Miejsca na końcu świata – Wywiad z PARHELION

Mocno się tutaj zachwycałem wieloma płytami ambientowymi, jakie ukazały się w zeszłym roku. Ale gdybym miał wybrać numer jeden, byłaby to niewątpliwie “Midnight Sun” kanadyjskiego Parhelion. To coś więcej niż muzyka, ja tę płytę przeżywam nieomal fizycznie. Zresztą podniecałem się w recenzji, która można przeczytać tutaj. Postanowiłem zatem skontaktować się  z Ihorem Dawidiukiem, muzykiem, który “Północne Słońce” stworzył i pogadać trochę o muzyce i nie tylko. Oto efekt naszej rozmowy. Zapraszam.

Parhelion… Szczerze mówiąc jest to jeden z raczej niewielu przypadków, kiedy nazwa w stu procentach dopełnia muzykę. Skąd wziąłeś pomysł na taki szyld?

Parhelion odnosi się do atmosferycznego zjawiska, podczas którego można zauważyć jasne pierścienie wokół słońca. Choć nie jest to typowo arktyczny fenomen, pierścienie te są często zauważalne właśnie tam, stąd skojarzenie z moim projektem. Jakoś ta nazwa przylgnęła do mnie i okazała się pasować całkiem dobrze.

Od początku wiedziałeś jaką muzykę chcesz tworzyć, czy narodziło się to raczej spontanicznie.

Nie, niezupełnie. Zawsze miałem inklinacje do tworzenia czegoś w stylu ambient/experimental, ale ogólnie muzyka sama ewoluowała od czasu moich pierwszych prób.

Tym, co najbardziej urzeka mnie w Twojej muzyce jest to poczucie nieskończonej przestrzeni. To ten rodzaj muzyki, o której w życiu bym nie powiedział, że została stworzona w studio. Niemalże fizycznie czuję jakbym znajdował się gdzieś na oceanie, gdzie woda i wiatr smagają mnie po twarzy. Czy tego właśnie chciałbyś aby doświadczał słuchacz podczas obcowania z “Midnight Sun”?

Po pierwsze, dzięki za komplement. Jeżeli ktoś opisuje muzykę jako doświadczenie, nie tylko jako dźwięki, to jest to najlepszy rodzaj wyróżnienia jaki miałbym nadzieję otrzymać. A odpowiadając na Twoje pytanie, tak, muzyka jest bardzo powiązana z tym krajobrazem, więc było moją intencją wywołać takie uczucia. A przynajmniej chciałem coś takiego osiągnąć.

“Midnight Sun” to jakby muzyczne podsumowanie Twoich arktycznych podróży. Jakie jej aspekty, które miejsca uważasz za najbardziej inspirujące?

Szczerze mówiąc nigdy nie odwiedziłem jeszcze tamtych rejonów. Ale jest to miejsce, które silnie oddziałuje na moją wyobraźnię. Sama jego idea jest równocześnie intrygująca i przerażająca. Z jakiegoś powodu silnie mnie przyciągają odległe, odizolowane zakątki, miejsca tak niegościnne i dalekie od skupisk ludzkich, jak to tylko fizycznie możliwe. Miejsca na końcu świata. Stamtąd nadchodzi inspiracja.

Te arktyczne regiony naszej planety wciąż starają się przeciwstawiać gatunkowi ludzkiemu, zachować swoją naturalną niezależność. Zastanawiam się tylko jak długo. Jak widzisz przyszłość tych surowych a zarazem majestatycznych obszarów i ich interakcji z człowiekiem?

Obszary arktyczne na przestrzeni dziejów zawsze nęciły człowieka. Począwszy od starożytnych Greków, a być może nawet wcześniej. Fakt ich niegościnności i rozległości na pewno pozwala zachować tą niezależność poprzez sam fakt oddalenia od skupisk ludzkich. To ciekawe, bo jest to jednocześnie jeden z najbardziej pierwotnych terenów zachowujących te same cechy, które charakteryzowały go podczas ostatniej epoki lodowcowej. Oczywiście ingerencja człowieka w ekosystem oznacza, że nawet rejony arktyczne nie są w pełni odporne i nawet teraz można zauważyć, jak takie zjawiska jak globalne ocieplenie czy zmiany klimatu wpływają na poziom lodu morskiego. Oczywiście w ostatecznym rozrachunku, niezależnie od tego, jak drastycznie i nieodwołalnie zmienimy naszą planetę, Natura będzie trwać nadal, a my niekoniecznie. W tym sensie Arktyka zawsze zachowa swoją naturalną autonomię.

Mój absolutny faworyt na “Midnight Sun” to “A Lament for Whales”. Czy możesz mi powiedzieć o jego pochodzeniu? Co znaczy tytuł, który brzmi dość … “ekologicznie”?

Jest to w zasadzie requiem. Połowy przemysłowe ogołacają morski świat. Swego czasu były przeprowadzone badania, które wykazały, że od roku 1950 wyczerpano 90% zasobów rybnych z mórz i oceanów. Ten utwór to lament dla wielorybów, bezsensownie mordowanych, to odpowiedź i medytacja na naszym niedbalstwem, chciwością, krótkowzrocznością i ekologiczną nieodpowiedzialnością, nie wspominając o najzwyklejszym w świecie bestialstwie.

W kilku utworach możemy usłyszeć niemal drone / doomowe riffy gitarowe (“Solitude” jest najlepszym przykładem) – jesteś zainteresowany tego rodzaju muzyką? Dlaczego zdecydowałeś się umieścić takie bardziej hałaśliwe elementy w dość spokojnej i zwiewnej strukturze muzycznej?

Tak, bardzo jestem zainteresowany. Drone, doom, atmospheric… Czerpię mnóstwo inspiracji z tego rodzaju muzyki i słucham jej bardzo dużo. Użyłem ostrzejszego drone-gitarowego hałasu w próbie odzwierciedlenia surowości środowiska naturalnego, tam daleko na północy. Czasem te dźwięki pomagają mi lepiej wyrazić tę ideę. Fakt, że zderza się z elementami bardziej eterycznymi również jest celowy, ponieważ jest odbiciem wrodzonej dychotomii zarówno piękna, jak i wrogości, które można znaleźć na Arktyce.

Z drugiej strony, druga połowa “Meditation Over Open Waters” kojarzy mi się z najpiękniejszymi i najbardziej marzycielskimi fragmentami dzieł Roberta Richa. Myślę, że jesteś zaznajomiony z tym nazwiskiem, prawda? Czy byłeś w jakikolwiek sposób inspirowany jego muzyką podczas komponowania “Midnight Sun”?

Znam Roberta Richa, ale tak naprawdę nie słuchałem go zbyt dużo, więc w tym sensie nie mogę powiedzieć, że byłem w jakiś sposób inspirowany przez jego prace. Jednakże, odnosząc się do kogoś, kto moim zdaniem nadaje na tych samych falach estetycznych co Rich, mogę zdecydowanie stwierdzić, że Steve Roach był inspiracją. Z jakiegoś powodu w pełni dostrzegam związek między tymi dwoma artystami – na pewno doceniam także dzieła Roberta Richa.

Jacy artyści ogólnie Cię inspirują podczas komponowania muzyki?

Słucham dużo muzyki, więc i inspiracje są bardzo szerokie. Na pewno mam kilku faworytów i ulubieńców. Na chwilę obecną mocno się wsłuchuję w Inade, Simona Scotta, Wolves in the Throne Room, Herbst9, Hjarnidaudi, Deaf Center etc….

Wiem, że interesujesz się też innymi formami sztuki. Między innymi napisałeś muzykę do krótkiej animacji “The Arctic Circle”. Czy możesz mi powiedzieć kilka słów o tym doświadczeniu?

Miałem dużo przyjemności i zabawy pracując przy tym projekcie. To było coś nowego dla mnie, nigdy nie komponowałem muzyki do już ukończonej wizualnej sekwencji. Pisanie muzyki tak, aby pasowała do animacji to coś zupełnie innego niż zwykłe komponowanie. Musisz tworzyć tak, aby współgrało z konkretną sceną i próbować wywołać jakiekolwiek uczucie, które sekwencja stara się przekazać. To było ciekawe wyzwanie i cieszę się, że animacja wyszła tak dobrze.

Chciałbyś iść dalej tą drogą? Jakiś soundtrack do pełnego metrażu w przyszłości?

Tak, jak najbardziej. Właściwie, to napisałem ścieżkę dźwiękową do kolejnej krótkiej animacji, a jeśli okazja kiedykolwiek się nadarzy, chciałabym pracować nad kolejnymi soundtrackami.

Wiem, że masz również inny projekt o nazwie Tunturia. Jakiego rodzaju muzyki i klimatów dostarczasz słuchaczom wraz z Tunturia?

Tunturia jest bardziej instrumentalnym zespołem. Co ciekawe Parhelion zaczynał jako bezpośrednie odgałęzienie od idei, jakie początkowo realizowałem w Tunturia. Ale zdałem sobie sprawę, że będę musiał stworzyć osobny wehikuł do dalszego zagłębiania się w nich i stąd wynikło powstanie Parhelion. Pod względem inspiracji oba projekty pochodzą z tego samego miejsca, tyle że jeden po prostu przyjął bardziej abstrakcyjny i darkambientowy kształt.

Czytałeś “Terror” Dana Simmonsa? Pytam o to bo powieść ta (abstrahując od elementów horroru) dotyka tej samej tematyki co sugerowane przez Ciebie pozycje wymienione w środku digipacka “Midnight Sun”.

Nie, ale to brzmi naprawdę interesująco. Fikcyjna opowieść o wyprawie Franklina – to może być całkiem dobra lektura. Dodam ją do mojej listy życzeń na Amazon.

Wydałeś swój debiutancki album w Cyclic Law – jak oceniasz swoich kolegów z drużyny? Czy jest jakiś album wydany przez Frederica, który szczególnie Ci się podoba?

Prawie wszystkie z nich. Kiedy po raz pierwszy zainteresowałem się dark ambientem większość artystów, których podziwiałem i mógłbym stwierdzić, że mieli duży wpływ na mnie, była w jakiś sposób związana z tym labelem. Tych kilku, którzy natychmiast przychodzą mi na myśl to Northaunt, Gustaf Hildebrand, Kammarheit, New Risen Throne, Svartsinn … Jestem również wielkim fanem młodszych projektów takich jak Psychomanteum i Triangular Ascension. I mógłbym tak wymieniać…

Czy mógłbyś rzucić nieco światła na swoje muzyczne plany na rok 2012?

Wypatruj nowego materiału Parhelion! Mam też w planach kilka niepowiązanych z nim kolaboracji i, jeśli wszystko pójdzie dobrze, mam nadzieję zacząć pisać i nagrywać ponownie z Tunturia.

Dzięki za wywiad!

Ja też dziękuję za zainteresowanie i wsparcie!

Facebook PARHELION

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s