OPIUM | SOSTRAH TINNITUS – Stain

OPIUM | SOSTRAH TINNITUS – Stain
CD 2011
Silentes [sme 1041]

Zupełnie znienacka kopnął mnie w tyłek nowy album OPIUM, tym razem spreparowany we współpracy z SOSTRAH TINNITUS. Przyznaję, że jestem zdeklarowanym fanem twórczości Teo Ziniego, ale jakoś zapowiedzi “Stain” mnie ominęły. Zresztą większość zapowiedzi płyt sygnowanych logiem Silentes mnie omija, z reguły dowiaduję się o nich przeglądając distra i widząc, że już są w sprzedaży – tak było i tym razem.  Nieważne, płyta jest i jest znakomita.

Tym bardziej się cieszę, bo akurat parę ostatnich dokonań OPIUM nieco odstawało od poprzednich, moich osobistych klasyków. Mam tu na myśli głównie “pain(t)” i płytę wydaną z kumplami pod szyldem Muridae. Jak dla mnie były one zbyt “niedookreślone klimatycznie”. Pewnie, że czasem takie rozmycie atmosfery jest niezłe, ale akurat w przypadku OPIUM przed oczami zawsze jawiły mi się konkretne obrazy, bo tak sugestywnie muzyk kreował nastroje. “Stain” to powrót do najlepszych tradycji “Algorithms” czy “Sympathetic Flying Objects”, a przy tym być może najciemniejsza płyta, w powstaniu której udział swój miał Teo Zini (może oprócz “dwójki” Sola Translatio). Pamiętać jednak należy, że nie jest to jednak typowy _dark_ ambient, jak chciałby wydawca, zacne Silentes. Jak najbardziej ma “Stain” swoje czarno-szare momenty, w większości jednak dźwiękowe fale emitowane przez muzyków są całkiem miłe dla ucha, dość “filmowe”, można by rzec. Przyznam bez bicia, że nie znam twórczości SOSTRAH TINNITUS i ciężko mi wychwycić za które elementy na “Stain” ten właśnie muzyk był odpowiedzialny, tym bardziej, że i enigmatyczna wkładka nic o tym nie mówi. Dlatego w głównej mierze, trochę niesłusznie, skupiam się na OPIUM. Z drugiej jednak strony słychać, że “Stain” jest bogatsze dźwiękowo, niż regularny album Teo. Te niezwykle przyjemne drony, co i rusz obstukiwane są z każdej strony przez industrialne uderzenia, sprzężenia, gwizd przeciskającego się przez jakąś szczelinę wiatru w starej, opuszczonej hucie, piski, dzwoneczki, tupot małych szczurzych łap po kawale blachy. Dużo się tu dzieje, nierzadko na drugim bądź trzecim planie, przez co album wymaga odrobiny skupienia, aczkolwiek jako dźwiękowy background sprawdza się równie wyśmienicie.

Mroczny tylko chwilami, częściej cholernie atmosferyczny, lekko zindustrializowany ambient zaproponowany przez OPIUM i SOSTRAH TINNITUS, absolutnie nie zawodzi i utwierdza mnie tylko w opinii, że Teo Zini to jeden z najbardziej utalentowanych (i niestety chyba niedocenianych) muzyków na ciemnoelektronicznej scenie. A i za jakimiś płytkami SOSTRAH TINNITUS wypadałoby się rozejrzeć.

Silentes

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s