FUKA LATA – Other Sides

FUKA LATA – Other Sides
CD 2011
Audiotong [ATCD13.2011]

autor recenzji: stark

Pierwszy “I am Lonesome” opiera się na efektach jakby wyjętych z kiepskiego filmu science fiction z lat pięćdziesiątych. W drugim “Orlando Dream” porozciągane echem pojedyncze dźwięki gitary korespondują się ze zmysłowym i kuszącym pomrukiwaniem wokalistki tylko po to aby przejść w głosowo – strunową psychodelię. Do różnych chwytów ucieka się FUKA LATA aby stworzyć tę specyficzną, tak przez muzyków pożądana intymną więź ze słuchaczem. Udaje się? Wiadomo, kwestia wrażliwości. Moja raczej nie do końca jest zbieżna z tym, co emituje ten warszawski duet, ale w kilku miejscach potrafi się do niego dostroić.

Proponują muzycy coś na przecięciu eksperymentu, post-rocka i ambientu, a podstawą jest tu gitara, elektronika i wokal kobiecy – każdy z tych elementów z reguły przybiera raczej abstrakcyjne kształty. Formalna struktura charakterystyczna dla typowej piosenki w najmniejszym stopniu nie interesuje muzyków, rytm lub melodia pojawiają się sporadycznie, a jeśli już, to raczej jako strzępy, fragmenty sonicznego puzzle porozrzucane na przestrzeni całej płyty w sposób pozornie chaotyczny. W ogóle czasem ma się wrażenie jakby utwory nie miały początku, rozwinięcia czy zakończenia, lecz wypływały z większej całości, której w pełni ogarnąć nie sposób. Klimatycznie, bardzo to senna muzyka, leniwa, sprzyjająca relaksowi i – pomimo, iż jeden z utworów nazywa się “Zima” – mnie przywodząca na myśl ciepłe letnie noce… To już kwestia indywidualnego odbioru.

Jak wspomniałem wcześniej, akurat moje muzyczne poszukiwania podążają w nawet nie tak bardzo odległym, ale jednak nieco innym kierunku, dlatego prawdopodobnie jakoś bardzo często do tej płyty wracać nie będę – akurat faza na muzyczny surrealizm przeszła mi jakiś czas temu, może jeszcze kiedyś wróci, nie wiem. Natomiast kilka fragmentów podoba mi się bardzo (“Orlando Dream”, “A Seed and the River”). Gdy uderzają w subtelne, intymne struny robi się miło i ciepło, i za to dziękuję. Ogólnie to jest to rzecz profesjonalna a jednocześnie bardzo szczera, w której na dodatek dźwięki świetnie są dopełnione przez stronę wizualną, bo samo wydanie jest jednym z najładniejszych z jakimi miałem ostatnio do czynienia. Nie zakocham się, ale szanuję i doceniam.

Audiotong

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s