Muzyczne gwiazdobrazy – Wywiad z Gustafem Hildebrandem

Gustaf Hildebrand to jeden z filarów Cyclic Law, chyba najprężniej w tej chwili działającej wytwórni na darkambientowym rynku. Po debiucie dla Cold Meat (jako Lithivm) Gustaf pod własnym nazwiskiem wydał kilka płyt wypełnionych wysokiej jakości dark ambientem. Skontaktowałem się z mr Hildebrandem i popytałem o to czy tamto… Oto rezultat naszej konwersacji.

Cześć Gustaf. Jak się masz? Zakładam, że całkiem nieźle – Cyclic Law wydało dwa albumy sygnowane Twoim nazwiskiem, zatem musisz być szczęśliwy i dumny?

Cześć! Czuję się dobrze, dziękuję. Tak, wszystko układa się zupełnie w porządku, minęło kilka lat od kiedy wydałem ostatni album, więc nie jest to chwila, która zdarza się zbyt często. To prawie jak miniaturowa impreza wigilijna.

Zanim dołączyłeś do Cyclic Law, wydałeś album jako Lithivm w Cold Meat Industry. Słucham tej płyty dokładnie w tej chwili, i muszę powiedzieć, że to wciąż dobry kawałek ciemnej muzyki. Jak widzisz ją dzisiaj? Nadal ją lubisz, czy wolisz raczej, żeby ludzie nie zdawali sobie sprawy, że Lithivm to był Twój projekt?

Dziękuję bardzo, cieszę się, że ktoś jeszcze to lubi! Nie mam nic przeciwko, jestem pewien, że większość ludzi, słuchających mojej muzyki wie, że obydwa projekty to ja. Lithivm to projekt, który dawał mi dużo satysfakcji – fajnie było komponować te wszystkie brutalne i absurdalne dźwięki, których przeciwieństwem jest to, co tworzę teraz, pod własnym nazwiskiem. To w większej części spokojniejsza muzyka. W końcu jednak trochę się wypaliłem, jeśli chodzi o bardziej hałaśliwe klimaty i zapragnąłem stworzyć coś bardziej stonowanego oraz klimatycznego, co doprowadziło mnie do miejsca, w którym stoję teraz.

Dlaczego nie współpracowałeś dalej z CMI i zdecydowałeś się na zmianę labela?

Myślę, że głównym powodem było to, że materiał, który nagrałem po debiucie dla CMI, dość znacząco odbiegał od Lithivm w wielu aspektach. Jeśli mnie pamięć nie myli, długo siedziałem na tych nagraniach, aż w końcu Cyclic Law, okazało się na tyle miłe, aby to wydać, a to z kolei okazało się początkiem bardzo udanej współpracy.

Powinniśmy zatem uważać płyty Gustafa Hildebranda za swego rodzaju kontynuację drogi obranej przez Lithivm, czy raczej jest to zupełnie inny projekt?

Staram się myśleć o nich bardziej jak o dwóch odmiennych projektach, jako że oba raczej różnią się jeśli chodzi o dźwięki, oprawę graficzną, a także tematycznie.

Większość darkambientowych muzyków wybiera jakieś wymyślne nazwy dla swoich projektów – Ty zdecydowałeś się wydawać swoje płyty pod własnym nazwiskiem. Skąd taka decyzja?

Zastanawiałem się nad kilkoma różnymi szyldami, ale żaden ostatecznie nie wydał mi się w stu procentach pasujący. Ostatecznie postanowiłem tworzyć pod własnym nazwiskiem, co wydało mi się po prostu najuczciwsze.

O ile wiem, współpracowałeś również z Karjalan Sissit. Czy mógłbyś powiedzieć mi o Twoim wkładzie w twórczość tych zwariowanych gości?

Siedzieliśmy w studiu nagraniowym, piliśmy dużo wódki i chwilę waliliśmy w klawisze. Bardzo zaawansowana technika nagrywania.

Co przyciągnęło Cię do dark ambientu, że postanowiłeś tworzyć w tym stylu?

Zawsze kochałem muzykę, która niekoniecznie wszystko do końca wyjaśniała, lecz bardziej bazowała na sugestywnych klimatach i tematyce. Ambient zawsze świetnie się do tego nadawał, więc wylądowałem w tym gatunku, który okazał się osobistym ujściem dla tematów i pomysłów, które wydały mi się fascynujące.

Koncepcja Twojej muzyki jest wyraźnie zorientowana na kosmos. Nie znajdujesz żadnych ciekawych tematów tutaj, na Ziemi, że musisz szukać inspiracji tam na górze, w gwiazdach?

Istnieje kilka “ziemskich” tematów, które mnie fascynują, i które mogą pokazać się na przyszłych płytach. Ale myślę, że kosmos jest po prostu zbyt różnorodny i złożony, aby kiedykolwiek mógł się znudzić. Wszechświat czyni cię zupełnie malutkim i sprawia, że wszystko, co udało się osiągnąć nam jako gatunkowi wydaje się zupełnie bezcelowe – to bardzo upokarzające uczucie.

Wierzysz w pozaziemskie formy życia?

Byłoby to niebywale egocentryczne, sądzić, że życie istnieje tylko na Ziemi. Wszechświat jest na to zbyt duży i zbyt różnorodny.

Jesteś fanem science fiction? Masz jakieś ulubione książki, pisarzy lub filmy?

W rzeczy samej. Ostatnio czytałem wiele rzeczy Alistaira Reynoldsa, jego zbiór opowiadań “Galactic North” zawierał kilka świetnych historii. Inne książki, które zrobiły na mnie ostatnio wrażenie, to “Ślepowidzenie” Petera Wattsa, “Hull Zero Three” Grega Beara i “Shadow of a Dead Star” Michaela Sheana. Mógłbym tak wymieniać, ale prawdopodobnie okazałoby się to nieco nudne. Co do filmów, to pierwsze trzy części “Obcego”, “Blade Runner” i “Sunshine”. Do tych filmów staram się wracać przynajmniej parę razy w roku.

Twój ostatni album, “Heliopause” został właśnie wydany przez Cyclic Law. Nie słyszałem go jeszcze, ale przypuszczam, że nie powinniśmy spodziewać się znaczących różnic w stosunku do poprzednich płyt? A może się mylę?

Są pewne różnice. Jest jakby bardziej “technologiczna”. Tym razem nie tak dużo tu eterycznych dźwięków jak przykładowo wietrzne dzwonki czy chóry. Płyta raczej opiera się na statycznie brzmiących dźwiękach, jak przekazy radiowe i przetwarzane brzmienia syntezatora.

Jesteś również zaangażowany w Lacus Somniorum, projekt, który można by nazwać “rodzinnym biznesem”.  “Tideshaper” to dobra płyta, nie ma wątpliwości co do tego, ale jednocześnie jest to nieomal to samo, co robisz jako Gustaf Hildebrand plus kobiece wokale plus flet Amandy. Zgodzisz się? Jak określiłbyś muzykę Lacus Somniorum?

Tak, to dobry opis. Na płycie Lacus zrobiłem większość podstawowych brzmień, podczas gdy Amanda gra na flecie i udziela się wokalnie. Słuchając płyty uważnie, nietrudno domyślić się kto za które dźwięki był odpowiedzialny.

Jesteś członkiem familii Cyclic Law – który album z katalogu tej wytwórni lubisz najbardziej?

Mnóstwo świetnych rzeczy ukazało się w Cyclic Law, ale najczęściej przeze mnie słuchane są chyba albumy Kammarheit.

Chciałbyś kiedyś napisać ścieżkę dźwiękową do filmu? Może jakiś konkretny reżyser, z którym chciałbyś współpracować?

Na pewno nie powiedziałbym nie, gdyby David Lynch poprosił abym przygotował dla niego kilka dźwięków.

Parę tygodni temu wyszła też Twoja kolaboracja z Peterem Bjargo. “Out Of The Darkling Light, Into The Bright Shadow” to wznowienie CD wydanego w 2006 roku. Mógłbyś przybliżyć to wydawnictwo? Czego możemy oczekiwać?

Tak, to reedycja albumu z 2006 roku, który został wtedy wydany w mocno limitowanym nakładzie w wytwórni Petera, Erebus Odora. Od tamtego czasu otrzymaliśmy wiele próśb o wznowienie, tym bardziej, że nakład już dawno wyprzedano, więc Frederic z Cyclic Law zdecydował się ponownie wypuścić tę płytę na świat. Warto też wspomnieć, że edycja Cyclic Law zawiera dwa bonusowe utwory, które nie znalazły się na oryginalnej wersji.

Ten rok jest jak na razie bardzo dla Ciebie pracowity dla Ciebie. Jakie masz plany na resztę 2012 roku?

Mam zamiar nauczyć się korzystać z nowego oprogramowania muzycznego, a potem zabrać się za pracę nad kolejnym albumem, zwłaszcza, że mam już jasno określoną ideę o czym będzie traktować.

Dzięki Gustaf za wywiad. Ostatnie słowa należą do Ciebie.

Dziękuję bardzo za rozmowę i powodzenia z Santa Sangre!

Gustaf Hildebrand Facebook

2 responses to “Muzyczne gwiazdobrazy – Wywiad z Gustafem Hildebrandem

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s