NAEVUS – The Division Of Labour [PL/ENG]

NAEVUS – The Division Of Labour
CD 2012
Hau Ruck! [HR!106], Klanggalerie [gg164]

autor recenzji / reviewed by: stark

PL: Nie będzie chyba nadużyciem stwierdzenie, że Naevus jest w tej chwili jednym z najbardziej szanowanych zespołów wywodzących się z szeroko pojętego neofolku. Zasłużenie zresztą, Lloyd ciężko na to zapracował. Z tym neofolkiem to tez nie jest tak do końca, bo brytyjska grupa w równej mierze czerpie z punka, alternatywy i podejrzewam, że naprawdę niewiele wysiłku z ich strony potrzeba by było, aby o Naevus było głośno także w innym zakątku muzycznego undergroundu.

Cztery lata minęły od wydania “Relatively Close To The Sea” – podobnie jak w przypadku opisywanego przeze mnie gdzieś obok albumu Rose Rovine E Amanti, tamta płyta nie spełniła w pełni moich oczekiwań. Wyczuwałem tam lekkie zmęczenie materiału, piosenki nie chwytały tak za serce jak te z jeszcze poprzednich płyt. No ale Naevus wziął głęboki, trwający ponad czterdzieści miesięcy oddech i wydał doskonały “The Division of Labour”.

Rzut oka w książeczkę i małe zaskoczenie – płyta jest praktycznie autorskim dziełem Lloyda Jamesa. Owszem, w samym tworzeniu kompozycji wsparło go kilku znamienitych gości (m.in. Hunter Barr, Raffaele Cerroni), ale wykonanie należało już wyłącznie do Brytyjczyka. Gdzieś zniknęła Joanne Owen, ale na szczęście nie zaowocowało to spadkiem poziomu muzyki; stało się dokładnie odwrotnie.

Mam wrażenie, że to najbardziej osobista płyta Lloyda. Słyszę tu rozczarowanie światem, zarówno tym w skali mikro, jak i makro. Bez łez i tony chusteczek higienicznych, za to z garścią gorzkiej ironii i smutnego śmiechu. Nie podejrzewam muzyka aby była to wyłącznie kreacja artystyczna, szczerość wyzierająca z tej muzyki jest autentycznie dojmująca. Naevus w szerokim zakresie korzysta z gitary akustycznej, ale skłamałbym mówiąc, że to wiodący instrument na płycie. Dzieje się tu zdecydowanie więcej; album wita słuchacza doskonałymi shoegaze’owymi riffami w “Man In A Ditch”, z kolei następny “Let Me In” to  kapitalne postpunkowe granie, gdzie elektryczny brud świetnie pojedynkuje się z czystym, silnym, ale jednocześnie subtelnym śpiewem Lloyda Jamesa.

W następnych piosenkach neofolk przeplata się z punkiem, awangardą itp., a takim pomostem łączącym “The Division Of Labour” z poprzednimi płytami jest “Making Hay” utrzymany w charakterystycznym, powiedziałbym, “gawędziarskim” stylu, aczkolwiek wciąż bogatym brzmieniowo. Za to następujący po nim “The Stomach” to być może najbardziej dołujący kawałek nie tylko na płycie, ale w ogóle w całej historii Naevus. “Song in Suspension” zaczyna się nieomal noir-jazzowo, za to finał tego utworu jest do szpiku kości przejmujący. To moje ulubione fragmenty płyty, ale tak naprawdę właściwie każda z tych piosenek jest niebanalna i zapadająca w pamięć nie tylko ze względu na jej chwytliwość. To ich klimat, przenikający skórę i wgryzający się w mózg.

Naevus powrócił w wielkim stylu, tworząc swoją, jak do tej pory, najbardziej emocjonalną płytę. Jak dla mnie, Lloyd mógłby już nic nie nagrywać, bo ciężko mi sobie wyobrazić, aby zdołał przebić “The Division Of Labour”. Choć z drugiej strony… nie, cofam te słowa, świat byłby odrobinę uboższy bez kolejnych nagrań tej grupy.

ENG: Claiming that Naevus is currently one of the most respected bands on the neofolk scene, meant in a wider aspect, wouldn’t be a blunder. It’s a well deserved attribution and Lloyd worked hard to achieve that status. Actually, sticking the neofolk label on Naevus isn’t really that easy, because this British band also derives from punk or alternative. I suspect that not much would be needed for Naevus to be recognizable and more popular in other underground genres as well.

Four years have passed since the release of “Relatively Close To The Sea” – similarly to the case of Rose Rovine E Amanti described by me in my review of their new album, that disc was a bit disappointing for me. I felt a slight fatigue showing, the songs didn’t speak to my heart as many of those from their previous albums. Yet Naevus took a deep breath (lasting more than forty months) and released the amazing “The Division Of Labour”.

A glance at the booklet and a small surprise comes up – this album is practically a solo work by Lloyd James. Indeed, in the process of the creation of the compositions he’s been supported by several distinguished guests (Hunter Barr and Raffaele Cerroni among others), but the recording, mastering and performance are solely the work of Lloyd. Joanne Owen disappeared somewhere, but fortunately it didn’t result to a decrease in the quality of the music, in fact to the exact opposite thing.

I can feel that this is Lloyd’s most personal album. I hear his disappointment with the world, in a micro- and macro scale. Without the shedding of tears and the use of tons of kleenex, but with a handful of bitter irony and a sad laugh. The honesty that emanates from this music is truly overwhelming. Naevus still uses acoustic guitars in a wide range, but it would be inaccurate to claim that it’s the leading instrument on the album. More interesting things happen here as the album greets the listener with the beautiful shoegaze riffs of “Man In A Ditch”, while another piece, “Let Me In” is a splendid postpunk drive, where the electric dirt duels with the clean and powerful, yet subtle singing of Lloyd James.

In the following tracks neofolk intermingles with punk or avant-garde sounds. “Making Hay” is kept in this specific, “storytelling” style, though the song is still richly ornamented with sounds, constituting a bridge of sorts between “The Division Of Labour” and earlier releases. But it is the subsequent track that made the greatest impression on me: “The Stomach” is probably the most depressing piece not only on this album, but of the whole Naevus discography. “Song In Suspension” begins in a slightly noir-jazz manner, but the finale is moving to the bone. These are my favourite parts of the disc, but actually each of these songs is remarkable and memorable, not only because of their catchiness. It’s their atmosphere, penetrating the skin and being etched on the mind.

Naevus returned in style creating its most emotional album so far. As far as I’m concerned, Lloyd doesn’t need to record another album, because I can’t imagine how he could manage to beat “The Division Of Labour”… No, I take back those words, the world would be a little bit poorer without further recordings by this band.

Hau Ruck!
Klanggalerie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s