ATRIUM CARCERI / ELDAR – Sacrosanct [PL/ENG]

ATRIUM CARCERI / ELDAR – Sacrosanct
2012
Cryo Chamber

autor recenzji / reviewed by: stark

PL: Atrium Carceri chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Kilka płyt wydanych w Cold Meat, z reguły spotykających się z pozytywnym odzewem sprawiło, że projekt Simona Heatha, przynajmniej z nazwy kojarzy każdy średnio rozeznany miłośnik gatunku. Natomiast nie sposób nie zauważyć, że Simon mocno się uaktywnił w tym roku. “Reliquiae” i “Void” nagrane jako Atrium Carceri, “2145” wydane pod szyldem Sabled Sun, rozpoczęcie działalności wydawniczej jako Cryo Chamber i na dodatek jeszcze opisywany w tym miejscu “Sacrosant” nagrany wspólnie z Eldar. Czy Simon znajduje w ogóle czas dla żony czy dziewczyny? Zresztą co ja się przejmuję, skoro jest to z korzyścią dla mnie jako słuchacza.

Za to hiszpański Eldar bardzo szybko zyskał rozgłos pośród postindustrialnej braci. Nie ukrywam, że wczesne wydawnictwa nie trafiały do mnie i tą, nazwijmy to, sławę zrzucałem raczej na karb umiejętnej autopromocji niźli rzeczywistej wartości muzyki. Będąc jednak uczciwym względem zespołu, stwierdzam, że dostrzegam rozwój, a na każdej kolejnej płycie Eldar prezentuje poziom zauważalnie wyższy niż na poprzedniej. Przy okazji chętnie zapoznam się z ostatnią płytą, wydaną przez Old Europa Cafe “The Secret Golden Flower”, teraz jednak pora zająć się “Sacrosanct”.

Pozornie oba projekty nie przystają do siebie. Eldar zmaga się w swojej muzyce z ciężarem historii, podczas gdy Atrium Carceri rozpościera zawieszone w czasie ciemne obrazy, w których odnaleźć można zarówno omszałe ruiny średniowiecznej katedry, jak i puste centrum dowodzenia, w którym ostatni ledwie działający monitor wskazuje, że to miejsce tętniło niegdyś życiem. Według samych muzyków, tworzą tu oni próżnię czasową, w której przeszłość i przyszłość koegzystują. Gdzie wszystko i nic jest święte, gdzie splatają się linie potężnych rodów i gdzie ludzkość murszeje.

Wizja kreowana przez Atrium Carceri i Eldar pełna jest zdewastowanych maszyn, pustych ulic, na których spod asfaltu przebijają się korzenie, targanych wiatrem kawałków metalu. Już drugi utwór, “Tomorrow’s Dust” stanowi przepiękne requiem dla umierającego świata. Dojmujące uczucie bezpowrotnej straty wszystkiego, upadku, do którego człowiek sam z własnej pychy i głupoty doprowadził. Te uczucia przenikają “Tomorrow’s Dust”, przez co otrzymujemy jeden z najbardziej przejmujących utworów darkambientowych ostatnich miesięcy. “Vault” to obraz postnuklearnej zimy, gdzie pośród przenikliwego zimna duchy przeszłości snują się bez celu i bez końca.

“Betrayal” wprowadza na płytę nieco dynamiki, ale nie zaburza to mrocznego, choć jednocześnie bardzo smutnego klimatu płyty. Echa przeszłości wracają po raz kolejny w “So They Speak”, w którym pomiędzy ponure drony wkrada się prosta klawiszowa melodia. Jak strzępy wspomnień z czasów, kiedy czasem jeszcze świeciło słońce. Podobne rzeczy dzieją się w, nomen omen, “Sol”, tyle że tu tło stanowią odgłosy jakiejś bezdusznej maszynerii, której już nikt nie potrzebuje.

Jeżeli nie wyciągniemy wniosków z przeszłości, przyszłość tego świata jawi się okryta całunem z popiołu, już bez człowieka w roli głównej. Takie przesłanie dostrzegam w “Sacrosanct”. Utwory są bardzo sugestywne i obrazowe, trudno mówić o nich jako o dźwiękowym wypełniaczu przestrzeni, to bardziej ścieżka dźwiękowa do filmu rozgrywanego w wyobraźni. Jeśli chcecie sobie taki zafundować, polecam “Sacrosanct”. Płyta ukazała się w formie cyfrowej nakładem Cryo Chamber, z kolei na CD będzie ją można nabyć wkrótce dzięki rosyjskiej Infinite Fog.

ENG: I don’t think that an introduction for Atrium Carceri is necessary. A couple of CDs released by Cold Meat Industry, with usually positive feedback caused Simon Heath’s project to be known to anyone at least fairly acquainted with the genre. However, it’s difficult not to notice that Simon has been immensely active this year: “Reliquiae” and “Void” recorded as Atrium Carceri, “2145” released under the Sabled Sun moniker, the launching of the Cryo Chamber netlabel and, in addition, “Sacrosant”, a collaboration with Eldar, that I have the pleasure of presenting here. Does Simon find any time for his wife or girlfriend? Frankly, why do I care, since it benefits me as a listener.

The Spanish Eldar quickly gained publicity among the post-industrial crowd. I must admit that their early releases didn’t catch my attention, and I attributed their popularity to skilful self-promotion, rather than the actual value of their music. However being fair towards the project, I must say that the development is visible, as on each successive album the level is noticeably higher than on the previous one. When the occasion appears, I will gladly welcome their latest CD, “The Secret Golden Flower” released by Old Europa Cafe, but now it’s time to deal with “Sacrosanct”.

At first glance the two projects don’t fit together. Eldar struggles with the weight of history, while Atrium Carceri spreads dark images suspended in time, where one can find mossy ruins of medieval cathedrals and abandoned command centers, and where the last barely functioning monitor indicates that this place was once pulsating with life. According to the musicians themselves, they form “a vacuum in time where the future and past coexist. Where nothing and everything is sacred, where the webs of powerful bloodlines are woven and where humanity crumbles.”

The vision created by Atrium Carceri and Eldar is full of run-down machines, empty streets, roots bursting from under the asphalt, torn pieces of metal thrown around by the wind. “Tomorrow’s Dust” is a beautiful requiem for a dying world. An overwhelming sense of irretrievable loss, the fall caused by mankind’s own arrogance and stupidity. These feelings permeate “Tomorrow’s Dust”, and by that fact we obtain one of the most poignant dark ambient tracks of the recent months. “Vault” is an illustration of a post-nuclear winter, where in the midst of the piercing cold, the ghosts of the past wander without purpose, without end.

“Betrayal” brings some dynamics on the album, but it does not interfere with the dark, but also very sad atmosphere. Echoes of the past return in “So They Speak”, presented here between dark drones and simple synth melody interpositions. Like shreds of memories from the days when the sun was still shining. Similar things happen in the symbolically named “Sol”, only here the background is built of noises of soulless machinery, which no one needs anymore.

If you won’t draw conclusions from the past, the future of the world appears to be wrapped in a shroud of ashes, with man no longer in the leading position. This is the message I see in “Sacrosanct”. All the tracks are very evocative and vivid, it is hard to speak of them as background music, the album is more like a soundtrack to an imaginary film. If you want to experience such a thing, I recommend “Sacrosanct”. The album is released in a digital form by Cryo Chamber, while the CD will be out soon thanks to the Russian Infinite Fog label.

Cryo Chamber

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s