HAVAN – Yajna [ENG/PL]

HAVAN – Yajna
CD 2013
Cyclic Law [55th Cycle]

havan

reviewed by / autor recenzji: Peter Marks

ENG: This must have been pulled out of the deepest, darkest depths of the Earth. Below the crust, beneath the mantle. In a hellishly illuminated twilight realm of smoldering heat and utterly impenetrable night. In short, the man who runs Cyclic Law and also is the supremely enjoyable project Visions has reminded me once again that while his label is home to many an engaging artist, his own work, while sporadic, is why I discovered this outlet in the first place. I’m not going to make comparisons to others he’s signed or even his own previous releases as Visions. Havan is something new and something completely alien in the midnight land of dark ambient work.

The wind rushes by my ears in this piece and a sense of endless descent is the one which is most pervasive. Havan don’t exhibit melodies, they don’t bother to use any words or pretty interludes. Yajna is the heavy, formless menace which exists in one’s worst nightmares… the dreams of a dead world could be what they’re channeling. The screams and cries of a million lost souls tossed into the abyss which only becomes colder and more focused in its malice as this track plays out. Truly, if the Shadows existed and if Za’ Ha Dum was an actual planet then this is what would play upon it. The gaping maw of where Sheridan fell into could have no better theme than Havan’s debut.

Yes, I’ve read the press release for this work and I’m fairly certain that what I’ve described isn’t what was intended but the connection this kind of sound has to a wretched, dystopian sci-fi future is too strong to ignore. Alien3 also comes to mind, the relentless stalking of the inmates and the utterly hopeless situation they have found themselves in comes across vividly here on Yajna. The filmic quality to Havan is diabolical, there is dread here to spare with each slowly resonating sound and every ghostly wash which serves only to drag one under. Don’t expect the usual fare you find on this label with Havan, they are an entity unto themselves.

A slowly boiling, simmering cauldron which invites and then ensnares. The tone is one of overpowering ritual, light some candles and go on your own journey with these people. Close your eyes and let the inky, enveloping smoke rise from Yajna… Become one with the darkness, breathe it in and through it find your way to a truer understanding of the world around us. This is no mere droning exercise in endurance, there are movements within this work that you can make out just barely. You may find yourself questioning whether you are asleep or awake, is the reality you see real… or is it just a conjuring of elements to distract.

PL: Ta muzyka została chyba wyszarpnięta z najgłębszych i najczarniejszych czeluści Ziemi. Spod jej skorupy, głęboko spod płaszcza. Z piekielnie iluminowanej krainy nieustannie się tlącego gorąca i absolutnie nieprzeniknionych ciemności. Krótko mówiąc, człowiek, który prowadzi Cyclic Law, a także stoi za niezwykle przyjemnym projektem zwanym Visions przypomniał mi po raz kolejny, że podczas gdy jego wytwórnia stała się domem dla wielu frapujących artystów, to właśnie muzyka jego samego, tak sporadycznie tworzona, stała się bodźcem, dzięki któremu odkryłem to muzyczne źródło na pierwszym miejscu. I nie zamierzam dokonywać tu porównań z innymi jego podopiecznymi z wytwórni ani nawet z jego poprzednim wcieleniem, czyli Visions. Havan to coś nowego i coś zupełnie obcego na północnej, darkambientowej ziemi.

Wiatr pędzi przez moje uszy a poczucie niekończącego się spadania w czeluść jest tu naprawdę wszechobecne. Havan nie bawi się w melodie, nie przejmuje się używaniem słów lub ładnych wstawek. “Yajna” to ciężkie, bezkształtne zagrożenie czające się w naszych najgorszych koszmarach… snach o martwym świecie. Wrzaski, krzyki miliona straconych dusz rzuconych w otchłań, która staje się coraz chłodniejsza i bardziej skupiona na swych złych emanacjach, wraz z każdą kolejną minutą utworu. Naprawdę, gdyby Cienie istniały a Za’ Ha Dum w rzeczywistości było planetą, zapewne takie dźwięki by tam wybrzmiewały. Ziejąca przepaść, w którą wpadł Sheridan, nie mogłaby mieć lepszego tematu muzycznego niż debiut Havan.

Tak, czytałem prasówkę i jestem całkiem świadom, że to, co napisałem wcześniej nie do końca było zamysłem muzyka, ale powinowactwo, jakie ta muzyka ma z ponurą dystopijną przyszłością rodem z niektórych sci-fi, trudna jest do zignorowania. Także “Obcy 3” przychodzi tu na myśl – nieustanne prześladowanie więźniów, i ta ogólnie beznadziejna sytuacja, w której się znaleźli, jest żywo odczuwalna na “Yajna”. Filmowa jakość Havan jest niesamowita, każdy, powoli rezonujący dźwięk niesie ze sobą strach, każdy upiorny pływ ma na celu porwać cię ze sobą. Nie spodziewajcie się zwyczajowych atrakcji, jakie przynosi wam ten label, to samoistny byt sam w sobie.

Powoli kipiący kocioł, który zachęca, a potem usidla. To przytłaczający rytuał, zapalcie świece i wyruszcie w swoją własną podróż wraz z tymi ludźmi. Zamknijcie oczy i pozwólcie czarnemu niczym atrament dymowi unieść się z “Yajna”. Stańcie się jednym z ciemnością, oddychajcie nią i znajdźcie przez nią ścieżkę ku prawdziwszemu zrozumieniu świata wokół nas. To nie jest zwykła wprawka w dronowaniu. Często będziesz zadawał sobie pytanie czy to sen, czy jawa, czy rzeczywistość wokół ciebie jest prawdziwa… czy to tylko rozpraszająca magia żywiołów.

Cyclic Caw

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s