Solarne Miesiące – wywiad ze Stevenem Williamsem (KALPAMANTRA)

Ok, przyznaję  – nie do końca przekonuje mnie idea netlabeli. Mam wrażenie, że zbyt dużo tam wydawania wszystkiego jak leci, bez specjalnego wglądu w jakość tego, co wypuszcza się w świat. Na całe szczęście zdarzają się od czasu do czasu wyjątki, ot taka Kalpamantra, której właśnie stuknęły dwa lata, i która uczciła swój jubileusz wydaniem olbrzymiej (72 utwory!) składanki zatytułowanej “Saur Maas”, zawierającej nagrania artystów w wielu przypadkach zaliczających się do ścisłej czołówki dark ambientu. Rozmawiam z mózgiem Kalpamantry, Stevenem Williamsem.

Cześć Steven. Właśnie obchodzisz drugie urodziny swojej działalności. Jesteś zadowolony z tego, co udało Ci się osiągnąć? A może czujesz, że mogłeś zrobić coś więcej albo lepiej?

Z całą pewnością mogę stwierdzić, że określenie “zadowolony” nie oddaje w pełni tego, co czuję. Nie jestem nawet w stanie wyrazić jak zaskoczony jestem tym, jak dobrze została przyjęta Kalpamantra w tak krótkim czasie. Większość wytwórni do których chciałem równać zaczynając pracę nad tym projektem działała na tyle długo, że zdołała, że tak to ujmę, wypracować swego rodzaju dziedzictwo. Choć udaje mi się ich gonić dość szybko, wolę jednak myśleć, że nie osiągnąłem jeszcze ich poziomu. Czuję, że wciąż wiele rzeczy może być poprawionych, choć ogólnie jestem zadowolony z tego co osiągnąłem. Nie chcę jednak osiągnąć tej perfekcji, do której dążę, bo wtedy nie byłoby już żadnego wyzwania.

Kiedy zdałeś sobie sprawę, że to dark ambient jest Twoją muzyczną “filiżanką herbaty”? Czy jest jakiś konkretny album, który zmienił Twoje życie w tej kwestii? Taki po usłyszeniu którego powiedziałeś: “Tak, to jest MOJA muzyka”?

Ciężko byłoby mi wskazać jeden konkretny album albo artystę, który spowodował, że zacząłem działać właśnie w tym kierunku muzycznym. Sprawiedliwiej byłoby powiedzieć, że było wiele źródeł mojej zmiany kierunku. Krótko zanim zacząłem na poważnie myśleć o labelu, pracowałem w zupełnie innym gatunku muzycznym, takim, który coraz mniej mnie pociągał z powodu wąskich horyzontów ludzi w to zaangażowanych, nie mówiąc o tym, że nie było tej iskry, która wzbudziłaby moje zainteresowanie. Nawet teraz, po tym wszystkim, co osiągnąłem, nie potrafiłbym wskazać jednego źródła inspiracji. Każdy artysta z którym pracuję lub którego słucham odróżnia się w pewien sposób od innych i generalnie wolę kiedy właśnie tak jest, bo każdy wtedy dostarcza coś nowego od siebie.

Opowiedz o początkach Kalpamantry. Jak to wszystko się zaczęło? Jaki był ten impuls, który pchnął Cię do rozpoczęcia swojej działalności? Ta iskra, która wznieciła pożar…

Gdy rodziły się pierwsze idee związane z Kalpamantrą, pracowałem w nieco inny sposób, w blackmetalowej agencji promocyjnej. Nie byłem jakby “wewnątrz” tej sceny a moje zainteresowania coraz mocniej kierowały się w stronę dark ambientu. Zawsze chciałem realizować się w tym, co mnie interesuje i później tamtego roku po prostu musiałem już się “przełączyć”.

Jeśli chodzi o nazwę, “Kalpa” może mieć dwa znaczenia, jedno pochodzi z sanskrytu i oznacza “eon” , drugie ma wedantyjskie pochodzenie i znaczy “rytuał”. Łączy się to z “mantrą”, czyli określeniem lub specyficznym dźwiękiem, który pomaga w medytacji lub osiągnięciu konkretnego stanu duchowego. Łączące te słowa w jedno możemy osiągnąć coś, co może oznaczać “muzykę rytualną”, co mnie pasuje, bo co prawda może nie zawsze może ona pomagać w medytacji [niby dlaczego? – przyp. Stark], ale wiele osób powtarzało mi później, że muzyka ta pomaga się zrelaksować i po prostu poczuć się lepiej. Ma to więc sens!

Kiedy zaczynałem działalność Kalpamantry, nie do końca wiedziałem jak te wszystkie mechanizmy działają, nie zrażałem się jednak i z pomocą wytwórni, do których chciałem równać (Malignant, Cyclic Law etc.) doszedłem do punktu, w którym znajduję się teraz. Debiutancka kompilacja, “Emissions” była swego rodzaju poligonem doświadczalnym. Nie miałem wtedy niestety własnej domeny ani pewnego miejsca, z którego można by było ściągać, zatem korzystałem z MediaFire. Nie szło z debiutem tak gładko, jak bym oczekiwał (głównie dlatego, że wielkość pliku stwarzała problemy przy ściąganiu), dlatego pierwotnie byłem nieco rozczarowany. Na szczęście samo wydawnictwo zostało świetnie przyjęte i wywołało duży odzew – wtedy zdecydowałem na dobre przekształcić się z “punktu promocji” w konkretny, oparty na sieci label.

Czemu zdecydowałeś się właśnie na NETlabel a nie zwykłą wytwórnię – czy spowodowane to było kwestiami finansowymi (jako że prowadzenie netlabela nie wymaga większego wkładu finansowego)? Czy stoisz na stanowisku, że muzyka powinna być dostępna dla wszystkich, za darmo?

Podczas mojego projektu przed Kalpamantrą wydałem trzy kompilacje na fizycznych nośnikach. Ich sprzedaż nie była zachwycająca, w przeciwieństwie do skali ich ściągania. Nawet dziś ważniejsze dla ludzi wydaje się lokalizowanie muzyki online niż kupowanie płyt. Do pewnego stopnia jest to zrozumiałe, jako że tyle państw pogrążonych jest w kryzysie, ale myślę, że jednym z powodów mojej decyzji było to, że chciałbym uniknąć zniechęcenia spowodowanego obserwowaniem jak cała praca włożona w fizyczną formę wydawnictwa zostaje niezauważona przez ludzi rozsiewających po sieci materiał w formie cyfrowej. Wtedy, w czasach tamtych kompilacji nie potrafiłem stwierdzić jak sprawy się ułożą.
Poza tym chciałbym również pokazać ludziom, że robię to, co robię z powodu mojego oddania dla twórczości tych ludzi, nie ze względu na osobiste profity.

Planujesz wydać coś na CD w przyszłości?

Kiedyś pewnie tak! Pierwotnie planowałem coś takiego w miejsce “Saur Maas”, ale w międzyczasie plany uległy zmianie. Mam to jednak na uwadze, na pewno mocno o tym myślę, ale ponieważ ostatnia kompilacja rozrosła się do nieziemskich rozmiarów, podejrzewam, że jeśli zacznę pracę nad takowym materiałem, będę to trzymał w tajemnicy do momentu aż całość będzie gotowa.

Wiem, że kompilacje Kalpamantry zawsze mają określony koncept – zastanawiam się czy dajesz artystom, którzy godzą się na udział, jakieś wskazówki , coś w stylu: Hej stary, ta kompilacja ma taką i taką tematykę, byłbym wdzięczny gdybyś wziął to pod uwagę kiedy będziesz wybierał dla mnie utwór”. Czy po prostu wysyłają Ci materiał, a Ty próbujesz wpasować to wszystko jakoś w ów koncept?

Praktycznie każda kompilacja miała jakiś koncept, z reguły zauważalny w oprawie graficznej czy rozplanowaniu i ułożeniu całego materiału.

Przy okazji wyjaśnię może koncept “Saur Maas”, gdyż wiele osób pyta mnie o to. Tytuł dosłownie znaczy “Solarne Miesiące” a każdy rozdział odnosi się do jednego z tych miesięcy. Liczby obok tytułu rozdziału to współrzędne kalendarza gregoriańskiego, odpowiadające każdemu Solarnemu Miesiącowi.

Ja w każdym razie nie zmuszam artystów aby wpasowali się w te znaczenia, ponieważ myślę, że w pewien sposób mogłoby to zakłócić ich zwyczajowy proces twórczy. Te utwory powinny oddawać ich ducha, nie mojego. Zdarzało się, że słuchałem materiałów nakierowanych na jakiś konkretny koncept, przez co nie brzmiały jak charakterystyczne nagrania tych wykonawców i to powodowało rozczarowanie lub zakłopotanie. Wolę jednak kiedy muzycy pozostają sobą i zachowują swoją artystyczną wolność.

Ok Steven, powiedz mi, ale tak szczerze, naprawdę podobają Ci się wszystkie numery ze wszystkich Twoich kompilacji? Nie jest czasem tak, że myślisz sobie: “W sumie ten czy tamten track nie jest aż tak dobry jak inne, ale co mi tam, zostało jeszcze trochę miejsca, wrzucę go, a nuż się komuś spodoba”?

Niektórym ciężko w to uwierzyć, ale szczerze podobają mi się wszystkie materiały, które wydałem przez te dwa lata. Zawsze staram się mieć w swej pracy otwarty umysł i aby to podkreślić użyłem tak szerokiego spektrum wykonawców przy ostatniej kompilacji. Nie mówię, że Kalpamantra przesunie swoje ideały, ale może zamiast tego je rozszerzyć.

W przeciwieństwie do większości netlabeli udaje Ci się zaprosić do współpracy znane projekty wydające dla szanowanych wytwórni. Jak Ci się udaje przekonać do tego ludzi, którzy w innych okolicznościach zapewne w życiu nie zgodziliby się użyczyć swojej twórczości dla darmowego wydawnictwa sieciowego?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, po prostu nie wiem. Być może trafiają do mnie przez innych artystów, z którymi pracowałem wcześniej, ale dla mnie i tak to niepojęte. Udało mi się współpracować z muzykami, o których wżyciu bym nie pomyślał, że się zgodzą. Ale na mojej liście wciąż jest jeszcze kilka nazw!

A poza nimi można u Ciebie znaleźć sporo nazw zupełnie anonimowych – czasem kiedy sprawdzam je sobie na Discogs, okazuje się, że ich jedynym “oficjalnym” wydawnictwem jest udział na jednej z Twoich kompilacji. Jak ich znajdujesz? A może to oni znajdują Ciebie?

W dużej części to side-projecty, o których nikt nie słyszał (przynajmniej na razie). Wcześniej znalazłem kilku ciekawych artystów na Myspace. Czasem ktoś znajduje mnie, co zawsze jest pochlebiające!

Zapewne dark ambient nie jest jedynym gatunkiem, którego słuchasz. Jakich uczuć lub emocji ogólnie szukasz w muzyce?

Szczerze mówiąc, nie jestem z tych, którzy łączą uczucia i emocje z muzyką, chyba, że ta jest wyjątkowo głęboka. Skupiam się raczej na stworzonych przez muzyków konceptach, nie dopowiadam sobie niczego swojego. To pomaga mi lepiej docenić czas i wysiłek jaki włożyli w całą swoją pracę.

Czy jest jakiś konkretny podgatunek ambientu lub dark ambientu (ritual, cosmic, glacial etc.), który jest Ci szczególnie bliski albo bardziej niż inne wstrzeliwujący się w Twój gust?

Osobiście wolę nie przylepiać etykietek muzyce (głównie dlatego, że nie potrafię!), ale wiele mnie osobiście interesujących tematów odnajduję w ambiencie inspirowanym kosmosem. A ponadto podczas udziału w black metalowym projekcie zyskałem nieco złej sławy ze względu na swoją pogardę dla “depresyjnego black metalu” – po prostu uważam, że ten koncept i te emocje można lepiej uzyskać przy pomocy laptopa i keyboardu niż make-upu, skórzanych portek i nadętego pseudonimu.

Chciałbym abyś wskazał 5 albumów, które zrobiły jak do tej pory największe wrażenie na Tobie w 2011 roku.

O rany, nie wiem czy potrafiłbym ograniczyć się tylko do pięciu, ale spróbujmy:

Tábor Radosti ‘Agartta’, Rasalhague ‘Rage Inside The Window’, Phelios ‘Passage II’, Eleusyn ‘Carbon’ and Artifact303 ‘Back to Space’.

Ok, zatem ostateczna netowa kompilacja jest już za Tobą – co dalej? Jaki będzie następny krok Kalpamantry? Jakie teraz są główne cele wytwórni?

Ryzykując bycie zupełnie niepomocnym, stwierdzam, że nie mam pojęcia! Wolę iść na żywioł niż snuć konkretne plany, zwłaszcza od kiedy nie wypaliła sprawa wspomnianego wcześniej CD. Na parę miesięcy zostawię wszelkie kwestie związane z wytwórnią, a później zacznę prace nad kolejną kompilacją, o której na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że będzie i że będzie tak rozległa jak poprzedniczka.

Dzięki za wywiad Steven, ostatnie słowa należą do Ciebie.

Chciałbym wyrazić swoją wdzięczność dla wszystkich zaangażowanych w powstanie tego wydawnictwa oraz wszystkich, którzy wsparli mnie ściągając materiał i/lub poświęcili chwilę na podzielenie się swoją opinią. Zawsze mi się wydawało, że działy z podziękowaniami zarezerwowane są dla komercyjnych zespołów, ale okazano mi tyle dobrego, że po prostu mam za co być wdzięczny.

Dziękuje również Tobie, Przemek. Nie nadaję się raczej do wywiadów, ale czuję się zobligowany docenić Twoje zainteresowanie i zaspokoić Ciebie i Twoich czytelników czymś, co – przynajmniej mam taką nadzieję – jest wnikliwym spojrzeniem w moją pracę.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s