OSEWOUDT – Gelag Van Zwartgeklede Kraaien [PL/ENG]

OSEWOUDT – Gelag Van Zwartgeklede Kraaien
CD 2011
Lichterklang [LK 005]

autor recenzji / reviewed by: stark

PL: No proszę, nie spodziewałem się, że napiszę jeszcze kiedyś o klasycznej płycie neofolkowej, że jest nadzwyczaj dobra. To gatunek, który z założenia chyba wykazuje odrazę względem jakichkolwiek poszukiwań, przekraczania granic itp. Może to i dobrze, odpowiednio pojmowany konserwatyzm złą cechą nie jest, ale poprzez to, że ów neofolk wypuścił na świat setki, nieomal identycznie brzmiących muzycznych tworów, mnie ten gatunek w pewnym momencie znudził przez co ograniczyłem się do tych kilku nielicznych, którzy jednak eksperymentować tudzież romansować z innymi gatunkami się nie boją. Tymczasem Osewoudt, pomimo zakorzenienia w czysto esencjonalnej formie  prezentuje na “Gelag Van Zwartgeklede Kraaien” muzykę paradoksalnie świeżą, nierzadko porywającą.

Osewoudt to szóstka Holendrów, a rzeczona, wydana dla Lichterklang płyta to ich debiut. Taka liczebność zespołu budzi słuszne podejrzenia, iż ich instrumentarium do najuboższych nie należy. Poza nieodzowną gitarą akustyczną i śpiewem Osewoudt buduje swoje piosenki również przy użyciu m. in. basu i akordeonu. Skłamałbym mówiąc, że muzyka to jakoś szczególnie mocno inkrustowana tymi czy innymi ozdobnikami. Tu raczej każdy robi, co do niego należy, co tworzy z Osewoudt sprawnie funkcjonującą maszynę, której każda część składowa rzetelnie i z oddaniem wykonuje swoją pracę, nie wychodząc przed szereg i nie przyćmiewając pozostałych jej elementów.

Sprawność rzemieślnicza zdałaby się jednak na nic, gdyby same kompozycje czegoś w sobie nie miały. Tymczasem Holendrzy najzwyczajniej w świecie potrafią pisać fajne piosenki. Melodie zapadają w pamięć praktycznie po pierwszym przesłuchaniu, kiedy trzeba jest dynamicznie i z zębem, innym razem lirycznie i przejmująco. Nie wiem, czy to wpływ jednej z grafik na płycie, przedstawiającej grupę marynarzy na szalupie walczących  z szalejącym morskim żywiołem, ale ma ta muzyka swego rodzaju morski klimat – gdybym był złośliwy, użyłbym określenia “szanty”, ale to jednak zbyt trywializuje twórczość Osewoudt.

Na płycie udziela się dwóch wokalistów, którzy śpiewają po niemiecku i flamandzku, co w sumie jest interesującym, dość oryginalnym smaczkiem. Mimo to przyczepiłbym się do kwestii wokalnej jednego z panów śpiewaków, któremu brakuje trochę mocy w głosie, co przy średnich umiejętnościach technicznych trochę się gryzie z wysokim poziomem warstwy instrumentalnej. Nie jest to jednak przeszkadzające na tyle, aby mogło zakłócić bardzo pozytywny odbiór płyty.

Ostatnia pijatyka w przybrzeżnej knajpie przed wyruszeniem w kolejny, wielomiesięczny rejs. Zmagania z bezlitosnym sztormem i nagły blask promieni słonecznych przebijających się przez czarną warstwę chmur. Obserwowanie z bocianiego gniazda nieskończonej linii horyzontu i wyłaniający się zza niego Nowy Świat… Takie obrazy jawiły mi się przed oczami podczas słuchania tej doskonałej płyty. Pewnie, że mógłbym w tym miejscu rzucić kilkoma dość oczywistymi nazwami, z którymi twórczość Osewoudt może się kojarzyć, ale po co? Muzyka się broni doskonale, a ja do “Gelag Van Zwartgeklede Kraaien” wrócę jeszcze wielokrotnie.

ENG: I didn’t expect that I would ever write about an extremely good classical neofolk album again. This is a genre which probably takes for granted that any musical explorations and crossing of boundaries is not necessary within its frames. Maybe that’s good, because properly understood conservatism is not a disadvantage, but because of this fact hundreds of almost identical sounding musical creations have been released in the neofolk scene, and because of this fact I felt bored at some point, and confined myself to those few neofolk artists who try to experiment and aren’t afraid to associate themselves with other genres. Meanwhile Osewoudt, although rooted in pure and essential musical form, presents on “Gelag Van Zwartgeklede Kraaien” a kind of music that is paradoxically fresh and often thrilling.

Osewoudt are six Dutch musicians, and this album, released by Lichterklang, is their debut. Such a number of musicians causes well-founded suspicion that their orchestra is not particularly poor. In addition to the indispensable acoustic guitars and vocals, Osewoudt build their songs using bass and accordion among other instruments. It would be a lie to claim that their music is richly encrusted with this or that sound. It’s more as if each member of the band does his job, which makes Osewoudt a confidently functioning mechanism where each component performs his task devotedly and reliably, not going out of line nor overshadowing the others.

Such crafty efficiency wouldn’t be useful at all if the compositions thenselves weren’t intriguing. Yet these Dutch guys write great songs, it’s as simple as that. The melodies are catchy, they are engraved in memory after the first listen. The songs are sometimes dynamic and pugnacious, sometimes lyrical and poignant. I don’t know if it’s the impact of one of the images inside the cover, showing a group of sailors struggling with a raging sea, but the music bears a somehow “nautical” atmosphere – if I wished to make a caustic remark, I’d say “sea shanties”, but this term trivializes Osewoudt’s work too much.

Osewoudt provides two vocalists, who sing in German and Flemish, which is a quite interesting and fairly original flavour. Nevertheless I’d pick a little on one of the singers, who lacks more power in his voice, and his rather average technical skills clash a bit with the overall high instrumental quality. But this is by no means interfering to the extent that it could disrupt my very positive reception of the album.

Last binge in a coastal pub before embarking on another long sea trip. Struggling with a merciless storm and the sudden glow of sunlight piercing through a black layer of clouds. Watching an infinite horizon from a crow’s nest and a new world emerging… Such images were being projected in my mind while listening to this marvellous album. Sure, I could point out at this moment a few obvious names that you could associate with Osewoudt, but what for? Their music stands up for itself well, and “Gelag Van Zwartgeklede Kraaien” will be my musical companion many times in the future.

Lichterklang

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s