7JK – Anthems Flesh [PL/ENG]

7JK – Anthems Flesh
CD 2012
Redroom [REDROOM 010]

autor recenzji / reviewed by: stark
translated by: stark

PL: Dżentelmeni odpowiedzialni za ten projekt współpracowali już przy różnych okazjach na przestrzeni ostatnich kilku lat. Dopiero jednak teraz kolaboracja owa przybrała oficjalną formę, której na imię 7JK.

To dość ciekawe, że pochodzący z Sheffield Matt Howden i chłopaki z Job Karma tak dobrze się dogadują. W obrębie muzycznego undergroundu stoją wszak w znacznym oddaleniu od siebie. Matt, nie licząc okazjonalnych ucieczek w inne klimaty, specjalizuje się w eterycznym neofolku opartym o brzmienia skrzypiec, z kolei Job Karma to rytmiczna postindustrialna elektronika, częściej dynamiczna niż liryczna. I teraz aż prosi się, aby kolejne zdanie zacząć słowami “A jednak efekt ich współpracy okazuje się zaskakująco udany”… ale nie napiszę tego. Bynajmniej nie dlatego, że płyta 7JK jest zła. Tyle, że po prostu znając profesjonalne podejście muzyków plus ich niewątpliwy talent, w żadnym wypadku nie czuje się zaskoczony efektem. Spodziewałem się, że będzie to bardzo dobry materiał i taki w istocie jest. Natomiast nie do końca jestem przekonany czy zadziałał tu efekt synergii – owszem artyści wnieśli tu to, co mają najlepsze, ale ja czuję, że potencjał nie został wykorzystany w stu procentach, że wciąż tkwią w 7JK niewykorzystane rezerwy, które – mam nadzieję – zostaną uwolnione przy okazji następnej płyty.

Brzmi to właśnie tak, jak można by się spodziewać po kolaboracji Sieben i Job Karma. Charakterystyczne dźwięki skrzypiec oraz wokal Matta Howdena wprowadzają nieco ludzkich uczuć w dynamiczną, odhumanizowaną elektronikę wrocławskiego duetu. To, że się wzajemnie uzupełniają, to oczywiste, ale dla mnie ważniejsze jest, że żaden z muzyków nie chce zdominować “Anthems Flesh” pozostawiając tego drugiego w roli dopełniającego dodatku. To nie jest żadne Sieben feat. Job Karma ani odwrotnie. Najbardziej podobają mi się fragmenty tchnące schyłkową, apokaliptyczną nieomal atmosferą, jak np. “End of the Year” albo “The World’s Pain”. W tym akurat Job Karma zawsze była mocna, nie dziwi mnie to więc szczególnie. Ogólnie muzyka ta ma w sobie pewien komercyjny potencjał – dużo tu świetnych pomysłów, ładnych melodii, chwytliwych pasaży, porywającej dynamiki. No i świetnie, profesjonalnie brzmi. Myślę, że mogliby stać się mała sensacją na Off Festivalu, czy innym takim spędzie, hehe.

Czy zatem podoba mi się ta płyta? Tak. Bardzo? Owszem. Czy czuję się zmieciony pod dywan? Niekoniecznie. Jeszcze nie. Wiem, że muzycy wspólnie są w stanie stworzyć nową jakość, a nie “tylko” (choć dla wielu takie “tylko” jest nie do przeskoczenia) zmiksować w jedną całość swoje najmocniejsze strony. Słucham często, na pewno będę wracać, ale też bardzo jestem ciekawy co dalej.

Aha, płyta zawiera nietypowy cover, mianowicie “Maid of Orleans” OMD. Szczerze mówiąc podoba mi się on najmniej na tej płycie. Ale to tylko ja.

ENG: The gentlemen responsible for this project collaborated togehter on various occasions over the last few years. Now this collaboration took an official form, and its name is 7JK.

It’s quite interesting that Matt Howden and guys from Job Karma get along so well. After all, within the musical underground their paths are quite distant one from the other. Apart from occasional escapes to other musical atmospheres, Matt specialises in ethereal neofolk based on the sounds of violin. Job Karma is a rhytmic postindustrial electronics, rather dynamic than lyrical. And now I could start the next sentence with words like: “Yet the effect of their collaboration is surprisingly good”… but I won’t write it. Not because it’s bad. Simply knowing professional attitude of the musicians plus their unquestionable talent I don’t feel surprised at all. I expected fine stuff and I got it. But I’m not entirely sure if they reached synergistic effect here – sure, the artists brought what they have the best, but I feel that their potential has not been fulfilled in one hundred percent. That in 7JK there are still hidden reserves which will explode on the occasion of another album.

The album sounds just as you would expect from a collaboration of Job Karma and Sieben. The characteristic sounds of violin and Matt’s vocals bring some human factor into this dynamic dehumanized electronics of Job Karma. The fact that they complement each other is obvious, but for me more important is that none of the musicians want to dominate on “Anthems Flesh” leaving the other in the “supplement” role. This isn’t any Job Karma feat. Sieben or vice versa. The fragments I like the most are those filled with decadent, almost apocalyptic atmosphere, like “End of the Year” or “The World’s Pain”. Job Karma has always been perfect in this moods, so I’m not particularily surprised. Overall, this music has a certain commercial potential – there’s a lot of great ideas, nice melodies, catchy passages and thrilling dynamics here. And of course it sounds perfect. I think they could be a small sensation on Off Festival or some other similar event, haha.

Do I like the album? Yes. Very much? Certainly. Do I feel devastated by the music? Not necessarily. Not yet. I’m sure that the musicians are able to create a new quality and not “just” mix their strongest advantages into one monolith. I often listen to “Anthems Flesh” these days, and I will in the future. But also I’m extremely curious what will come next.

Oh, “Anthems Flesh” contains pretty unusual cover, “Maid of Orleans” OMD. Honestly, I like it the least on the album. But that’s just me.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s