BLOOD BOX – Funeral In An Empty Room [PL/ENG]

BLOOD BOX – Funeral In An Empty Room
CD 2011
Power & Steel [PAS 29]

PL: Czy można poważnie traktować projekt wabiący się Krwawe Pudełko? Okazuje się, że można, a nawet trzeba, bo kryjący się pod tym szyldem Michael J.V. Hensley (także Yen Pox) nagrywa jako BLOOD BOX rzadko, ale kiedy już to robi do wychodzi mu to dobrze, albo nawet znakomicie, jak w przypadku choćby “Funeral In An Empty Room”.

Jednocześnie jest to kolejny as w talii Power & Steel. Hensley proponuje tu nieco inną odmianę dark ambientu niż w Yen Pox, choć raczej na płaszczyźnie atmosferycznej niż typowo muzycznej, bo w samym brzmieniu, generowanych dźwiękach, można wyłapać punkty styczne, sugerujące, że stoi za nimi jedna i ta sama osoba. Yen Pox to mrok i śmierć. BLOOD BOX nie jest już takie jednoznaczne, gdyż tu wyżej wspomniane emocje również są tu obecne, ale oprócz nich dużo tu zadumy, bliżej niesprecyzowanej tęsknoty, za czymś, co dawno przepadło, a jednocześnie odrobina nadziei, białe światło wskazujące dalsza drogę. Wszystkie te nastroje przenikają się wzajemnie, czasem jeden niezauważenie wypływa z drugiego. Nie ma co ukrywać, Hensley wykazuje się na “Funeral In An Empty Room” doskonałym wyczuciem atmosfery i zwyczajnym kunsztem kompozytorskim – wie kiedy zakończyć jeden motyw a rozpocząć drugi, nie przeciąga ich w nieskończoność ergo, płyta nie nudzi, mimo że trwa prawie osiemdziesiąt minut. Przy tym wszystkim album to bardzo złożony, wielowarstwowy, choć pozbawiony jednocześnie jakichkolwiek sampli, nie wykorzystujący też brzmień innych instrumentów. Czysta, niczym nieskażona elektronika, świetnie brzmiąca, zwarta stylistycznie, idealnie nadająca się jako wspomagacz półsennego transu (sprawdzone osobiście). Nie jest to ma się rozumieć najoryginalniejsza rzecz pod słońcem, bo słyszę tu i echa Steve’a Roacha, i Lustmord się przewinie, któryś fragment przywiódł mi na myśl Asianova, a jeszcze inny nawet Vangelisa. Najistotniejsze jednak, że te nawiązania to tylko ułamek w burzliwym oceanie dźwięków, z którego wciąż wynurzają się na powierzchnię kolejne motywy, stare ustępują im miejsca, muzyka się kotłuje, a wraz z nią emocje.

W naszym wywiadzie Martin z PHELIOS stwierdził, że “Funeral In An Empty Room”, to wydawnictwo, które zrobiło na nim jak na razie największe wrażenie w tym roku. Martin to mądry człowiek, posłuchajcie go.

ENG: Can you treat seriously project which is called BLOOD BOX? It turns out that it is possible and even necessary, because Michael JV Hensley (also Yen Pox) who is hiding under this moniker releases new albums not very often, but when it comes to it, they are really good. Or even excellent. Like “Funeral in an Empty Room”.

It is yet another ace in Power & Steel’s deck of musical cards. Hensley proposes here a bit different kind of dark ambient than in Yen Pox, but it is more on atmospheric ground rather than musical, because in generated sounds itself you can catch some common elements which suggest that one man is standing behind both projects. Yen Pox is darkness and death. BLOOD BOX is more ambiguous, sure, mentioned elements and emotions are also present here, but beside them there’s a lot of reflection, of unspecified longing for something long gone. There’s also even a little bit of hope, white light pointing the way forward. Those moods intermingle with each other, sometimes imperceptibly one flows from another. What can I say, Hensley shows the great sense of mood and simply some extraordinary skills as a composer – he knows when to finish one theme and start another, he never goes too far with them, ergo the album is not boring at all, though it’s almost 80 minutes long. With all this, it’s very complex record, multilayered, though the musician practically didn’t use any samples or sounds of other instruments. It’s pure, uncontaminated electronics, which sounds great and is perfect when it comes to intensifying the halfdream trance (tested by yours truly). Sure it ain’t the most original thing in the world, here and there I can hear the echoes of Steve Roach, sometimes Lustmord, one fragment reminded me of Asianova, the other even Vangelis. But the key is the fact that these references are only a drop in that stormy ocean of sounds, where one theme emerges on the surface, the other gives up its place to it, the music is swarming as well as the emotions.

In our interview Martin of Phelios stated that “Funeral in an Empty Room” is the release which made the greatest impression on him so far this year. Martin is a wise man, you should listen to him.

Power & Steel

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s