AN MOKU – Mononocle [PL/ENG]

AN MOKU – Mononocle
CD 2012
ETAlabel [ETA-CD 021]

AnMoku

autor recenzji / reviewed by: stark

PL: Otóż i album An Moku, projektu Dominika Grenzlera, artytsty pochodzącego z Gdyni, ale od lat mieszkającego w Zurichu. Ścieżka, która doprowadziła Dominika do punktu, gdzie znajduje się teraz była dosyć kręta – muzyk zaczynał od synthpopu oraz brzmień gitarowych, później los rzucił go na tę samą scenę, na której grali m. in. Whitney Houston i Joe Cocker tylko po to, aby ostatecznie zrobić sobie kilkuletnią przerwę w tworzeniu muzyki i wrócić do niej ostatnio, wraz z “Mononocle”, płytą inspirowaną podróżami artysty po Szwajcarii, Japonii i Islandii.

Płyta podzielona jest na pięć segmentów; cztery z nich nie przekraczają dziewięciu minut, ale za to piąty (a formalnie czwarty w kolejności) trwa minut czterdzieści pięć. Zdecydowanie dzieło to muzyka poszukującego. Dominik poza “zwykłymi” instrumentami wykorzystał przy tworzeniu “Mononocle” także nagrania terenowe ze wspomnianych wcześniej podróży, jak również brzmienia przedmiotów domowego użytku, efektem czego powstała muzyczna konstrukcja łącząca zwyczajność i tajemnicę, swojskość i coś zupełnie odległego. Sen i jawę. Otwierający płytę “Melting Point” to brzmienia zakute między ścianami, w rurach i przewodach, w piwnicy i na poddaszu domu rodzinnego. Na co dzień nieuchwytne dla ucha, tu wyciągnięte na pierwszy plan. Domowe ognisko potraktowane z zupełnie nietypowej perspektywy. Natomiast “Eremit” to kawałek minimalistycznej elektroniki początkowo subtelnie drażnionej dźwiękowymi nieczystościami a następnie przykrytej pulsującym analogowym całunem. W utworze o tytule “Kodama” Dominik dokonuje dekonstrukcji pewnego instrumentu smyczkowego, zarówno pod względem ideowym, jak i formalnym, starając się wydobyć dźwięk z samego jądra tegoż, poprzez rozkład poszukując jego duszy.

Najdłuższy fragment płyty, “Stockwerk” zaczyna się podobnie jak “Melting Point”, zaskakuje jednak pojawiająca się w pewnym momencie zupełnie klasyczna melodia jakby wyjęta z soundtracku Sakamoto lub Hisaishi’ego do jakiegoś melancholijnego japońskiego dramatu. Ale i ona zostaje rozłożona element po elemencie pozostawiając po sobie brzmieniowe złomowisko, które w okolicach piętnastej minuty zostaje zalane ambientową tonią. Cały utwór przypomina surrealny dźwiękowy patchwork, w którym, niczym we śnie przed oczami przesuwają się kolejne, powiązane ze sobą senną logiką wizje, o których trudno powiedzieć czy trwają kilka minut czy kilka mikrosekund. Trzaski i zakłócenia, rozmyte harmonie, strzępy melodii… Płyta “Mononocle” na dobrą sprawę mogłaby składać się tylko ze “Stockwerk” i nie miałbym uczucia niedosytu. Najdłuższy, najpełniejszy i na pewno najlepszy utwór wydawnictwa.

Płytę zamyka “Oko” chyba najbardziej niepokojący fragment “Mononocle”, ale szczerze przyznam, że po “Stockwerk” nie robi już aż takiego wrażenia. Może lepszym pomysłem byłoby umieszczenie tego kolosa na samym końcu? Ale nie zmienia to faktu, że obcowanie z tą płytą to bardzo interesujące doświadczenie, którego zaznać powinien każdy poszukujący niebanalnych muzycznych rozwiązań.

ENG: So here we have an album of An Moku, a project founded by Dominik Grenzler, an artist born in Gdynia and currently residing in Zurich. The path that led Dominik to the point where he is now, was rather tortuous – the artist started his adventure with synthpop and guitar sounds, then fate threw him on the same stage with Whitney Houston and Joe Cocker among others, and all this just to end up taking a few years break from making music, and to get back to it just recently with “Mononocle”, inspired by the artist’s travels to Switzerland, Japan and Iceland.

The CD is divided into five segments, four of them not longer than nine minutes, but the fifth (and formally fourth in order) lasts forty-five minutes. It’s definitely the work of an exploring musician. During the recording of “Mononocle” except for physical instruments Dominik used field recordings from the aforementioned trip, but also sounds of household items, all of which have established a musical design combining ordinariness and mystery, familiarity and something distant. Dream and reality. The opener, “Melting Point”, consists of muffled sounds between walls, in pipes, ducts and wires, in the basements and attics of a family home. What on a daily basis might be elusive to the ear, is drawn here in the foreground. The home fireplace treated from a completely unusual perspective. “Eremit” is a piece of minimalist electronics, at first subtly teasing with sound dirts and later on covered by a pulsating analog shroud. In the track entitled “Kodama” Dominik makes a deconstruction of some string instrument, both in ideological and formal terms – he tries to get the sound from the very core of the item, searches its soul through disintegration.

The longest section of the disc, “Stockwerk”, starts like “Melting Point”, but a classic tune appears quite surprisingly at some point, as if taken straight from a Sakamoto or Hisaishi soundtrack to some melancholic Japanese drama. But this track also is dismantled piece by piece, leaving a sonic junkyard that is flooded with ambient deepness around the fifteenth minute. The whole track sounds like a surreal patchwork where, as if within a dream, visions flash before one’s eyes, always connected to a dreamlike logic. It’s impossible to say whether these visions last a few minutes or a few microseconds. Cracklings and distortions, blurry harmonies, melodies apart… For all intents and purposes “Mononocle” could only consist of “Stockwerk” and I wouldn’t feel unsatisfied. The longest, most complete and certainly the best track of the release.

The album ends with “The Eye” – probably the most disturbing part of “Mononocle” but I have to admit that after “Stockwerk” it doesn’t make such an impression. Maybe a better idea would be to place this musical colossus at the end of the album. But it doesn’t change the fact that associating with this album is a very interesting experience which everyone looking for original musical outcomes should go through.

ETAlabel

2 responses to “AN MOKU – Mononocle [PL/ENG]

  1. “Otóż i album An Moku, projektu Dominika Grenzlera, artytsty pochodzącego z Gdyni, ale od lat mieszkającego w Zurichu.” – co oznacza to zdanie?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s