2012 Through My Eyes: ROBERT J. MARCINIAK [Rukkanor/Vox Impera][PL]

robert1

Jedną z moich życiowych maksym jest fragment tekstu Marka Grechuty, mówiący o tym, że “ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”. Stąd szczerze wyznam, podsumowanie jakiegoś okresu jest dla mnie zadaniem trudnym. Mam albo słabą pamięć, albo nie celebruję specjalnie wydarzeń i ich potem nie rozpamiętuję:-). Wolę wyciągać wnioski na przyszłość i snuć plany, marzyć, oddawać się nawet najdziwniejszym pomysłom, chętniej mówię o tym, co zamierzam. To, co było, to było i już. Mimo to, spróbuję się zmierzyć z “2012 Through My Eyes”…

Rok 2012 nie należał w moim życiu do jakiś szczególnie udanych, bądź nieudanych. Normalny, rutynowy miks wzlotów i upadków. Końcówka roku zazgrzytała przeraźliwie rzeczywistością i pokomplikowała mi się nieco. Trochę kłopotów zdrowotnych, trochę walki z demonami, zwątpień, trochę szamotania w codziennej walce o bułkę… normalka. Ale nie o tym przecież będę pisał.

Przede wszystkim udało mi się dokończyć i wydać płytę. To szósty pełny album nagrany pod szyldem Rukkanor. Cóż, ciężko jest mówić obiektywnie o swojej muzyce, lepiej więc niech muzyka mówi za siebie sama, ograniczę się więc tylko do stwierdzenia, że w dużym stopniu nawiązuje ona do tej, zawartej na albumie “Deora”. Jest niejako prostą kontunuacją tych samych klimatów. Ciekawostką jest to, że po raz pierwszy płyta ukazała się poza WOP/RIE (wydawcą jest niemiecki Skulline), po raz pierwszy wersja regularna przed limitowaną i po raz pierwszy w normalnym, plastikowym pudełku. Cóż, nigdy nie mów nigdy 😉 W każdym razie w 2013 roku nakładem Vox Impera ukaże się ręcznie zdobiona, limitowana edycja kolekcjonerska “Deccarah” z dodatkowym pełnowymiarowym CD. Dysponując niewielkimi resztkami wolnego czasu, a właściwie jego skrawkami, czy raczej ogryzkami, zdecydowałem się na utrzymanie labelu Vox Impera, jako dedykowanego jedynie do wydawania niewielkich serii kolekcjonerskich o unikalnych formach. Nie szukam dochodów w tej działalności, więc daje mi to wiele swobody w realizacji nawet najbardziej wymyślnych pomysłów. Ostatnie dwa lata spędziłem na zbawiennym w skutkach, wydawniczym “odwyku”, co pozwoliło mi na nowo odkrywać w muzyce emocje i je przeżywać. W planach mam wydawanie tylko swoich rzeczy, lub co najwyżej polskich wykonawców, z niechęcią myślę o ponownym słuchaniu ton demówek z całego świata i klasyfikowaniu ich jako potencjalnego towaru. Ten etap był oczywiście bardzo ważny, ale cieszę się, że mam go już za sobą. Z ogródka wydawniczego na dziś najbardziej mi się podoba to, co robi Łukasz Pawlak z Requiem Rec.

A’ propos Requiem Records. Na potrzeby składanki “Sleep Well vol.4” zawierającej covery utworów z lat 80-tych zarejestrowaliśmy wraz ze znakomitym muzykiem i w ogóle megapostacią polskiej (i nie tylko) sceny, Wojtkiem Konikiewiczem, moim siostrzeńcem Waldkiem Jędruszakiem, gitarzystą kapeli Scylla i w ogóle podporą kilku innych obiecujących zespołów, naszą pokręconą wersję klasyka “Cars” Gary Numana. Bardzo miło wspominam tę pracę, oby rezultat jak najszybciej ujrzał światło dzienne 🙂 Dla mnie osobiście było to bardzo ważne wydarzenie, ogromna satysfakcja i inspiracja na przyszłość.

Choć sam jestem bardzo daleki od nazywania się muzykiem, (jeśli już to raczej robotnikiem muzycznym), ale mając w tym środowisku wielu przyjaciół, odnotowałem z wielką radością powstanie ruchu założycielskiego Związku Zawodowego Muzyków RP. Po raz pierwszy ma szansę powstać organizacja, która w sposób skuteczny zadba o prawa muzyków, nie tylko te związane z ochroną twórczości, ale również te podstawowe, bytowe, jak opieka zdrowotna, czy zaopatrzenie emerytalne. Szkoda, że tak wielu wybitnych polskich muzyków odeszło w nędzy i zapomnieniu. Smutne to, ale prawdziwe. I bardzo dalekie od tego zafałszowanego celebryckiego obrazu, jaki w temacie “muzyka polska” serwują nam media. Z całego serca kibicuję ZZM, stąd prace nad nim, przy poparciu już blisko 8000 osób związanych ze środowiskiem muzycznym, uważam za jedno z ważniejszych wydarzeń 2012 roku.

Z gruntu rzeczy nie bawię się w szufladki i jakiekolwiek rankingi, nie czuję się też specjalnie swobodnie w podsumowaniu kategorii “Płyty roku 2012”, bowiem szczerze wyznam, że nie poszukiwałem specjalnie dogłębnie. Od dawna “mam w tyle” to, co dostarcza “oficjalny obieg”, no a żeby w obiegu “nieoficjalnym” odnaleźć coś naprawdę wartościowego, trzeba się sporo napocić. Mi się w tym roku pocić nie chciało, stąd też poniższe bardzo skrótowe potraktowanie tematu. Nie rozczarowały mnie długo oczekiwane albumy tych bardziej znanych – Swans, Ultravox, Dead Can Dance, Archive czy Neurosis. Z rodzimego i zarazem nierodzimego (chociaż biorąc pod uwagę to, jak często Matt Howden jest w Polsce, raczej rodzimego) podwórka, moją szczególną uwagę przykuł fantastyczny krążek 7JK. Bardzo zawodowo i świeżo, brzmi debiutancki album Scylli – “Pestilence, War, Famine And Death”. Jeśli natomiast miałbym wymienić jeden tytuł, który w 2012 dosłownie wgniótł mnie w ziemię, rozsmarował na chlebie, zerwał buty wraz ze skarpetami i wysłał w kosmos, to debiutancki album projektu UL/KR. Zarówno dźwięki, jak i liryki oczarowały i omotały mnie bez reszty. Płyta doskonała. Z trochę innej bajki pochodzi Holly Blue & Soundpetersburg, któremu będę się przyglądał z ciekawością. Hehe, dziwne klimaty, jak na gościa, który kojarzy się raczej z produkcjami typu “wojenny zgiełk”, czyż nie? 🙂

Z książek 2012 roku mogę wymienić jedynie dwie pozycje – Philip Roth – “Nemezis” oraz “Ojciec” Miljenko Jergovicia . Nie dlatego, że przeczytałem tylko te dwie książki :-), ale zdecydowana większość moich ubiegłorocznych lektur, to tytuły, które ukazały się kilka, lub kilkanaście lat temu. Podobnie jest z kinem. Jedynym filmem, na który miałem czas był “Skyfall”. A to dlatego, że dzięki różnym internetowym serwisom mogę nadrobić to, co straciłem w młodości 🙂 i pasjami oglądam polskie i włoskie kino lat 50-tych i 60-tych. Nie jestem przekonany, że coś w ten sposób tracę, wręcz przeciwnie :-).

Robert J. Marciniak (Rukkanor / Vox Impera)

vox_impera

ENG: One of my life mottos is a fragment of Marek Grechuta’s (Polish songwriter) lyrics saying that “only those days are important which we don’t know yet”. Hence I have to confess frankly, that a summary of any period is a difficult task for me. I either have a poor memory, or I don’t celebrate any special events and then I don’t dwell on them :-). I prefer to draw conclusions for the future, to make plans, to dream, to indulge in even the strangest ideas, I prefer to talk about what I’m going to do. That’s what was, already was. Even so, I’ll try to deal with the “2012 Through My Eyes” …

2012 wasn’t particularly successful or unsuccessful in my life. A normal, routine mix of ups and downs. The end of the year gritted a bit with terrible reality and complicated things. A few health problems, some struggle with the demons, some doubts, a little scuffle in the daily struggle for bread … as usual. But that’s not what I want to write about.

First of all, I managed to finish and release the album. This is the sixth full-length album recorded under the name Rukkanor. Well, it’s hard to talk objectively about my music, so you’d do better to let the music speak for itself; I will confine myself only to the conclusion that much of it refers to the music included on the album “Deora”. It is kind of a simple continuation of the same atmospheres. It is interesting that it was my first album released outside WOP / RIE (Skulline, Germany), for the first time the regular edition released before the limited one and for the first time in a normal jewel case. Well, never say never 😉 In any case, in 2013 via Vox Impera there will be a hand-decorated, limited “Deccarah” collection edition with an additional full-length CD. Using my small remnants of free time, in fact its scraps, I decided to found the Vox Impera label which is solely dedicated to small collector series of unique forms. Not looking for income in this business, so it gives me a lot of freedom in the implementation of even the most sophisticated ideas. The last two years I spent on the salutary publishing “rehab”, a fact that allowed me to rediscover emotions in music and experience them. I plan to release only my stuff, or at most Polish artists – I reluctantly think about re-listening to tons of demos from all over the world, and classifying them as a potential commodity. This period was certainly very important, but I’m glad I got it over with. On the Polish publishing yard, what I like the most is the work of Lukasz Pawlak’s Requiem Records.

Speaking of Requiem Records, for the purposes of the “Sleep Well vol.4” compilation, that will contain covers of songs from the 80’s, we recorded together with a great musician and fantastic person on the Polish (and not only the Polish) scene, Wojtek Konikiewicz, and my nephew Waldek Jędruszak – the guitarist in the band Scylla and support musician in several other promising bands – our twisted version of Gary Numan’s “Cars” classic. I have very fond memories of this work and hope the result will soon see saw the light of day 🙂 For me personally, it was a very important event, a great satisfaction and inspiration for the future.

Although I am far from calling myself a musician (rather a musical worker), I have a lot of friends in this environment, and I noted with great joy the creation of the founding movement of The Union of Polish Musicians. For the first time there’s a chance to develop an organization that will effectively take care of the rights of musicians, not just those related to copyright, but also those related to basic living issues, such as health care or retirement pension. It is a pity that so many prominent Polish musicians are left in obscurity. It is sad, but true. And a far cry from the false “celebrity” image that media serve when speaking of “Polish Music”. With all my heart I support The Union, that with all the works on it and the support of nearly 8,000 people from the musical environment, I think is one of the most important events of 2012.

As a matter of fact I don’t play in “shelves” and rankings of any sort, I also don’t feel especially comfortable trying to summarize “an album of the year 2012”, because I frankly confess that I didn’t do any deep research in this matter. For a long time I haven’t given a rat’s ass what’s going on in the mainstream, and to find something worthwile in the underground often requires a huge effort. I didn’t want to sweat over it this year hence the following very brief treatment of the subject. I wasn’t disappointed by long-awaited albums of those rather well-known projects: Swans, Ultravox, Dead Can Dance, Archive and Neurosis. In both the domestic and non-domestic (although considering how often Matt Howden is in Poland, rather domestic) yard, 7JK’s fantastic album caught my attention. Very professional and fresh, is Scylla’s debut album – “Pestilence, War, Famine and Death”. But if I were to name one title that in 2012 literally pressed me in the ground, smeared on bread, broke shoes with socks and sent into space, that would be the debut album of the UL/KR project. Both the music and the lyrics charmed me completely. Perfect album. Holly Blue & Soundpetersburg comes with a little bit of different story, which I will monitor with interest. Hehe, weird atmospheres, for a guy more associated with “martial noises”, isn’t it? 🙂

Speaking of books, I mention only two positions – Philip Roth – “Nemesis” and “Father” by Miljenko Jergovic. Not because I read only two books :-), but the vast majority of my last year’s reading are titles released a few or a dozen years ago. The same goes for cinema. The only film that I had time for was “Skyfall.” The reason is that, thanks to various online movie sites I can make up all that I lost in my youth 🙂 Hence I passionately watch Polish and Italian cinema of the 50’s and 60’s. I am not convinced that I lose something in this way – on the contrary 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s