“Biblioteka muzycznych skarbów” – wywiad z Johanem Rehnem (gterma)

autor wywiadu: stark

Jak być może zdążyliście zauważyć, zakochaliśmy się troszkę w muzyce, którą wydaje szwedzka gterma. Jej głębia, która wykracza poza czysto dźwiękowy wymiar plus niezwykle wysoki poziom muzyczny to coś, co zdecydowanie przyciąga nas do wydawnictw tegoż labela dostarczając zarówno zmysłowych, jak i duchowych uniesień. Zapraszamy do lektury wywiadu z założycielem i szefem gterma, Johanem Rehnem.

Jak narodziła się idea gterma? Czy byłeś w jakikolwiek sposób aktywny muzycznie zanim wystartowałeś ze swoją obecną wytwórnią?

Myślę, że przybierało to kształt na przestrzeni czasu, kiedy to wciąż i wciąż natykałem się na świetną muzykę podczas moich wędrówek po netlabelach. Aktywnie obserwowałem poczynania chyba ze trzech tuzinów wytwórni, aż w końcu to śledzenie stale rozrastającej się sceny i chęć ciągłego bycia na czasie stało się po prostu zbyt przytłaczające. Zawsze mnie uderzały momenty, kiedy nagle pojawiało się coś naprawdę wspaniałego tylko po to, aby chwilę później zniknąć ze strony głównej i znowu pogrążyć się w muzycznej ciemności. Pamiętam jak nagabywałem Andrasa (Indo), że może w końcu wydałby coś na fizycznym nośniku i stopniowo zaczęło do mnie docierać, że może ktoś ™powinien coś z tym zrobić™. I cóż, tym kimś okazałem się ja. A ponieważ sam nie jestem aktywny muzycznie, nie było trudno poświęcić całą swoją energię dziełom tych, którzy mnie inspirują.

Piętnaście wydawnictw jak na razie w tym roku – gterma jest niesamowicie płodną wytwórnią. Nie boisz się swego rodzaju wypalenia? Ze strony swojej lub słuchaczy?

W żadnym wypadku, choć samą pracę twórczą postrzegam jako cykliczny proces. Nauczyłem się, że inspiracje mogą się zmieniać, więc najlepiej je zużytkować pokazując je światu. gterma nie narodziła się z niczego, zaczynając miałem (i wciąż mam)mnóstwo materiału, z którego mogę czerpać. Wolę myśleć o całym tym procesie jako o udostępnianiu muzyki. W przeciwieństwie do najnowszych trendów limitowanych edycji typu “jak zaśpisz, to stracisz”, gterma to biblioteka muzycznych skarbów, które odkopujemy z różnego rodzaju archiwów.

Co w ogóle oznacza “gterma”?

To koncepcja występująca w tantrycznym Buddyźmie, którą można luźno przetłumaczyć jako “ukryte skarby”. W jej dokładnym kontekście, odnosi się ona do religijnych nauk i dzieł ukrytych przez pewnych duchowych nauczycieli, takich jak wspaniały Guru Rinpoche (VIII wiek). Prace te miały zostać odkryte później przez specyficznych poszukiwaczy zwanych tertönami. Podglądamy ten proces w pierwszym utworze pierwszej płyty, jaka ukazała się w gterma [Indo – “Rupa Loka” – przyp. stark]. Utwór ten to “Yigé Drukma” i odnosi się do miejsca, w którym Guru Rinpoche odkrywa lokację świętych artefaktów przed piętnastowiecznym tertönem, Pema Lingpa.

gterma to nie jest jakaś tam kolejna wytwórnia ambientowa, prawda? Wszyscy artyści, którzy wydaja pod Twoimi skrzydłami zdają się mieć ze sobą coś wspólnego, coś wykraczającego poza aspekt czysto muzyczny. Czy są jakieś cechy pozamuzyczne, na które zwracasz szczególną uwagę podczas rozpoczynania współpracy z kolejnym projektem?

Podchwytliwe pytanie. Wydaje mi się, że nie ma żadnego wielkiego planu odnoszącego się do tego, co już wydałem oraz do przyszłych wydawnictw. Mogę powiedzieć, że każdy materiał, który prezentuję w ramach labelu poruszył mną w ten czy inny sposób, nie zawsze taki, jaki autor początkowo sobie zaplanował. To czasem prowadzi do dyskusji, podczas których sugeruję tematykę i tytuły dla płyt, które pierwotnie miały traktować o czymś zupełnie innym. “Bloodmoon” i “The Long Flight” to dwa ostatnie przykłady tego fenomenu. Oba wywodzą się z historycznych projektów i oba rozwijają się jako zupełnie nowe byty.

Muzyka jaką prezentujesz w gterma może być zaklasyfikowana jako ambient, ale – w zależności od płyty – to równie dobrze może być dark ambient, ambient z elementami world/ethno, drone a nawet dub/techno. Jest jakiś rodzaj ambientu, którego nigdy byś nie wydał?

Gdy wytwórnia była jeszcze w swej embrionalnej postaci, była opcja podziału na cztery wytwórnie-siostry, każda bardziej skupiona na konkretnym stylu, ale na szczęście ostatecznie wszystko podążyło w innym kierunku. Gdy teraz patrzę na tamte plany, dochodzę do wniosku, że wiele obecnych wydawnictw gterma i tak nie pasowałyby do żadnej z tych czterech nisz!

I pytanie niejako stojące w opozycji do poprzedniego: czy możemy spodziewać się czegoś spoza gatunku? Czegoś bardziej “piosenkowego”, dajmy na to?

Choć prawdą jest, że jako tertön gterma prowadzę swoje poszukiwania w konkretnych obszarach, nigdy nie mogę mieć pewności na co się natknę. Zerkanie w lusterko wsteczne jest fajne, bo utrzymujesz przez to kontekst, ale jeśli chcesz zostać na drodze, musisz patrzeć do przodu. Nie sądzę, żeby pojawiły się u mnie wokale w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, chyba że masz na myśli mantry albo etniczne zaśpiewy, ale tak naprawdę niczego nie mogę wykluczyć.

Książeczki wydawnictw gterma często zawierają Twoje zdjęcia zrobione w miejscach oddalonych od cywilizacji, w miejscach, gdzie można poczuć prawdziwą więź z Naturą. Lubisz podróżować, prawda? Powiesz o tym kilka słów? Jakie było najpiękniejsze miejsce, jakie kiedykolwiek odwiedziłeś?

Podróże wywołują u mnie te same uczucia co czytanie czy słuchanie muzyki. Przedstawiają Twoją codzienną egzystencję w zupełnie nowym świetle, dają nową perspektywę i przede wszystkim tę ekscytację odkrywania co kryje się za kolejnym wzgórzem na horyzoncie. Jeszcze kilka lat temu regularnie podróżowałem samotnie i muzyka zawsze była zaufanym towarzyszem podczas podążania niekończącymi się drogami. Nie było wyjścia aby połączyć te dwie pasje w jedno doświadczenie. Gdybym żył w szesnastym wieku, zapewne marzyłbym o odkrywczych rejsach.

Dorastałem w małym miasteczku w Szwecji, gdzie las praktycznie sięgał mojego progu. Wydaje mi się, że takie rzeczy zostają z tobą na zawsze. Wybranie ulubionego miejsca jest jak wybranie ulubionej płyty, każde środowisko czaruje czymś innym, wliczam w to również szaleństwo dalekowschodnich metropolii. Ale to powiedziawszy, muszę stwierdzić, że możliwość obserwacji nie skażonego niczym nieba od horyzontu do horyzontu jest najgłębszym doświadczeniem, jakie mogę sobie wyobrazić.

Pewna specyficzna, duchowa aura otacza wytwórnię, wiele odniesień do Buddyzmu, Natury, poszukiwanie ucieczki przed nowoczesnym światem… Wydaje mi się, że nie jet to tylko artystyczna kreacja – czy podążasz tą ścieżką także w zwykłym, codziennym życiu?

Ha ha, chciałbym! Powiedzmy, że obserwując codziennie od środka wyścig szczurów zrozumiałem, że w życiu chodzi o coś więcej niż to, czym karmiono nas podczas edukacji, wychowania i interakcji społecznych. Uważam, że zdrowo jest czasem wyjść poza nawias i spojrzeć na wszystko z zewnętrznej perspektywy. Choć czasem, pod koniec dnia to właśnie tu-i-teraz wspomaga sen, tam-i-wtedy. Ale ok, robi się trochę mgliście, koniec tyrady…

około 25% wszystkich wydawnictw gterma stanowią materiały Mathiasa Grassowa, zatem wnioskuję, że jest on wyjątkowym artystą również dla Ciebie, prawda? Chciałbym spytać o Wasze relacje. Jak się spotkaliście? Jesteście przyjaciółmi także na pozamuzycznej płaszczyźnie?

Jedną z najbardziej niezwykłych rzeczy na scenie elektronicznej jest fakt, iż dystans dzielący artystę od słuchacza często wcale nie jest taki wielki i zaskakiwać może czasem jak łatwo jest się bezpośrednio skontaktować z takim człowiekiem. Zaczęło się tak: zamówiłem kilka albumów przez jego starą stronę internetową i zanim się obejrzałem, już grzebałem w jego muzycznych archiwach i dyskutowałem na temat przyszłych projektów. Jestem również głęboko oddany muzyce Klausa Wiese (niech jego dusza wędruje spokojnie w zaświatach), ale niestety nie zdążyłem nawiązać z nim kontaktu.

Do tej pory wydawałeś tylko płyty kompaktowe, ale czy rozważałeś kiedyś także wykorzystanie innych nośników (winyl, mp3)?

Oczywiście zastanawiałem się kilka razy nad seksownymi winylami, ale na chwile obecną pozostanę przy CD z powodu łatwiejszego ich wysyłania. Zważywszy na koszty przesyłek międzynarodowych, znajdujemy się w nieciekawym położeniu geograficznym i szczerze mówiąc nie umiem sobie wyobrazić aby wielu słuchaczy było gotowych na takie koszty obsługi. Jeśli chodzi o edycje cyfrowe, to tu jury wciąż się naradza, ale nie uśmiecha mi się wizja piractwa i świadomość, że artyści gterma będą zagrzebani gdzieś w odmętach twardych dysków.

Czy poza gterma interesujesz się, co się dzieje w ambientowym światku? Może zdradzisz co lub kto zrobił ostatnio na Tobie największe wrażenie?

Słucham i kolekcjonuję płyty od bardzo dawna i założenie wytwórni w żadnym wypadku tej pasji nie osłabiło. Fajnie jest obserwować wszystkich tych ambitnych i twórczych ludzi i gdybym miał wymienić tylko jednego takiego artystę, później żałowałbym, że nie wymieniłem innego. Staram się trzymać rękę na pulsie, choć dziś jest bardzo łatwo przeoczyć nowy, ciekawy album, gdyż często bardzo szybko znikają one z rynku.

A jak jawi się najbliższa przyszłość gterma?

W momencie, kiedy to piszę, walczymy aby zmieścić się w deadline dwóch ostatnich płyt wydawanych w tym roku; nagrań live Mathiasa z koncertu, który miał miejsce tego lata w północnych Niemczech oraz duńskiego projektu dubtechno/ambient As If, wspaniale jest widzieć kolejnych Skandynawów pod skrzydłami gterma. W grudniu robię sobie przerwę, ale już na początek przyszłego roku zapowiada się kilka świetnych wydawnictw. Wiem, że prace nad nową płytą Parikrama poruszają się w szybkim tempie, trzecia część serii Alchemy powinna ujrzeć światło dzienne na wiosnę, no i jeszcze szykujemy kilka innych niespodzianek o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem (co oczywiście nigdy się nie zdarza..).

Dzięki za wywiad Johan. Ostatnie słowa należą do Ciebie.

Dzięki za pytania, fajnie się bawiłem odpowiadając na nie i mam nadzieję, że Santa Sangre pozostanie wierna swej koncepcji. Bardzo dziękuję również wszystkim słuchaczom i tym, którzy nas wspierają na całym świecie. I oczywiście samym artystom. To dzięki ich woli tworzenia ten świat jest o wiele bardziej interesującym miejscem.

Strona oficjalna gterma

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s