INNER VISION LABORATORY – Perpetua [PL/ENG]

INNER VISION LABORATORY – Perpetua
CD 2012
Zoharum Records [ZOHAR 028-2]

autor recenzji / reviewed by: stark

PL: Inner Vision Laboratory pomału staje się stałym gościem na naszej stronie. I dobrze, projekt Karola zasługuje na to. “Perpetua” to jego najnowsza płyta. Na pewno najdojrzalsza i najlepiej brzmiąca. Czy najlepsza? Muzyka to nie wyścigi, więc na to nie odpowiem. Formułując pytanie inaczej: czy mnie podoba się najbardziej? O tym może później.

Inner Vision Laboratory zastanawia się poprzez swoją muzykę nad wpisanym w świadomość człowieka cyklem kreacja – stagnacja – zniszczenie. Cyklem, który powtarza się wciąż i wciąż, od zarania dziejów i zapewne nic się nie zmieni dopóty, dopóki rzekomo najinteligentniejszy gatunek będzie panoszył się na tej planecie. Muzyk nie dzieli jednak płyty na trzy oddzielne segmenty, zgodne z trzema składowymi wspomnianego cyklu, w celu przekucia w dźwięk każdego z nich. To byłoby zbyt proste i zbyt oczywiste. Zamiast tego Inner Vision Laboratory stara się ogarnąć całość, próbować wyciągnąć wnioski, jednak zdając sobie jednocześnie sprawę z bezsensowności takiego działania. W efekcie otrzymujemy muzykę, w której przeplata się ciemność, świadomość bezcelowości drogi jaką dąży człowiek, lecz przy tym pewnej nieuzasadnionej, naiwnej nadziei, wiary w ideały, które upadły zanim na dobre zdążyły się narodzić. Ostatecznie jednak, w kontekście dość cynicznie, jak na moje ucho brzmiących dźwięków kończących “Perpetua”, nawet ta nadzieja obraca się w proch. A może to nowa iluzja, którą tym razem sami narzucamy i obserwujemy jak reagują na nią inne, słabsze byty? Może na tym polega idea postczłowieka?

Tak sobie niezobowiązująco interpretuję muzykę zawartą na “Perpetua”. Między innymi dlatego tak cenię ambient czy dark ambient. Nie wskazuje jednej konkretnej ścieżki, miast tego sygnalizuje raczej pewne kwestie większość roboty pozostawiając jednak wyobraźni. A “Perpetua” to dark ambient w dość czystej postaci, choć pozbawiony monotonii, bogaty brzmieniowo. Przypomina niezwykle silny wir, w którym kotłują się różne motywy muzyczne – obowiązkowe drony stanowią tu monolityczną podstawę, lecz poza tym czegóż tu nie ma, melancholijne pasaże, robiące wrażenie kobiece zaśpiewy, bezduszne rytmy, bliskowschodnia ornamentyka (np. taki “Forgetful Cosmos” nieodmiennie kojarzy mi się z Ure Thrallem). Do gustu przypadły mi przede wszystkim pierwszy utwór oraz cztery ostatnie. Całościowo to materiał, który bez wstydu można prezentować na całym świecie, bo wcale nie odbiega poziomem od uznanych dzieł tych najsłynniejszych nazw na mrocznoambientowym rynku.

Muszę się jednak przyznać do tego, że osobiście bardziej do mnie przemawia “Anywhere Out Of This World”. I nie mam tu na myśli kwestii kompozycyjno – technicznych, bo jeśli chodzi o te, to poprzedni album ustępuje “Perpetua” niemalże pod każdym względem. Tamtą płytę odebrałem jako dzieło bardziej skupione na jednostce, na dramacie w skali mikro, i jako takie lepiej wstrzeliło się w moją wrażliwość. Emocjonalne fale na których nadawała “Anywhere…” praktycznie pokrywały się z moimi i przez to nie mogę postawić “Perpetuy” wyżej pomimo pełnej świadomości postępu, jaki poczynił Karol. “Perpetua” to fenomenalna płyta. “Anywhere Out Of This World” to ja.

ENG: Inner Vision Laboratory is slowly becoming a regular guest on our website. And that’s fine, Karol’s project definitely deserves it. “Perpetua” is his latest album, and certainly the most mature and best sounding. Is it the best Inner Vision Laboratory release so far? Music is not a motor race, so I won’t give you an answer. To put the question differently: do I like it the most? I will perhaps decide later.

Inner Vision Laboratory wonders through the music about the cycle inscribed in human consciousness: creation – stagnation – destruction. A cycle that repeats itself over and over again, from the beginning of time, and will probably not change as long as the supposedly most intelligent species continues to throw its weight about on this planet. However, the music is not divided into three separate segments in accordance to the three components of this cycle, in order to forge them into sound form. That would be too easy and too obvious. Instead, Inner Vision Laboratory tries to embrace the whole aspect, to draw conclusions, at the same time realizing the pointlessness of such an action. The result is a sound that intertwines darkness with the awareness of the futility of mankind’s ways, yet also with an unreasonable, naive hope and faith in the ideals that have fallen before they even had a chance to thrive. Ultimately, in the context of the cynical – to my ear at least – tones that close “Perpetua”, even this hope turns to dust. Or maybe it’s a new illusion, imposed this time by ourselves while we observe how other, weaker creatures react to it? Perhaps that is the idea of posthuman.

In the above paragraph I’ve been tentatively interpreting the music on “Perpetua”. Among other things, that’s why I appreciate ambient and dark ambient so much. It does not indicate a specific path, but rather some topics, leaving most of the work for the imagination. And “Perpetua” is dark ambient in a fairly pure form, though devoid of monotony and rich sounding. It is reminiscent of a powerful vortex in which different musical motifs are churning. The mandatory drones are monolithic, but apart from that Karol implements to his work melancholic passages, impressive female chants, soulless rhythms, Middle Eastern ornamentations (eg “Forgetful Cosmos” invariably reminds me of Ure Thrall). It would be easier to point out the elements that the artist didn’t use on “Perpetua”. The first and last four tracks are especially to my liking, but generally speaking, this is material Karol should absolutely not be ashamed of, being on the same level as acclaimed works of the most famous names in the dark ambient “scene”.

However I must admit that “Anywhere Out Of This World” was more appealing to me personally. And I am not referring to technical or compositional issues, because when it comes to this, the previous album gives way to “Perpetua” in almost every aspect. Yet I perceived the previous album as a work more focused on the individual drama in a micro level, and moving on that particular plane it better fits my sensibilities. The emotional wavelengths on which “Anywhere …” transmits practically coincide with my own, and therefore I cannot place “Perpetua” higher, despite my full awareness of the progress that has been made by Karol. “Perpetua” is a phenomenal album. “Anywhere Out Of This World” is me.

Zoharum Records

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s