FALSE MIRROR – Derelict World

FALSE MIRROR – Derelict World
CD 2010
Malignant Records [TUMORCD47]

Pamiętam “North”, poprzednią płytę FALSE MIRROR, wydaną dla Thonar. Pamiętam przede wszystkim, że niczym szczególnym mnie ów materiał nie ujął, choć był w miarę przyzwoity, taki do posłuchania raz na kwartał. Dlatego trochę się zdziwiłem, gdy dotarła do mnie informacja jakoby, co tu dużo mówić, pierwszoligowy label jakim jest Malignant, miał zamiar podpisać umowę z takim przeciętniakiem. Teraz już wiem dlaczego.

Tobias Hornberger rozpościera wizję opuszczonego świata, a przynajmniej jego skrawka, gdzieś nad morzem, gdzie pozostało kilka wraków kutrów rybackich, gnijące sieci i latarnia morska, która już nigdy nikogo nie ostrzeże przez zdradliwymi klifami. Wykorzystuje do tego środki dla gatunku klasyczne – porozciągane pejzaże dźwiękowe, odrobina niskich częstotliwości, nieco grozy i postapokalipsy, choć gdy trzeba, muzyk w subtelny i wrażliwy sposób wprowadza atmosferę melancholii i zadumania. Konceptualnie płyta opiera się na wizji świata zalewanego przez potężną falę, niszczącą całe życie na planecie. Kataklizm ów, z perspektywy  ocalałego latarnika opisuje krótkie opowiadanie autorstwa Bjorna Springoruma, zawarte we wkładce. Jak na mój gust w miarę nastrojowe, choć dość sztampowe – takie na miarę odrobinę wyżej niż przeciętnie utalentowanego licealisty. Istotny jest fakt, że Hornberger potrafi to bardzo sugestywnie zilustrować muzyką – tu wszystko stanowi nierozerwalną całość, nie jest tak, że obrazki sobie, dźwięki sobie, słowa sobie. A to przecież wcale nierzadki grzech wielu ambientowych muzyków zmagających się z wybieranymi przez siebie konceptami. Tu rzeczywiście namacalnie wręcz czuć na twarzy wiatr wiejący znad morza, spustoszoną przestrzeń, szare, powoli rozjaśniające się niebo po niszczycielskim sztormie. Bardzo “wodna” to płyta, słychać tu zarówno fale obijające się o brzeg, jak i podwodne pływy, skrzypiące deski na jakiejś starej łajbie i nieskończone morze sięgające poza horyzont. FALSE MIRROR w szerokim zakresie wykorzystuje nagrania terenowe, co dodaje albumowi naturalnego, organicznego posmaku. Nie ukrywam, że w takiej muzyce to dla mnie jednen z najistotniejszych aspektów. Niemiec jest według mnie bardzo blisko odnalezienia na “Derelict World” idealnej równowagi między dźwiękami naturalnymi a syntetycznymi. Jedyne, co mi nie pasuje, to szczegółowy opis każdego utworu we wkładce, jego genezy i wykorzystanych źródeł dźwiękowych. Z jednej strony jest to bardzo ciekawe, ale z drugiej, wiedząc, że w niesamowitym “Aftermath” Tobias użył dźwięku siebie samego jedzącego galaretkę… Cóż, magia trochę pryska.

“Derelict World” doskonale brzmi, każdy dźwięk słychać wyraźnie, a sama płyta, przy odpowiedniej głośności wprowadza zupełnie niezwykłą apokaliptyczno – nostalgiczną atmosferę. Po wybrzmieniu ostatniego dźwięku “The Sea of Oblivion” nie wyłączajcie odtwarzacza, bo po kilku minutach szumu morskich fal znajduje się jeszcze jeden ukryty utwór, który jest absolutnie piękny.

Malignant Records

Advertisements

11 responses to “FALSE MIRROR – Derelict World

    • Gość wydaje się coraz lepszym i dojrzalszym muzykiem. Myślę, że następna płyta zwali nas wszystkich z nóg.

  1. Dopiero po lekturze recenzji zainteresowałam się książeczką. Dla mnie ten człowiek na zawsze pozostanie panem od galaretki. Oby przy okazji następnej płyty nie okazało się, że wykorzystuje odgłosy pozbywania się zarostu z twarzy. Wróć, niech przynajmniej zachowa to dla siebie.

    • Otóż to. Z ciekawości zajrzałem do wkładki “North” – tam tylko “niszczy stary mikrofon topiąc go w wodzie”, więc nie było jeszcze najgorzej…

    • O… to chyba już wiem skąd te ślady szminki i napis “własność Madame Industriale” na mojej kopii 🙂

  2. Oddawaj, kradzieju! 😀 Niegdyś zamierzałam spryskiwać każdy album moimi opiumowymi perfumami, lecz stwierdziłam, że taka forma oznaczania własności nadwerężyłaby mój budżet. 😉 Hmm, odciskanie usteczek na okładkach wcale nie jest takie głupie. 🙂

    • Nie oddam! Pal licho muzę, ważne, że sama płytka wygląda i pachnie sexy 🙂 Opiumowymi mówisz… Dobra, starczy, bo burdel się w tych komentarzach robi, hehe.

  3. zapomniałeś dodać, że we wkładce znajduje się zaszyfrowany tekst na ostatniej stronie który prowadzi do zagadki. Zagadkę rozwiązujesz i otrzymujesz link do bonusowego materiału (bodajże utworów w formacie mp3)

    • Racja. Przyznaję, że zaintrygowały mnie te symbole już po napisaniu tej recenzji – udało mi się to rozszyfrować, ale co dalej, to jeszcze nie wnikałem.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s