HALL OF MIRRORS – Altered Nights [PL/ENG]

HALL OF MIRRORS – Altered Nights
2CD 2012
Malignant Records [TumorCD54]

hallofmirrors

autor recenzji / reviewed by: stark

PL: Hall Of Mirrors jest efektem współpracy dwójki utalentowanych, od lat siedzących w branży Włochów: Andrei Maruttiego, który najczęściej nagrywa jako Amon oraz Giuseppe Verticchio z reguły kryjącego się pod kryptonimem Nimh. Jako Hall Of Mirrors nagrali do tej pory dwie płyty (“Altered Nights” jest trzecia), lecz ja na własny użytek debiutem tego projektu nazywam płytę “Sator” wydaną jako Amon/Nimh w 2007 roku przez Eibon. Nie ukrywam, że projekt to dla mnie dość wyjątkowy, który do najwyższej klasy dark ambientu inkorporuje elementy nierzadko z innych muzycznych bajek ani na moment nie tracąc jednak z oczu jądra całości, dbając aby każdy element idealnie pasował do reszty układanki, tworząc ostatecznie zwarty monument, w którym nawet najdrobniejszy szczegół ma swój czas i miejsce. Trudno się więc dziwić, że informacja mówiąca o tym, iż Hall Of Mirrors ma zamiar wydać dwupłytowy materiał nakładem Malignant wywołała u mnie reakcje podobne do tych, które w podręcznikach do biologii określa się jako “zmazy nocne”. Miało być pięknie, wyszło jak zwykle…

Czyli pięknie, “Altered Nights” rozpoczyna znakomity “The Meeting”, w którym napięcie narasta z minuty na minutę aż do punktu kulminacyjnego, w którym splatają się ze sobą dark ambient, industrial i ciężkie gitarowe riffowanie. Później następuje chwila wytchnienia, emocje łagodnie opadają prowadząc słuchacza ku “Invocation”. Początek tego utworu brzmi niczym wicher szalejący nad spustoszoną apokalipsą krainą – przepraszam za to boleśnie sztampowe porównanie, ale nie jestem w stanie wymyślić lepiej oddającego to, co tu się dzieje. W tle przemyka brzmienie tajskiego fletu (khlui), który swą obecność zaznaczył już na “Forgotten Realm”. Nadaje to nieco rytualnego charakteru całości, lekkiego, ale zawsze, i to już jest mały krok w bok od darkambientowego standardu, jako że rzadko zdarza się aby tak zgrabnie stopić w jedno bliski Matce Ziemi rytuał z postindustrialnym bezduchem, który w przypadku “Invocation” z czasem przejmuje kontrolę nad kierunkiem, w którym zmierza utwór. Przypominają mi się płyty Terra Sancta. Ale także i tutaj w drugiej części utworu napięcie stopniowo opada przygotowując pomału na rozdział trzeci “Altered Nights”.

W “Magmatic Resonance” (ależ piękny tytuł…) pojawiają się sympatyczni goście, mianowicie New Risen Throne i Vestigial. A tytuł nieźle oddaje to, co dzieje się na początku. Rezonujące dźwięki bulgoczącej magmy to fundament, na który nakładają się upiorne zawodzenia, metaliczne pogłosy i inne atrakcje. Niesamowite jest ile ścieżek tu się ze sobą splata, za każdym kolejnym przesłuchaniem udaje mi się dostrzec coś nowego. Czwarta odsłona na pierwszej płycie, “Immaterial Bodies” ma wymiar nieco bardziej eksperymentalny, aczkolwiek to wciąż oczywiście dark ambient i zapętlone oraz poszatkowane sample to tylko ozdobniki dla szorstkich choć przyjemnych szumów i zgrzytów.

Druga płyta zawiera tylko jeden, ale za to trwający trzy kwadranse utwór. “Late Night Ceremony”, bo o nim mowa, kumuluje w sobie wszystkie najlepsze cechy, jakie można znaleźć na krążku pierwszym. Aczkolwiek muzycy wpletli tu nieco subtelniejszych sekwencji, gdzie drony mają odrobinę cieplejszą i bardziej ludzką barwę. Około piętnastej minuty pojawia się motyw jakby żywcem wyjęty z najpiękniejszych płyt Raison d’Etre. Mechaniczne tsunami jednak dominuje i zalewa nasze głowy a roztopiony metal gęstnieje w płucach. Każdy obłęd dobiega jednak końca. Spokojne zwieńczenie płyty nie przynosi ukojenia. Pozostają tylko popioły…

To na pewno najdojrzalsze dzieło Włochów. I jednocześnie najbardziej bezkompromisowe, z kilkoma drobnymi wyjątkami pozbawione w zasadzie fragmentów melodyjnych czy melancholijnych, których przecież na “Reflections On Black” czy “Forgotten Realm” nie brakowało. Czy stanie się moim ulubionym? To jeszcze kwestia do rozstrzygnięcia, bo wcześniejsze płyty darzę bałwochwalczą wręcz czcią. Najważniejsze, że Andrea i Giuseppe nie zawiedli, nagrali prawie dwie godziny zindustrializowanego dark ambientu najwyższej próby. Było dużo i obficie, ale proszę o więcej.

ENG: Hall of Mirrors is a collaboration between two talented musicians, active in the ambient genre for a very long time: Andrea Marutti, who usually releases as Amon, and Giuseppe Verticchio, the man behind the Nimh moniker. As Hall of Mirrors they’ve released two albums so far (“Altered Nights” is the third), but personally I consider “Sator” (Eibon Records, 2007), recorded as Amon / Nimh, as their debut album. I must admit that this project is quite unique to me – it incorporates classy dark ambient elements often taken from completely different musical fairy tales, but without losing sight of the whole kernel even for a moment, ensuring that each piece fits perfectly with the rest of the puzzle, creating a dense monument, where even the smallest detail has been assigned its time and place. It is hardly surprising then, that news of Hall of Mirrors issuing a two-disc release via Malignant has provoked a reaction from me very similar to those defined in biology textbooks as “wet dreams”…

“Altered Nights” begins with the brilliant “The Meeting”, where the tension is growing by the minute until the climax, intertwining dark ambient, industrial and heavy guitar riffs. Then comes a moment of relaxation, the excitement gently subsides, leading the listener to “Invocation”. The beginning of this song sounds like the wind raging over a desolate post-apocalyptic landscape – sorry about that painfully clichéd comparison, but listening to what’s going on here, I cannot come up with a better one. In the background the sounds of Thai flute (khlui) appear – this instrument has already indicated its presence on “Forgotten Realm”. This gives it a bit of a ritual feeling. Very subtle, but still – and this is a small step aside from dark ambient standards, as it is rare situation when someone melts a ritual close to Mother Earth and post-industrial frost so neatly into one aural entity – this industrial aspect eventually takes control of the track’s direction. It reminds me a bit of Terra Sancta albums. But here also, in the final part of the track the tension gradually subsides preparing for the third chapter of “Altered Nights”.

On “Magmatic Resonance” (what a beautiful title) we have congenial guests, namely New Risen Throne and Vestigial. The title captures very well what is happening here during the first few minutes. Resonant sounds of bubbling magma are the foundation upon which ghostly wailing, metallic reverbs and other attractions are imposed. It’s amazing how many paths are set here, with each new listen I manage to notice something new in the track’s structure. The fourth scene of the first disc, “Immaterial Bodies”, is of a more experimental nature, but it’s still dark ambient of course, where looped and shredded samples are just ornaments for rough but pleasant hums and drones.

The second disc contains only one track, but it lasts about 45 minutes. We’re talking about “Late Night Ceremony”, that accumulates all the best features that can be found on the first disc – although the musicians have braided here a few more subtle sequences, where the drones are warmer and of a more human shade. Around the fifteenth minute a theme appears, straight from the most beautiful Raison d’être albums. The way a mechanical tsunami dominates, floods our heads and molten metal thickens in our lungs. Unfortunately, every madness comes to an end. The disc’s peaceful culmination does not bring relief. Only ashes remain…

“Altered Nights” is obviously the most mature work of the two Italians. And also the most uncompromising – with a few minor exceptions – and generally devoid of melodic and melancholic passages, that were present on “Reflections on Black” and “Forgotten Realm”. Will it become my favorite? It’s still a matter to be resolved, because I bestow the previous releases with almost idolatrous veneration. The main thing is that Andrea and Giuseppe did not disappoint, they recorded almost two hours of industrialized dark ambient of the highest order. It was an abundant dark ambient feast, but I ask for more.

Malignant Records

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s