BEYOND SENSORY EXPERIENCE – Modern Day Diabolists [PL/ENG]

BEYOND SENSORY EXPERIENCE – Modern Day Diabolists
CD 2012
Cyclic Law [46th Cycle]

autor recenzji / reviewed and translated: stark

PL: “Modern Day Diabolists”. Taki tytuł mógłby sugerować, że będziemy mieć do czynienia z najmroczniejszą odsłoną twórczości BEYOND SENSORY EXPERIENCE. Ja osobiście, kiedy poznałem ten tytuł, dodatkowo mając jeszcze w pamięci poprzedni materiał, “Zieloną Górę” nagraną wraz z Moljebka Pvlse, spodziewałem się podświadomie płyty o piekło czarniejszej niż “No Lights in our Eyes”. Z błędu jednakowoż zostałem wyprowadzony bardzo szybko.

To pierwsza od czterech lat pełnowymiarowa i samodzielna płyta Drakha i K. Meiztera. Po garści wydawnictw dla Old Europa Cafe i Cold Meat Industry, tym razem Szwedzi trafili pod kanadyjskie skrzydła niezwykle w ostatnim czasie prężnej Cyclic Law. Wytwórnia Frederica na początku skupiała się na wydawaniu wysokiej jakości skandynawskiego dark ambientu, sporadycznie penetrując inne zakamarki sonicznego mroku. Ostatnie lata przyniosły nam jednak otwarcie się na inne rejony świata, inne podejścia do darkambientowej materii, i to, drodzy państwo, zdecydowanie wychodzi Cyclic Law na dobre. “Modern Day Diabolists” to oczywiście duet skandynawski, ale zamknięcie tej płyty w nordyckiej przegródce, byłoby sporą niezręcznością.

Jak wspomniałem w pierwszym akapicie, już otwierający płytę “Through the Underworld” nieco zaskakuje. Najpierw męski głos leniwie coś oznajmiający (chyba) po szwedzku, a później przyjemna tekstura dźwiękowa, z której wyłania się dość niespodziewanie chropowaty, ale zupełnie spokojny beat. “Hailstone Reactor” to dźwięk deszczu, jakiś głos raz po raz wykrzykujący tę samą kwestię i pojedyncze elektroniczne zawodzenia rozwieszone na płótnie malowanym ciszą. Do czasu – w okolicach drugiej minuty pojawia się post rockowa gitara, a ja przestaję myśleć o “Modern Day Diabolists” jak o płycie darkambientowej i zaczynam zastanawiać się, czy nie sprawdziłaby się jako ilustracja dźwiękowa kolejnego filmu Jarmuscha. Potem jeszcze chwila kakofonii złagodzona przez refleksyjną, choć tonącą w pogłosie melodię. Wszystko w obrębie jednego utworu. Nieźle. W każdym kolejnym fragmencie dzieje się równie dużo. W “Modern Day Diabolists” pojawia się niespokojna industrialna kipiel, ale w “Between Sleeping and Walking” wracamy do post rockowych pejzaży, dźwiękowych ilustracji panoramy Tokio nocą. Refleksyjną atmosferę podtrzymują przepiękny “Rapt Earthly Things” i dosyć minimalistyczny “Lost in Habblahester”. “The Testimony of Memory” nieomal dosłownie zawiesza upływ czasu, zwłaszcza kiedy do leniwie zapętlonej melodii dołącza rytm przywodzący na myśl zwalniające wskazówki zegara, którego ktoś zapomniał nakręcić. Album zamyka “Locating Imaginary Events in Real Places”, ponad trzynastominutowy kawałek skupiający w sobie najistotniejsze cechy płyty.

Wiele się dzieje na “Modern Day Diabolists”. Wiele się dzieje, ale BEYOND SENSORY EXPERIENCE tak naprawdę ani na chwilę nie wykracza poza klimatyczne ramy ustanowione przez siebie nie tylko na tej płycie. Muzyka to niezbyt mroczna w typowym tego słowa znaczeniu. Jest za to niezwykle leniwa i senna, w której olbrzymią role odgrywa pogłos i cisza. Jednocześnie dźwięki generowane przez BEYOND SENSORY EXPERIENCE wzbudzają swego rodzaju tęsknotę za czymś, co dawno odeszło, tak dawno, że nie jesteśmy nawet pewni, czy to się wydarzyło naprawdę, czy był to tylko sen. Najdojrzalsze dzieło Szwedów, ze wszech miar godne polecenia.

ENG: “Modern Day Diabolists”. Such title would suggest that we have to deal with the darkest installment of BEYOND SENSORY EXPERIENCE activities. Personally, when I first heard this title, also remembering previous material, “Zielona Góra” recorded together with Moljebka Pvlse, subconsciously I expected release which will be hell darker than “No Lights In Our Eyes.” I was disabused of this mistake very quickly.

This is first full length BEYOND SENSORY EXPERIENCE album since four years (not counting here mentioned above Moljebka Pvlse collaboration). After a handful of releases for Old Europa Cafe and Cold Meat Industry, this time the Swedes came under Canadian wings of – very buoyant recently- Cyclic Law. At the beginning Frederic Arbour’s label focused mostly on releasing high quality Scandinavian dark ambient, occasionally penetrating other corners of sonic darkness. However recent years brought us opening for other parts of the world and other approaches to dark ambient matter. And this, ladies and gentlemen, is definitely to Cyclic Law advantage. Of course “Modern Day Diabolists” is the work by Scandinavian duo, but closing this album in strictly Nordic compartment would be a huge faux pas.

As I have mentioned earlier, the album opener “Through the Underworld” is somewhat surprising. It starts with a low-pitched voice (Swedish I guess) and serene sound texture, but after a while this calm sound surface is disturbed by a beat. Beat which is kinda rough, but all in all quite peaceful. “Hailstone Reactor” has a similar structure: it begins with sound of rain, voice shouting the same phrase over and over again and single electronic howls hanging on the canvas painted with silence. And then, after two minutes or so, I hear post-rock guitar and simply stop thinking about “Modern Day Diabolists” as another dark ambient album. Instead I start to wonder if it wouldn’t be a perfect illustration for another Jim Jarmusch movie. Then a minute of cacophony tempered by drowned in reverberation, reflective melody. All this within a single track. Not bad. Every another fragment of the album is as rich in sounds as these first ones. In “Modern Day Diabolists” restless industrial surf appears, while “Between Sleeping and Walking” returns to post-rock soundscapes, sonic illustrations of night panorama of Tokyo. Reflective atmosphere is maintained by absolutely beautiful “Rapt Earthly Things” and quite minimalistic “Lost in Habblahester”. “The Testimony of Memory” almost literally suspends the passage of time, especially when this slow, looped melody is joined by the rhythm which reminds of slowing down hands of clock which someone forgot to wind up. Then short “Geometric Fashion” which is preludium to the grand finale of “Modern Day Diabolists”. The album ends with “Locating Imaginary Events in Real Places”, over thirteen minute piece which brings together all the essential features of this album.

Lot of things happen on “Modern Day Diabolists”. Lot of things happen, but to be honest, BEYOND SENSORY EXPERIENCE even for the moment doesn’t go beyond atmospheric frames established by the Swedes not only on this record. This music is not dark per se. Instead it’s quite foggy and oniric, where reverb and silence play huge role. And at the same time the sounds generated by BEYOND SENSORY EXPERIENCE arouse kind of yearning of something long gone. So long ago that we’re not even sure whether it really happened or was it just a dream. It’s the most mature work of Swedes. By all means worth of recommendation.

Cyclic Law

Advertisements

One response to “BEYOND SENSORY EXPERIENCE – Modern Day Diabolists [PL/ENG]

  1. Pingback: 2013 Through My Eyes: Drakh [Beyond Sensory Experience] | Santa Sangre·

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s