“To potężne uczucie stworzyć coś z niczego” – wywiad z RASALHAGUE

O tym, co sądzę na temat pierwszej pełnometrażowej płyty projektu RASALHAGUE ze Stanów, napisałem już tutaj. “Rage Inside the Window” to naprawdę znakomity, robiący duże wrażenie materiał, dlatego kontakt z Kerrym Braude wydawał się kwestią czasu. Zapraszam na wywiad, a jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał płyty, również zachęcam się do zapoznania z nią. Poniżej można też znaleźć trailer ją zapowiadający.

RASALHAGUE to termin zaczerpnięty z astronomii (najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Wężownika). Ale koncept twojej płyty daleki jest od gwiezdnych wojaży, odkrywania niwych wszechświatów itp. Zatem dlaczego taka nazwa?

Szyld RASALHAGUE osobiście ma dla mnie bardziej ezoteryczne znaczenie. W astrologii konstelacje składają się na dwanaście znaków zodiaku. Nostradamus z kolei w swoich “Przepowiedniach” wspominał o trzynastym znaku (Ophiuchus – Wężownik) mieszczącym się pomiędzy Skorpionem a Strzelcem. Gwiazdozbiór Wężownika symbolizowany jest jako mężczyzna obejmujący węża (Serpens), a Rasalhague jest w tej grupie gwiazd odzwierciedleniem jego głowy. Poza tym według niektórych wierzeń i ezoterycznych tradycji, 13 jest postrzegane jako święta liczba, która odzwierciedla cechy, które można odnaleźć w człowieku, przyrodzie i niebiosach. Nawet księżyc w ciągu roku obraca się wokół Ziemi 13 razy.

Przed “Rage Inside the Window” opublikowałeś miniCD “Theories Behind Chaos”. Wydałeś to własnym sumptem – nie wierzę, że żaden label nie chciał tym się zająć, zatem skąd taka decyzja? A może traktowałeś to tylko jako rodzaj promo mającego zwrócić uwagę ludzi i wytwórni na Twój projekt?

Podstawą takiej a nie innej decyzji były wyłącznie kwestie twórczo – poszukujące. Pozwoliłem kreatywności kierować moimi ruchami bez uprzednio założonego celu jak końcowy rezultat miałby wyglądać, lecz raczej jak wyglądać będzie sam proces tworzenia . Fakt, że ludzie i labele zauważyły ten materiał to dodatkowy bonus, ale wydaje mi się, że osobiście bardziej jestem skoncentrowany na samym, wspomnianym procesie tworzenia. To potężne uczucie stworzyć coś z niczego. To jest właśnie najczystsza esencja wszechświata.

Mam to szczęście posiadać ten miniCD w swojej kolekcji – szczerze mówiąc to niezły materiał, ale od pełnometrażowego debiutu dzieli go przepaść. “Rage Inside the Window” jest zdecydowanie bardziej dopracowany, bogatszy w brzmienia. Jak dziś postrzegasz “Theories Behind Chaos”?

Po pierwsze, dziękuję, że posiadasz tę płytę. Świadomość, że ludzie chcą wspierać w tym gatunku niezależnych muzyków i wytwórnie, znaczy dla mnie bardzo dużo . Wciąż uważam “Theories…” za wielki krok naprzód, choć nadal oczywiście poszukuję coraz to nowych źródeł inspiracji. Nigdy nie posunę się do odświeżenia “Theories…” poprzez jego remiksowanie albo remasterowanie, bo jak dla mnie wciąż jest świetny w swojej surowości i niedopracowaniu. Po co ingerować w całą tę pierwotną energię, która przekształciła się w proces twórczy?

Pełnometrażowy debiut wydała znana i ceniona Malignant Records. Były jakieś inne opcje kto to wyda, czy po prostu Jason pierwszy położył na tym łapy i tyle?

Tak, Jason zainteresował się tym jako pierwszy, miniCD zresztą też. Dwie inne wytwórnie zgłaszały zainteresowanie, ale jak dla mnie Malignant był lepszym wyborem, jako że sam jestem fanem tego labela. Świadomość bycia częścią rodziny Malignant Records była kluczowa przy podejmowaniu decyzji.

Czy mógłbyś przybliżyć tę przerażająca historię, na której opiera się koncept “Rage Inside the Window”?

Natrafiłem na tę wyjętą z koszmaru sennego historię oglądając któregoś wieczora program w telewizji. Zaniedbanie i brak uwagi matki, jakich doświadczyła ta dziewczynka, były tak niszczące, że zatraciła ona jakąkolwiek umiejętność komunikowania się z otoczeniem. Stała się prawdziwie zdziczałą istotą, pozbawioną podstawowych umiejętności, niezbędnych do życia w społeczeństwie, zwykle zdobywanych w procesie inkulturacji. Zniszczenia były tak poważne, że IQ dziewczynki spadło poniżej 50, co oznacza “poważny niedorozwój umysłowy.”

Warunki panujące wewnątrz domu również były tragiczne. Cały wręcz ociekał uryną i fekaliami (zarówno ludzkimi, jak i zwierzęcymi), które rozmazane były po ścianach i wtarte w dywan. Podłoga, sufit i ściany zdawały się poruszać pod hordami biegających wszędzie karaluchów. Jeden z detektywów powiedział: “Brzmiało jakbym stąpał po skorupkach jajek. Nie było możliwości zrobienia kroku bez nadepnięcia na karalucha.” Potem dodał też, że zdarzało mu się przebywać w pomieszczeniach z trupami gnijącymi od tygodnia i nawet wtedy tak nie śmierdziało.

Ta historia naprawdę może może sprawić, że przewartościowujesz swoje życie.

Mówienie w tym przypadku o muzyce jako “rozrywce” wydaje się raczej niezręczne. Jakich reakcji oczekujesz od słuchacza “Rage…”?

Chcę aby czuli udrękę i niepokój związany z tym jak życie pokrzywdziło tę mała dziewczynkę. Chciałbym aby muzyka sprawiła, że poczujesz się nieswojo, ale do pewnego stopnia, tak abyś nie zatracił się kompletnie w tej surowości emocji.

Zacząłem swoją recenzję “Rage…” stwierdzeniem, że większość artystów darkambientowych unika raczej takiej “przyziemnej” tematyki preferując ucieczkę w sny, naturę, duchowość, mistycyzm. Albo, nieco uogólniając, ucieczkę w ciemne, pozbawione czynnika ludzkiego rejony. Zgodzisz się z taka teorią? Czemu podążyłeś inną ścieżką?

Bardzo dobrze potrafię zrozumieć dlaczego muzycy ambientowi wolą pozostawać w innych światach. Nasz świat, tu i teraz, wypełniony jest ludzkimi wadami jak chciwość, nienawiść, przemoc. Nietrudno mi zauważyć czemu preferują  eksplorowanie makrokosmosu wszechświata.

A co do konceptu płyty, ta mam wrażenie, że to raczej on wybrał mnie. Zalała mnie potężna fala inspiracji do pracy nad płytą, właśnie po tym jak zapoznałem się z tą piekielną historią.

Cała ta historia kojarzy mi się z niektórymi powieściami Jacka Ketchuma, w których on również opowiada o ukrytej grozie czającej się za drzwiami na pozór “normalnego” amerykańskiego domu. Znasz jego powieści?

Nie, niestety nie, choć teraz wiem, w jakim kierunku podążyć szukając nowych pozycji do czytania. Generalnie jestem uzależniony raczej od literatury faktu, i to jej poświęcam większość czasu przeznaczonego na czytanie.

Malignant porównuje RASALHAGUE do Raison d’Etre i Atrium Carceri. Szczerze mówiąc nie dostrzegam zbytniego podobieństwa… Może jest zauważalna odrobina Raison d’Etre z czasów “Metamorphyses”, ale to wszystko… Zgadzasz się z takimi porównaniami? A może inspirowały Cię inne projekty?

To wspaniałe uczucie być przyrównanym do tych dwóch wielkich artystów, ale ja też nie jestem pewien co do jego trafności. Peter Andersson i Simon Heath to niezwykle utalentowane indywidualności, kładące podwaliny i inspirujące wielu muzyków na scenie darkambientowej. Jestem fanem obu projektów, ale nie wydaje mi się, żeby w szczególności na mnie wpływały. Staram się aby to wewnętrzna kreatywność prowadziła moje pragnienie stworzenia czegoś wyjątkowego.

Jakiego używałeś sprzętu podczas nagrywanie “Rage…”?

Część materiału nagrałem na taśmie analogowej, większość jednak została cyfrowo zmieniona. Niestety nie jestem aż tak dobrze wyposażony jak niektóre inne projekty, ale staram się wycisnąć maksimum z tego, co posiadam.

Od czasu do czasu słychać na płycie sample ludzkich głosów. Czyje są to głosy?

Nagrałem głosy matki, detektywa i dziewczynki z filmu dokumentalnego. Później manipulowałem nimi za pomocą oprogramowania. Zamiast wykorzystywania przypadkowych sampli, w żaden sposób nie powiązanymi z konceptem, wolałem użyć autentycznych głosów osób związanych z historią.

Stany Zjednoczone, kraina możliwości, gdzie każdy sen może się spełnić? Czy może państwo policyjne, naród pragnący kontroli nad światem, kult broni palnej i łatwy dostęp do tejże? Jesteś dumny z bycia Amerykaninem?

Staram się nie wkupywać w żaden rodzaj propagandy ani indoktrynacji bez uprzedniego rozpoznania intencji źródła. Amerykański sen napędzany jest przez pieniądz, i wszelkie motywy i uczucia z tym są właśnie związane, co tylko tłumi wyższe poziomy istnienia. Pomyśl jak słaba musi być osoba, która pozwala aby ten mały kolorowy kawałek papieru kierował w stu procentach jej życiem. Wiem, że mogę paść ofiarą społecznej choroby zwanej ekonomiczną frustracją. Czemu poddajemy całą naszą siłę temu kawałkowi papieru? Ja przynajmniej mogę o sobie powiedzieć, że jestem świadom tego faktu, nie żyję z klapkami na oczach.

Wszystko musi być poddane dyskusji. Jeśli czujesz, że jakaś kwestia jest szczerze prawdziwa, podążaj za nią, ale tylko do pewnego stopnia. Żadnej nie powinno traktować się jako wyrocznię.

“Nie wierz w nic, niezależnie od tego, kto to powiedział, nawet jeśli ja to powiedziałem, chyba że zgadza się to z Twoim poczuciem zdrowego rozsądku” – Budda

Jaka jest Twoja opinia na temat netlabeli i darmowej dystrybucji muzyki? Ja osobiście uważam, że artyści powinni otrzymywać wynagrodzenie za swoją pracę, nie sądzisz?

Myślę, że każdy artysta powinien być wynagradzany za swoją kreatywność, ale taka zapłata w szerszej perspektywie może oznaczać różne rzeczy. Może to być uwielbienie ludzi, ich miłość, mogą to też być fizyczne talizmany, takie jak pieniądze. Wszystko zależy od tego, czego oczekuje artysta. Dawanie swojej muzyki światu może przynieść długotrwałą wewnętrzną satysfakcję, jakiej nie dadzą żadne pieniądze świata. W końcu pieniądz to obiekt stworzony przez człowieka, który wartość ma tylko dlatego, bo my pozwalamy komuś powiedzieć, że tak jest.

Czy koncept kolejnego albumu znowu będzie traktował o ciemnych zakamarkach ludzkiej duszy, czy podążysz w zupełnie innym kierunku?

Prawdopodobnie w innym. Nigdy nie pozwolę sobie zamknąć się w jednej koncepcji. To w prostej linii prowadzi do twórczej stagnacji.

Chciałbym zapytać Cię o płytę, film i książkę, jakie zrobiły na Tobie największe wrażenie w zeszłym roku.

Jeśli chodzi o muzykę, to Psychomanteum z ich “Oneironaut”, zupełnie niesamowity album.

Lubię oglądać dokumenty, a w zeszłym roku wyjątkowo spodobały mi się dwa z nich: “Kymatica” i “The Mindscape of Alan Moore”, oba bardzo interesujące, wypełnione informacjami. W sam raz dla rozszerzenia horyzontów.

Preferuję raczej czasopisma niż książki, ale mogę polecić “Dwunasta Planeta” Zecharii Sitchina – świetna lektura, co do której należy podchodzić z pewnym sceptycyzmem jednocześnie jednak pozostawiając umysł na tyle otwarty, aby móc dostrzec pewne możliwości.

Jesteś w tej chwili zaangażowany w jakieś inne projekty muzyczne?

Tak, pracuję nad kilkoma. Kolaboracja z Thibaudem z Collapsar nagrana została w zeszłym roku, ale do tej pory nie została ukończona oprawa graficzna. Poza tym, będę jednym z muzyków, który weźmie udział w “poczwórnym” splicie, który wyda Kalpamantra. Mam nadzieję, że jakoś w tym roku. Jeszcze jedna kolaboracja jest w planach, ale to również może zająć trochę czasu.

A kiedy możemy spodziewać się kolejnego, pełnometrażowego wydawnictwa RASALHAGUE?

Chciałbym takowy wydać, ale jeszcze nie zacząłem nawet nad nim pracować. Zbyt wiele innych kwestii zaprząta mi w tej chwili głowę, ale jak sprawy się nieco uspokoją, pewnie będę mógł się skupić nad następną płytą.

To by było na tyle. Dziękuję za poświęcony czas, Kerry. Jeśli chciałbyś coś dodać, możesz zrobić to teraz.

Jeśli lubicie niezależną scenę muzyczną, wspierajcie swoich ulubionych artystów, projekty i wytwórnie. Tylko wtedy będą oni mogli wciąż nagrywać muzykę tak przecież przeoczaną przez mainstreamowe media. I niech płynie kreatywność!

Facebook RASALHAGUE

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s