LAMIA VOX – Sigillum Diaboli [ENG/PL]

LAMIA VOX – Sigillum Diaboli
CD 2013
Cyclic Law [56th Cycle]

lamia_vox

reviewed by / autorka recenzji: VITRIOL

ENG: Lamia Vox, the latest name to enrich Cyclic Law’s constantly increasing roster, is a one-woman dark/black ambient project hailing from Russia, and “Sigillum Diaboli” is the project’s second release. Heavily influenced by the dark atmospherics and occult thematics of the black metal world (she participated with an interlude track in the black metal compilation “Metal Wolves of Death” in 2011), Lamia Vox had already managed to make a lasting impression with her first release, “Introductio” in 2010. “Introductio” was full of minimalistic, ritual atmospheres and aural journeys in a realm of endless night and perpetual frost, where old crone witches wander in the darkness in search of forbidden knowledge, and priests call forth their gods in damp caves and underground alcoves. Even though it was a debut, it didn’t stumble on the usual self-doubt and second-guessing that would have been, after all, fully justified. Instead it was more than obvious that this was a clear voice that had already found its niche in the dark ambient genre, knew what she was about and what she wanted to communicate.

Some might object to the mingling of black metal and dark ambient – the subject has generated some controversy and antagonism from both sides of the spectrum. Personally, I enjoy both genres and think one can gain a lot from the other. Sacrilegious rituals, blood sacrifices, unholy incantations, purposely under-produced sound, grainy black-and-white photographs, and an atmosphere dipped in nihilism and despair – if done properly this delicious evilness can be quite fascinating. With Lamia Vox some of these elements are discreetly blended into the music as well as the aesthetics, always done with impeccable taste and from a female perspective, tapping directly into the source of this inspiration, instinctively rather than logically. Each note, each sequence hits the mark, because apparently, if you know, you just know. There’s no other way around it. It’s called talent and Lamia Vox has lots of it.

A fact that is triumphantly confirmed with “Sigillum Diaboli”, that is nevertheless more eclectic and genre-inclusive, and certainly constitutes a departure from the minimalism of “Introductio”. While for instance, “Introductio” is mainly comprised of synth sequences, reverberating choral chants and various ritual instruments, used sparingly and carefully, “Sigillum Diaboli” steps firmly on its predecessor to unravel a more expanding universe. If it was a film we would say, more characters and locations are presented – and as the album is highly cinematic that description wouldn’t be entirely amiss. The ambience is more epic and in some cases, even lofty and majestic, the compositions are layered and complex, including elements of martial industrial, space/deep ambient, religious music, neoclassical, ritual ambient and cult soundtrack music. That is not to say however, that the project moves in a different direction or that the concept has changed. This is still ambient music, at least from my perspective, only no longer confined in the presentation of only one aspect of the artist’s vision. It’s rather an extremely unique part of the artist’s personal universe, that bears a distinct mark. The only project I can compare it to in terms of concept (and perhaps even musically to a lesser extent) is Ulf Söderberg’s Sephiroth – a prematurely extinguished yet brightly shining star in my dark ambient constellation.

All of the tracks in the album are nothing short of impressive, but some of them have had an especially potent impact on me. “Lapis Occultus” (previously included in Kalpamantra’s 2012 compilation “Krtrima Sprha”) begins with atmospheric synths and ethereal chants, to break out abruptly into deep percussions and whispering female vocals. The tribal drums give an intensely ritual tone, while the witch’s voice accompanies the listener, whispering the secrets of the spheres. Water flowing cold and clear in hidden streams, gleaming under the silver rays of a pale moon. The huntress, Diana, awakes.

“Enemy of Heaven” with its martial industrial percussions, religious chants and melodic neoclassical sequences soars into the dramatic, telling the tale of the battle of Heaven and Hell in an epic manner, much as the paintings of old – Rubens’ “Fall Of The Rebel Angels” or John Martin’s “Pandemonium”. “Witches’ Night” encloses us in the inner circle, willing participants in the Sabbat, its slithering, seductive rhythms and celebratory chants climaxing in a sensual crescendo. Dance with the witches and fall to your doom… “Evil Comes from the North” with its deep space ambient drones, psychedelic synths and eerie melodies comes straight out of a horror flick, if horror flicks had amazing soundtracks (when you’ve watched a lot of them you know they usually don’t). The percussions are slow, heavy and tormenting – tension is increased by the second, as something sinister and ancient crawls out of the cursed Northern forests. A thick, poisoned mist swallows all living things, and all hope is erased.

And of course, “Sigillum Diaboli”, the crown-jewel of the album, a six-minute long diabolical invocation of such volume, depth and intensity that it leaves the listener quite speechless. Bombastic orchestral sequences, strict military percussions, infernal vocals that bring chills down one’s spine, all create an atmosphere of thick, palpable malevolence, an evil so ancient and so powerful that it permeates the very air we breathe, the very soul we claim to possess. The witch calls, and the Devil responds – a force older and more fearsome than time itself.

I remember when first listening to “Introductio” I said to myself, “when this girl releases another album she’s gonna give male dark ambient musicians a good run for their money”. That day is finally here and yes, you guessed it, I was right!

PL: Lamia Vox, ostatni nabytek systematycznie powiększającej swój katalog Cyclic Law, to projekt dark/black ambient, za którym stoi pochodząca z Rosji dziewczyna, a “Sigillum Diaboli” to jej druga płyta. Mocno inspirowana ciemnymi atmosferami i okultystyczną tematyką wprost z blackmetalowego światka (użyczyła zresztą swego utworu jako interludium na blackowej składance “Metal Wolves of Death” z 2011 roku) Lamia Vox zdążyła już zrobić spore wrażenie na kilku osobach swoim debiutem “Introductio” z 2010 roku. “Introductio” wypełnione było minimalistyczną, rytualną atmosferą i auralnymi podróżami w krainę nieustającej nocy i wiecznego mrozu, gdzie stare, brzydkie czarownice wędrują poszukując zakazanej wiedzy a kapłani wyzwają swoich bogów w wilgotnych jaskiniach i podziemnych alkowach. Choć był to debiut, to artystka nie wyłożyła sie na samozwątpieniu czy błądzeniu po omacku, co w takim przypadku mogłoby być przecież w pełni uzasadnione. Zamiast tego szybko stało sie oczywiste, że pojawił sie nowy, silny głos, który znalazł swoje miejsce wewnątrz gatunku, głos, który wie o co mu chodzi i co chce przekazać.

Niektórzy mogą oponować przeciwko łączeniu black metalu i dark ambientu – kwestia ta wzbudzała trochę kontrowersji i wzajemnych antagonizmów. Osobiście lubię obydwa gatunki i uważam, że jeden może wiele zyskać od drugiego. Bluźniercze rytuały, krwawe ofiary, nieświęte inkantacje, celowo brudne brzmienie, ziarniste czarnobiałe fotografie i klimat unurzany w nihiliźmie i desperacji – jeśli to wszystko spreparowane jest w odpowiedni sposób, wtedy te ponure smakowitości mogą być całkiem fascynujące. Lamia Vox dyskretnie przemyca niektóre z tych elementów zarówno w swą muzykę, jak i całą jej oprawę, robi to jednak zawsze ze smakiem i zachowując kobiecą perspektywę, sięgając do źródeł inspiracji w sposób raczej instynktowny niż kierowany logiką. Każda nuta, każda sekwencja trafia tu w sedno – jeśli coś wiesz, to po prostu to wiesz. Nie ma innej opcji. To się nazywa talent i Lamia Vox ma go mnóstwo.

Fakt triumfalnie potwierdzony przez “Sigillum Diaboli” jest taki, że płyta to bardziej eklektyczna, uciekająca od minimalizmu debiutu. Przykładowo, podczas gdy “Introductio” skomponowane było głównie z plam klawiszowych, chórów i oszczędnie wykorzystywanych instrumentów rytualnych, “Sigillum Diaboli” to zdecydowany krok w przód, w stosunku do poprzednika, rozpościerający przed słuchaczem o wiele bardziej złożony wszechświat. Gdyby to był film, moglibyśmy powiedzieć, że wprowadzono więcej postaci i miejsc akcji – zresztą sama płyta ma dość filmowy charakter, więc to porównanie nie jest aż tak bardzo nie na miejscu. Atmosfera jest bardziej epicka, w niektórych momentach wzniosła i majestatyczna, kompozycje są wielowarstwowe i złożone, z uwzględnieniem elementów martial industrial, space/deep ambient, muzyki religijnej, neoklasycznej, muzyki rytualnej a nawet kultowych soundtracków. Nie oznacza to jednak, że projekt ruszył w innym kierunku lub jego koncepcja się zmieniła. To wciąż ambient, przynajmniej z mojego punktu widzenia, lecz nie ograniczający się do przedstawienia tylko jednego aspektu ogólnej wizji artystki. To raczej wyjątkowy fragment jej osobistego wszechświata. Jedyny projekt, z którym mogę porównać Lamia Vox – z punktu widzenia konceptu, muzycznie w mniejszym stopniu – jest Sephiroth Ulfa Söderberga, przedwcześnie wygasła gwiazda, choć jej blask wciąż jest wyraźnie dostrzegalny w mojej darkambientowej konstelacji.

Wszystkie utwory na albumie są po prostu imponujące, choć niektóre z nich wpłynęły na mnie wyjątkowo mocno. “Lapis Occultus” (w 2012 umieszczony na kompilacji Kalpamantra,”Krtrima Sprha”) zaczyna się atmosferycznymi syntezatorami i eterycznymi śpiewami po to, aby wyrwać się nagle ku głębokim perkusjonaliom i kobiecym szeptom. Plemienne bębny nadają tu intensywnie rytualny wydźwięk, a głos wiedźmy szepczący tajemnice sfer wciąż towarzyszy słuchaczowi. Zimna i czysta woda płynąca ukrytymi strumieniami, lśniąca w srebrnych promieniach bladego księżyca. Łowczyni, Diana, budzi się.

“Enemy of Heaven” ze swą martial-industrialną perkusją, religijnymi zaśpiewami i melodyjną neoklasyką wznosi się na szczyty dramatyzmu, w epickiej manierze opowiadając historię bitwy pomiędzy Niebem a Piekłem, oddziałując w podobny sposób jak obrazy starych mistrzów – “Upadek Zbuntowanych Aniołów” Rubensa czy “Pandemonium” Johna Martina. “Witches’ Night” zamyka nas w kręgu uczestników Sabatu, swymi uwodzicielskimi rytmami i celebracyjnymi śpiewami szczytuje w zmysłowym crescendo. Tańcz z czarownicami, doprowadź do swej zguby… “Evil Comes from the North” poprzez swoje głebokie, kosmiczne drony, psychodeliczne klawisze i upiorne melodie wydaje się jakby żywcem wyjęty z jakiegoś horroru, gdyby tylko horrory miały świetne ścieżki dźwiękowe (jeśli wiedzieliście wiele horrorów, na pewno zauważyliście, że z reguły tak nie jest). Rytm kroczy powoli, ciężko i mozolnie – napięcie narasta z każda sekundą, jakby coś dawnego, złowrogiego wypełzało z przeklętego, północnego lasu. Gęsta, trująca mgła pochłania wszelkie żyjące istoty, cała nadzieja obraca się w pył.

I oczywiście, “Sigillum Diaboli”, klejnot koronny albumu, sześciominutowa diaboliczna inwokacja o takiej sile, głębi i intensywności, że ostateczny efekt pozostawia słuchacza zupełnie oniemiałego. Bombastyczne orkiestracje, surowa militarna perkusja, piekielne wokale, które budzą dreszcze wokół kręgosłupa, wszystko to tworzy wrażenie obecności namacalnego zła, tak starego i potężnego, że przenika ono powietrze, którym oddychamy, duszę, którą – jak nam się wydaje – posiadamy. Wiedźma wzywa, Diabeł odpowiada – siła to starsza i bardziej przerażająca niż sam czas.

Pamiętam, że pierwszy raz słuchając “Introductio” powiedziałam do siebie, “przy okazji kolejnej płyty ta dziewczyna będzie równie dobra, co najlepsi faceci parający się gatunkiem” Ten dzień nadszedł i tak, zgadliście, miałam rację!

Cyclic Law

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s