INGENTING KOLLEKTIVA – Fragments Of Night / Lost Beyond Telling [ENG/PL]

Ingenting Kollektiva – Fragments of Night / Lost Beyond Telling
LP/CD 2012
Invisible Birds [ib004 / ib006]

ingenting_kollektiva

ingenting_kollektiva2

reviewed by / autor recenzji: Peter Marks

ENG: The devious ides of March may be yet over but Ingenting Kollektiva provided the soundtrack this year. This is organic, found sound design of the highest order; the LP consists of two long form compositions which set their sights on capturing the late twilight hours after the sun has set over the horizon. Through the usage of menacing, rumbling tides of acoustic interplay, they usher in the night and we stand in silent observance of it. The butterflies flutter this way and that, crickets begin to chirp in the hazy distance. You can just begin to smell the distant burning leaves and clippings which are offered up reverently albeit unconsciously to the stars which begin to come out slyly as the sky turns from the deep, penetrating blue of day into the gray wispy hints of the evening. Sit about, if you like, on your porch or as I did out back on the patio with this on. If you took all of Tor Lundvall’s paintings and then stripped out all the color you would have on your hands what Fragments of Night contains. There’s no direct line between these two artists but the starkly similar manner in which they summon up such elegant depictions of the silent places in our lives is riveting.

While your mind strolls along to these two tracks, enjoy how it wanders from the path; this is all purely instrumental work, there are no words or catch phrases to distract you from meditating on your own existence. There is a rough, coarse texture to what the Kollektiva compose on Fragments of Night. You almost get the feeling they woke from a dream and tried to nail it all back down before the wisps of imagination were excised in the harsh light of day. But for all the netherworld wonder this first part is comprised of, it is the second movement that gets to me the most.

Lost Beyond Telling is a full length series of re-interpretations culled out of those fragments; what the precise choices are I am not privy to but I can tell you this: what Coil began on the bonus cd-r for the seasonal singles is very much alive and thrives gorgeously on here. Again, there’s no direct line between the two but there is something strangely familiar in the noises which come out of my speakers while I listen to this. Sometimes its a collection of droning menace and then at others I find the enchanting echoes and ritualistic near serpentine flicks of highly manipulated bells… or are they voices, I could swear I hear someone talking very very softly as though the intent of their words has been buried beneath so much electronic machination. I really am held rapt by what I’m hearing here, I only wish I’d have secured one of the 11 copies which contained an additional piece which no doubt completes the near symphonic majesty of what surely must be an ambient epic.

There is also a visual side to this outfit which I have not seen as of yet but I plan on addressing this. Can what they’ve caught under the lens come close to what I’m seeing when I close my eyes? I have no doubt it will exceed my expectations but until then I am quite content to listen along to these masterful musicians as they alter and re-shape the scenery all around us. Go into your own private realm, they seem to say. Take council with your thoughts, give them substance. It sometimes pays off quite impressively when you just strike out into the unknown, step away from your burdensome train of thought and throw off the shackles of routine.

Somewhere between where I live and the coast there is a road which this pair of albums may well have been drawn out from. One begins in the cities, progressing through numerous freeway interchanges and then arrives at a barren stretch of desolate, deserted two lane asphalt. There is nothing out there save the occasional lights of a settlement, endless mile after mile of rusted, warped barbed wire but through the gloaming skies you can make out an unbroken series of wire raised high above your eyes. The one link with the outside world, the tenuous thread back to civilization. These are the Fragments of Night, indeed. Don’t say you have not been thoroughly advised, this set of releases dissolves the waking life you lead into a somnambulist’s paradise…a mercurial dominion of omnipotent reflections.

PL: Zwodnicze idy Marcowe, być może się już skończyły, ale Ingenting Kollektiva właśnie dostarczył nam tegoroczny soundtrack do tychże. To organiczny projekt dźwiękowy najwyższego sortu; LP zawiera dwie długie kompozycje, które próbują uchwycić nastrój późnych godzin zmierzchu, kiedy słońce chowa się za horyzontem. Poprzez użycie mrocznych, dudniących fal akustycznych muzycy prowadzą nas w noc, a my jesteśmy cichymi obserwatorami całego procesu. Motyle trzepocą chaotycznie skrzydłami, w mglistej oddali zaczynają cykać świerszcze. Czuć zapach palonych liści i starych papierów, które w błogiej nieświadomości wznoszą się ku gwiazdom pojawiającym się ukradkiem na niebie, którego kolor przekształca się z głębokiego błękitu dnia w delikatną szarość wieczoru. Usiądź sobie na werandzie, albo jak ja, na patio z tą muzyką przy sobie. Jeśli wziąć obrazy Tora Lundvalla i obedrzeć je ze wszystkich kolorów, takim mniej więcej klimatem emanuje muzyka na “Fragments of Night”. Nie ma bezpośredniego powiązania między tymi dwoma artystami, ale maniera, z jaką przywołują eleganckie obrazy wyciszonych miejsc w naszych życiach jest naprawdę intrygująca.

Umysłowi wędrującemu wzdłuż tych dwóch utworów, czasem zdarza się zejść ze ścieżki; to wyłącznie instrumentalna muzyka, nie ma tu żadnych słów ani zdań, które mogłyby zakłócić medytację na temat własnego istnienia. Tylko szorstka, gruba tekstura, czasem można wręcz odnieść wrażenie jakby zostało się nagle wyrwanym ze snu i starało się szybko wrócić do poprzedniego stanu zanim strzępy marzeń sennych pourywają się w ostrym świetle dnia. Ale pomimo tego cudownego świata, jaki kreuje pierwsza część płyty, dopiero drugi fragment porusza mnie do głębi.

“Lost Beyond Telling” to długometrażowa seria reinterpretacji motywów zaczerpniętych z “Fragments of Night”; skąd takie a nie inne wybory, tego nie wiem, ale powiem wam jedno: to, co Coil rozpoczął na bonusowych CDr dołączonych do ich serii singli traktujących o porach roku, tutaj żyje i rozwija się we wspaniały sposób. Tu także nie ma bezpośredniego połączenia miedzy jednymi a drugimi, ale istnieje coś dziwacznie znajomego w dźwiękach, które dobywają się z głośników, kiedy tego słucham. Czasem to trochę dronującego niepokoju, czasem czarujące echa i rytualistyczne, wijące się niczym węże dźwiękowe błyski przetwarzanych dzwonków… a może to głosy? Naprawdę, mógłbym przysiąc, że słyszę jak ktoś coś delikatnie do mnie mówi, ale znaczenie tych słów jest ukryte gdzieś głęboko pod elektronicznymi machinacjami. Urzeka mnie to, co tu słyszę, żałuję tylko,że nie udało mi się zarezerwować jednej z jedenastu kopii, która zawierała dodatkowy utwór na pewno dopełniający symfoniczny majestat tego czegoś, co mógłbym nazwać epickim ambientowym dziełem.

Istnieje również wizualna strona tegoż, której jak dotąd jeszcze nie miałem okazji podziwiać, ale wkrótce zostanie to naprawione. Tylko czy udało im się uchwycić to, co ja widzę, kiedy zamykam oczy? Nie mam wątpliwości, że nie zawiodą moich oczekiwań, i na razie zadowolony jestem z możliwości słuchania pracy tych doskonałych muzyków zmieniających i ponownie kształtujących scenerię wokół nas. Udaj się do swojego osobistego królestwa, wydają się mówić. Daj pożywkę swojej wyobraźni. Czasem spłaca się to w imponujący sposób, kiedy po prostu uderzasz w nieznane, odchodzisz od uciążliwego natłoku myśli i zrzucasz kajdany rutyny dnia codziennego.

Gdzieś pomiędzy miejscem mojego zamieszkania a wybrzeżem istnieje droga, z której te wydawnictwa są jakby żywcem wyciągnięte. Zaczyna się w mieście, prowadzi przez kilka węzłów autostradowych aby przekształcić się opuszczoną dwupasmówkę na jałowej pustyni. Nie ma tam nic poza okazjonalnymi śladami ludzkiej bytności, niekończące się mile pordzewiałego drutu kolczastego, tylko na tle zmierzchającego nieba możesz dostrzec nienaruszone przewody, jedyne połączenie ze światem zewnętrznym, cienka nić prowadząca z powrotem do cywilizacji. Fragmenty Nocy, bez dwóch zdań. Nie mówcie potem, że nie zostaliście ostrzeżeni, te wydawnictwa przemieniają życie na jawie w somnambuliczny raj… żywe dominium wszechobecnych refleksji.

Invisible Birds

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s