PETER ANDERSSON – Music For Film And Exhibition II

PETER ANDERSSON – Music For Film And Exhibition II
CD 2010
Old Europa Cafe [OECD135]

 

PETER ANDERSSON już po raz drugi chwali się tym, że ktoś chce go zatrudniać do dźwiękowej obsługi wystaw oraz filmowych ilustracji muzycznych. I bardzo dobrze, bo ja jako słuchacz tylko na tym korzystam. Pierwsza odsłona “Music for Film and Exhibition” ukazała się w 2007 roku nakładem jego własnej wytwórni, Yantra Atmospheres. Teraz nadszedł czas na kontynuację, którą zajęła się Old Europa Cafe. Utwory z tej płyty zostały przygotowane na okazję wystawy dotyczącej Zimnej Wojny w Muzeum Szwedzkich Sił Powietrznych w Linkoping. Artysta prosi jednak aby słuchać tej muzyki w oderwaniu od jej oryginalnego kontekstu, co też niniejszym z różnym skutkiem staram się czynić.

Nie będę ukrywał, w pewnym momencie zacząłem już stawiać krzyżyk na Peterze –  pchały mnie ku temu przede wszystkim coraz słabsze płyty Raison d’Etre. Na szczęście wraz ze “The Stains Of The Embodied Sacrifice” udowodnił mi w niezwykle dosadny sposób jak bardzo się mylę, gdyż płyta to po prostu fenomenalna – muzyk odnalazł tam idealną równowagę między sakralno – mistycznymi atmosferami a zgrzytającą blachą industrią, tworząc jak dla mnie jeden z najlepszych albumów dark ambientowych ostatnich lat. Od tego momentu czujniej zacząłem przyglądać się kolejnym dokonaniom Anderssona. Jest na czym ucho zawiesić. Otwierający płytę “Agnus Dei” przywodzi na myśl stare, jeszcze nie skażone industrialem czasy Raison d’Etre – bardzo piękne, dostojne a jednocześnie tragiczne dźwięki. Później długi, ponad dwudziestominutowy “Sarkophagos”. Oszczędny w formie, za to niezwykle niepokojący, przywodzący na myśl najniższe poziomy Łubianki i wydarzenia, których świadkiem były tamtejsze mury w drugiej połowie zeszłego wieku (oj, a miałem unikać tego kontekstu… no cóż). Z kolei kolejne osiem fragmentów to fortepianowe impresje, którym sporadycznie towarzyszą inne dźwięki. Nie jestem miłośnikiem tego typu twórczości – kupił mnie czymś takim chyba tylko Robert Rich na “Open Window” – w przypadku Petera nie jest inaczej. Szwed stawia tu na klimat i obrazowość unikając zbędnych wirtuozerskich popisów (o ile w ogóle by potrafił, ale to już inna kwestia). Z każdym kolejnym utworem, coraz więcej w nich manipulacji, przetwarzania, zabaw pogłosem itp. Nie są te fragmenty ogólnie złe, ale nie robią na mnie większego wrażenia, raczej nużą, choć, jak podejrzewam, z konkretnymi obrazami winny komponować się ładnie. A następujący po tym fortepianowym segmencie “The Last Journey” to odrobina staroszkolnej, berlińskiej syntezatorowej elektroniki, którą Andersson bawi się w Atomine Elektrine. Przedostatni “Inside the Heat” klimatem nawiązuje do “Sarkophagos”, czyli znowu garść lepkiej i wilgotnej grozy. A całość wieńczy “In Suspense”, czyli tykający zegar, bijące serce i kroki oficerów KGB zwiastujące kolejną sesję tortur…

Dobra płyta, Peter po raz kolejny udowadnia, że jest bardzo utalentowanym muzykiem ze szczególną zdolnością do uzyskiwania prostymi w gruncie rzeczy środkami niezwykle interesujących klimatów.

Old Europa Cafe

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s