z ważniejszych tekstów polskiego pisarza Brunona Schulza, „Engil Ljssins” zainspirowany został obrazem Einara Jonssona, a pewnie i więcej motywów zaczerpniętych z różnych sztuk, można doszukać się w tym, co tworzymy, a o których nie mamy pojęcia. Jak wspomniałem, sztuka kształtuje nas, naszą osobowość, aby później, doświadczeni o nowe doznania, tworzyć własne ekspresje artystyczne.

Poza Bisclaveret prowadzisz również label Zoharum specjalizujący się w artystycznym i eksperymentalnym postindustrialu, udało ci się m. in. wydać płyty paru klasycznych projektów jak Rapoon, Troum itp.  Jakie są kryteria przy selekcji artystów, których masz zamiar wydać?

Zoharum początkowo powstało dla potrzeb Bisclaveret. W krótkim czasie zostaliśmy zauważeni na scenie okołoindustrialnej, zaczęły docierać do nas ciekawe albumy od innych projektów, które podobały nam się na tyle, że zapragnęliśmy je opublikować. Powoli machina rozwijała się aż do momentu, w którym jesteśmy dzisiaj. Głównym kryterium doboru są nasze gusta. Wydajemy płyty artystów, które nas ujmują w jakiś sposób, sprawiają, że coś nas porusza i wnosi coś świeżego do naszego postrzegania muzyki. Ograniczają nas jedynie możliwości finansowe. Każdy album to spora inwestycja, a ze sprzedażą bywa różnie w świecie Internetu i powszechnego piractwa… ale nie poddajemy się. W przeciągu 5 lat opublikowaliśmy ponad 40 tytułów, a w planach mamy kolejnych 20 – o ile będziemy mieli taką możliwość i starczy nam sił.

 Czy prowadzenie labela i jednocześnie nagrywanie samemu płyt w tym samym obrębie gatunkowym nie stoi czasem w sprzeczności? Ciężko jest odseparować dwie, że tak powiem, “mentalności” tzn. właściciela wytwórni i muzyka? Czy wręcz przeciwnie, jest łatwiej będąc w undergroundzie?

Prowadzenie wydawnictwa i bycie muzykiem ma swoje plusy i minusy. Czasem bywa pomocne, a czasem odbywa się to ze szkodą dla jednej z nich (chroniczny brak czasu i konieczność wyrzeczeń na szali wyboru). Jeżdżąc na koncerty jako Bisclaveret staramy się promować inne projekty, zapraszamy je do wspólnych występów, a uczestnicząc z naszym zespołem w różnych Festiwalach, staramy się promować albumy innych projektów na stoisku Zoharum itd. Tych zależności jest wiele. Trudno powiedzieć jednoznacznie, ale wydaje mi się w tym momencie, że przynosi to mimo wszystko więcej korzyści, mimo permanentnego braku czasu i dzielenia każdej minuty, niczym włosa na czworo….

bisclaveret_3

 Jakie są wasze osobiste relacje? Jesteście także przyjaciółmi prywatnie czy łączy was tylko projekt? Czy wpływa to wszystko na wasz proces twórczy?

Zarówno Bisclaveret jak i Zoharum to zespół przyjaciół. Znamy się długo i dobrze. Przyjaźnimy się od wielu lat. Dużo rozmawiamy i to nie tylko o muzyce J, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie. Bez względu na to, co zdecydujemy robić w przyszłości, nasze relacje raczej nie ulegną zmianie. O sprawach biznesowych i tego typu kwestiach nie ma mowy. Nasze działanie wynika z pasji, a nie z chęci zarobku. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że mamy zupełnie inne źródła utrzymania. Dzięki temu nasze relacje są czystsze i wolne od „trudnych tematów” i sporów. Natomiast kwestie tarć zawsze się zdarzają, jak w każdej bliskiej relacji…lecz to ma raczej wpływa konstruktywnie na naszą działalność

 Jakie są najbliższe plany wytwórni i Bisclaveret? Możemy się spodziewać nowych płyt lub koncertów w najbliższym czasie?

Pracujemy powoli nad nowym albumem Bisclaveret. Chcielibyśmy opublikować go w przyszłym roku, ale nie spieszymy się. On powoli dojrzewa. Chcemy, aby rodził się w naturalny dla siebie sposób. Mamy już znaczną część materiału muzycznego, jak i tekstów. Teraz pracujemy nad zespoleniem tych dwóch elementów…. Koncerty…jest ich nieco mniej niż w przeszłości, ale mamy już plany na kolejne występy.  Prowadzimy rozmowy z organizatorami kilku festiwali…Wkrótce powinniśmy wiedzieć więcej.

 Dzięki za wywiad – chciałbyś przekazać jakieś ostatnie słowa naszym czytelnikom?

Dziękuję również za interesującą rozmowę. Pozdrawiam czytelników Santa Sangre, zapraszam na nasze koncerty, wypatrujcie wieści z obozu Bisclaveret i Zoharum, Wspierajcie scenę, bez Waszego udziału nie byłoby nas, nie byłoby nowych płyt, festiwali, koncertów.

Facebook Bisclaveret
Zoharum Records

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s