HOROLOGIUM & K. MEIZTER – Decorated Silence

HOROLOGIUM & K. MEIZTER – Decorated Silence
CD 2012
Old Europa Cafe [OECD 151]

autor recenzji: stark

Dobre było “Eight Studies in Transition”. Dobre, ale nie przemówiło do mnie od razu. Pamiętam, że przesłuchałem raz czy dwa, a potem poleciała płyta na półkę. Dopiero kolejna szansa, po paru tygodniach, została przez polsko – szwedzkie duo wykorzystana. W tej chwili dosyć często wracam do tamtego krążka i nigdy nie uważam czasu nań poświęconego za stracony.

Tymczasem K. MEIZTER i HOROLOGIUM zdecydowali się znowu połączyć siły, efektem czego jest nowy, znowu wydany w Old Europa Cafe album, zatytułowany “Decorated Silence”. I szczerze mówiąc, moją pierwszą myślą po tym jak za pierwszym razem wybrzmiały ostatnie dźwięki “Gone with the Wave” było: “Eee tam, ta starsza była lepsza”. Ale chwilę później skarciłem się w duchu za tak powierzchowny werdykt, przypominając sobie jak było poprzednio. I rzeczywiście, po kilku kolejnych podejściach, także i ta, ozdobiona grafikami jakby wyjętymi z reklam sprzętu audio z lat pięćdziesiątych płyta, zaskoczyła.

Natomiast nie należy spodziewać się szczególnych zmian względem “Eight Studies in Transition”, bo to w prostej linii kontynuacja tamtego albumu. To, co mnie zawsze zaskakiwało we wspólnych wydawnictwach obu panów, to zaskakująca spójność tych płyt. Poważnie, gdybym nie wiedział, to zapewne nawet bym się nie domyślił, że przeplatają się tu kawałki dwóch różnych artystów. Ale przy tym zarówno Szwed, jak i Polak zachowują swoje indywidualne cechy, elementy, które w zalewie innych zespołów i projektów czynią ich wyjątkowymi. Stonowany dark ambient, w którym na równi  z dronami istotną rolę grają gitarowe plamy i leniwe rytmy perkusyjne, to domena Szweda. Grzegorz tym razem raczej stara się powściągać swoje tendencje do dynamiki, bezlitosnego parcia do przodu. Choć także i te atrybuty jego muzyki, subtelnie bo subtelnie, ale dochodzą czasem do głosu, przez co wciąż słychać, że to HOROLOGIUM . Ogólnie stawia jednak na ambient, z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Atmosfera płyty jest właśnie dziwna, nieco odmienna od typowych albumów dark ambientowych. Niby niepokojąca, ale w taki ospały sposób. Czasem brzmiąca jak echo samej siebie, jeśli wiecie co mam na myśli. Niby niezbyt absorbująca, ale wżynająca się w podświadomość. Pewnie stąd moje odczucia o których wspominałem na początku, bo nie jest to muzyka jakoś szczególnie “trudna”, ale mimo wszystko nie wchodząca za pierwszym razem, wymagająca pewnego skupienia, czego paradoksalnie sama w sobie nie ułatwia. I może dlatego jest tak wciągająca?

Old Europa Cafe

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s