LUTTO LENTO – Duch Gór

LUTTO LENTO – Duch Gór
Cass 2012
Sangoplasmo Records [SANGO024]

lutto_lento

autor recenzji: Mark Nox

PL: Sangoplasmo to label konsekwentnie publikujący wydawnictwa na kasetach. Czy wybór tak archaicznego nośnika to kolejny niepotrzebny, hipsterski zbytek czy może strzał w dziesiątkę? Jednej rzeczy już na początku nie sposób odmówić – Od lat nie miałem takiej radochy z zakupionego albumu; przypomniały mi się wczesnolicealne czasy, gdy za uciułane pieniądze kupowałem kasety ulubionych zespołów. Ekscytujące było już samo ściąganie folii ochronnej, frajdy którą sprawiało pierwsze rozkładanie okładki nie sposób opisać. Podobnie rzecz miała się teraz, gdy w rękach trzymałem okładkę autorstwa Lutto Lento.Po jej wewnętrznej stronie widniała wyraźna dedykacja: For all the mountain spirits.

Materiał “Duch Gór” miałem już okazję słyszeć na żywo we wrocławskiej galerii “Czarny Neseser”,więc wiedziałem już czego mogę się spodziewać. Jednak po włożeniu kasety do kieszeni odtwarzacza i wciśnięciu “play” z głośników wydobyły się całkiem inne dźwięki. Przesłuchałem taśmę po raz wtóry – znów coś innego… Po raz trzeci – to na pewno ta sama kaseta której słuchałem przed chwilą…? “Duch Gór” to kunsztowne połączenie nagrań terenowych, będących motywem przewodnim całego albumu. Słyszymy tu rejestracje ożywionych dysput po włosku – języku kompletnie mi nie znanym, dlaczego więc zaczynam go rozumieć? Nie! Po prostu krzykliwa “włoszczyzna” nagle przeszła w nasze polskie przyśpiewki towarzyszące pijatykom! Zaraz, zaraz – czy to nagrania odgrzebane gdzieś w zakurzonych archiwach wydziału etnologii lub kulturoznawstwa, czy też jest to materiał rejestrowany na żywca dyktafonem podczas libacji? Obrzędowe trąby rejestrowane w wiosce u podnóża Dolomitów zaczynają nagle brzmieć dziwnie znajomo? Oczywiście, przecież to już dźwięk klaksonów w zatłoczonym mieście! Zaczyna mi się kręcić w głowie, czuję się jak pijany – dwuznaczność anglojęzycznej dedykacji albumu staje się zabawnie wyczuwalna… Jak to wszystko się zaczęło?! Album odebrałem z jednego z wrocławskich lokali mieszczącego się pod numerem 23, kaseta jest sygnowana numerem 24…puk. Głuchy dźwięk automatu zwalniającego odtwarzanie taśmy sprowadza mnie na ziemię… Właśnie!Kaseta! A co gdyby potraktować towarzyszące jej odtwarzaniu trzaski jako uzupełniający zapis “instrument”?

Nagrania terenowe zawarte na”Duchu Gór” podszyte są subtelnym podkładem analogowych klawiszy. Momentami to pulsujące dronowe brzmienie, jest jednak jedynie uzupełnieniem, nie dominuje nad całą treścią – ta nienachalność przywodzi mi na myśl wydaną w 1989 roku “Aux Petits Enfants De France”, autorstwa Les Joyaux De La Princesse. Oczywiście, jeśli musiałbym już porównywać tak oryginalne wydawnictwo, jak ostatnią kasetę Lutto Lento. Oryginalne, nawet jak na… muzykę eksperymentalną.

Sangoplasmo Records

Advertisements

One response to “LUTTO LENTO – Duch Gór

  1. Słucham se na Youtube. Dla mnie to jest mocno parówkowe, nie w sensie imitacji zapewne, ale zbieżności podejść. Aczkolwiek to takie parówki w sosie lekko ambientowo-pogłosowo-atmosferycznym, co B. Kalince jest zasadniczo obce. Fajna rzecz, choć ja bym to jeszcze bardziej zambiencił, otulił melodią, spsychodelił itd., np. w stronę Hank and Slim – “The World Turned Gingham”.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s