HOROLOGIUM – Du Grand Désir [PL/ENG]

HOROLOGIUM – Du Grand Désir
CD 2012
Ur Muzik – [UR 007]

autor recenzji / reviewed by: stark

PL: Po zwiedzeniu chyba połowy liczących się europejskich wytwórni płytowych, Grzegorz w końcu wypuścił na świat album swojego sztandarowego projektu, czyli Horologium u siebie, w Ur Muzik. “Du Grand Désir” nie jest żadnym spektakularnym krokiem w przód w twórczości Horologium, to raczej konsekwentne szlifowanie własnego, charakterystycznego stylu, długotrwałe rzeźbienie w nim, w poszukiwaniu perfekcji. Wydawnictwo to to kolejny etap tego procesu. I przy okazji bardzo udana płyta.

Choć na “Du Grand Désir” wciąż dominują mocne bębny i podniosła a jednocześnie całkiem drapieżna melodyka, to mam wrażenie, że to najspokojniejsze i najbardziej intymne dzieło Grzegorza. Album otwiera “Three Hundred Strokes”, w którym zapętlony motyw smyczkowy miesza się z odgłosem szalejącego sztormu. Marynarze zmagają się z rozszalałym morzem, ostatkiem sił dopingując się wzajemnie, próżny to jednak wysiłek… Utwór tytułowy rozpoczyna gitarowy motyw niczym z płyt Der Arbeiter. Wiedziałem wcześniej, że Juan wystąpił gościnnie na tej płycie i początkowo myślałem, że miało to miejsce m.in. właśnie w tym utworze – no cóż, dałem się nabrać. Chwilę później gitara ustępuje miejsca tej specyficznej, mocnej, nieco “kwadratowej” rytmice – nie postrzegam tego za wadę, raczej za element bardzo charakterystyczny dla Horologium.

“My Tundra” bazuje na gitarze akustycznej, lecz bynajmniej nie jest to żadna melancholijna ballada o leśnych duszkach, fragment to pełen napięcia, oczekiwania na nadchodzącą burzę. Bezksiężycowa noc, ciszę rozdziera wycie wilków, tylko na horyzoncie widać już coraz okazalszą łunę ognia. W “Le Chant d’Ivresse” Der Arbeiter pojawia się po raz pierwszy. Utwór to o dziwnym, niepokojącym klimacie. Kojarzy mi się z rytuałem pozornie niegroźnym, którego nieodłącznym elementem jest zabawa, fiesta, obfita uczta, ale jednocześnie powód całego tego szaleństwa nie jest wcale taki jasny i słoneczny. Coś jak meksykańskie święto zmarłych. Día de los Muertos.

“Siris & Zu” zabiera słuchacza z powrotem na Stary Kontynent epoki średniowiecza, na plac przed katedrą w Reims podczas dnia targowego, błazny, kuglarze i szczury przemykające miedzy straganami. “The Enemy” ze słowami Charlesa Baudelaire’a to mroczna neoklasyka, oparta przede wszystkim na kotłach i bębnach, męskim głosie recytującym w oryginale wspomnianego poetę i niezbyt triumfalnych fanfarach. “Stormchaser Unbound” choć pozornie spokojniejszy od “The Enemy”, zawiera w sobie więcej mocy. A zwolnienie w dalszej części dodaje mu swoistej melancholii a jednocześnie wyrafinowania.

Czas na wielki finał, czyli “The Great Longing”, drugi fragment płyty przy powstawaniu którego partycypował Juan z Der Arbeiter. To najbardziej ambientowy fragment płyty, szmer wody, rozmyte zaśpiewy, głuchy rytm kołaczący się na trzecim planie -nadmorski rytuał gdzieś w Innsmouth, kończy się wielkie oczekiwanie, z głębin zaraz wyłonią się bogowie.

Choć jak wspomniałem na początku, stylistycznie płyta nie różni się znacząco od poprzednich, czuję tu bardziej osobisty wymiar muzyki. Nie tyle nawet w samych dźwiękach, lecz raczej między nimi. Nie jestem pewien z czego to wynika, być może Grzegorz zdał sobie sprawę, że w kwestii techniczno – kompozycyjnej osiągnął taki etap, że teraz należy zacząć kopać głębiej, jeszcze mocniej stawiać na emocje? Być może uświadomił sobie, że ta wspomniana w pierwszym akapicie perfekcja jest nieosiągalna, stąd swego rodzaju melancholia ukryta pomiędzy nutami, być może pierwsza zapowiedź pożegnania starego, otwarcia się na coś nowego, nieznanego w przyszłości? A może to tylko moje niczym nieuzasadnione widzimisię? Tak czy owak, przekonajcie się sami, bo nie trzeba rozkładać “Du Grand Désir” na czynniki pierwsze, żeby się nią cieszyć. I bez tego to bardzo fajna płyta.

ENG: After sampling something like half of Europe’s major underground record labels, Grzegorz finally releases an album of his flagship project, Horologium, at home: namely in Ur Muzik. “Du Grand Désir” is not a spectacular step forward in the work of Horologium, but rather a consistent polishing of his own, distinctive style, carved in search of perfection. This release is another step in this process. And by the way, a very successful album.

Although “Du Grand Désir” is still dominated by powerful percussions and sublime but at the same time quite grasping melodies, I have the impression that it’s Grzegorz’s most subtle and intimate work. The album opens with “Three Hundred Strokes”, where a looped string theme is mixed with the sound of a raging storm. The sailors are struggling with the raging sea, debilitated, but encouraging each other all the time – yet the effort is futile… The title track starts with a guitar theme straight from Der Arbeiter albums. I already knew that Juan was a guest on the album and at first I thought that was the case in this song – well, I’ve been had. Moments later, the guitar gives way to a specific, strong, a bit “squared” rhythm – do not look at it as a disadvantage, but rather as an element of the typical Horologium sound.

“My Tundra” is based on an acoustic guitar, but it’s certainly not a melancholy ballad about little spirits of the forest. It keeps the listener in constant suspense, waiting for the coming storm. In the moonless night, the silence is broken only by howling wolves, yet you can see the fireglow on the horizon, getting bigger every minute. In “Le Chant d’Ivresse” Der Arbeiter appears for the first time. The song of a strange, unsettling atmosphere. It reminds me of a seemingly harmless ritual, where fun, celebration and abundant feasting is an integral element of it, but the cause of all this binge is not so bright and sunny. Something like the Mexican Day of the Dead. Día de los Muertos.

“Siris & Zu” takes the listener back to the old world of the Middle Ages, to the square in front of the cathedral in Reims during the market day. Clowns, jugglers and rats sneaking between the stalls. “The Enemy”, with lyrics from the same-titled poem by Charles Baudelaire, is a dark neoclassical track based mainly on kettledrums, a male voice reciting the mentioned poem in its original version and not very triumphant fanfares. “Stormchaser Unbound” although seemingly calmer than “The Enemy”, contains more power. The slowing of pace in the middle part gives it a kind of simultaneous melancholy and sophistication.

And now it’s time for the grand finale which is “The Great Longing”, the second track created with a little help from Juan from Der Arbeiter. This is the most ambient track in the album; the murmur of water, blurry chants, a dull beat throbbing on the third layer; a seaside ritual somewhere in Innsmouth – the great longing ends, the Gods will soon emerge from the depths.

As I mentioned in the beginning, stylistically the album is not significantly different from the previous ones, yet it feels to expand on a more personal dimension of the music. Not so much in the sounds themselves, but rather between the sounds. I’m not sure where this comes from, perhaps Grzegorz realized that on a technical/ compositional aspect he has reached such a stage that it is time to start digging deeper in his emotions? Perhaps he realized that perfection is unattainable, hence a kind of melancholy hidden between the notes, perhaps the first announcement of a farewell to the old and a welcoming of something new and unknown in the future? Or perhaps, it’s just my gratuitous whim. Anyway, see for yourself, because you do not have to break “Du Grand Désir” down to its primary elements in order to enjoy it. It’s a very cool album even without the deep analysis.

Ur Muzik

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s