WULGATA – Ressurection Of Those Days… A Third Book Has Been Written

WULGATA – Ressurection Of Those Days… A Third Book Has Been Written
CD 2008
Beast Of Prey [BOP 6.3]

Kultura dalekowschodnia interesowała i inspirowała mnie od zawsze – zarówno historia i tradycja, jak i dzień dzisiejszy. Podróż do Japonii to w tej chwili moje największe niezrealizowane marzenie… Tymczasem jakby z boku tej fascynacji rodzi się ostatnimi czasy ciekawość Bliskiego Wschodu, jego mistyki i tajemniczości. Dlatego nie ukrywam, że dobrze mi robią takie albumy jak “Ressurection of Those Days… A Third Book has been Written” rodzimej WULGATY.

Byłbym oczywiście niesprawiedliwy z urzędu klasyfikując tę wydaną przez Beast Of Prey płytę jako “bliskowschodni” albo, co gorsza, “muzułmański ambient”. Pewnie, że charakterystyczne elementy dla tamtejszej kultury – specyficzna rytmika, modlitewne zaśpiewy – odgrywają tu role więcej niż marginalną, lecz w pierwszej kolejności jest to elektronika, nasz rodzimy ambient z całym dobrodziejstwem inwentarza. Za WULGATĘ odpowiedzialny jest muzyk, będący również mózgiem Multipoint Injector, jednego z moich ulubionych polskich projektów – i przyznam, że choć na wcześniejszych dokonaniach WULGATY aż tak mocno tego nie słychać, tak tutaj to pokrewieństwo obu tych marek jest wyczuwalne dość wyraźnie. Gdyby pozbawić “Ressurection…” wspomnianej na początku arabskiej ornamentyki a uwypuklić szumiące, dronowate tło, będące podstawą większości numerów… mogłoby to wtedy spokojnie ukazać się jako kolejny materiał Multipoint Injector. Ale odrzućmy te porównania, tam rządzi monotonia i minimalizm, tutaj jest bardziej żywo i niespokojnie. W interesujący sposób łączy ta muzyka mistyczne dziedzictwo od wieków zakorzenione w tamtejszych ludziach, budynkach, ziemi i piasku z niespokojną, płynącą krwią i ropą naftową, współczesnością. Aż pcha się na usta porównanie z Muslimgauze, ale… nie zrobię tego. Tym bardziej, że sama muzyka tak naprawdę niewiele ma wspólnego z dziełami Bryna Jonesa. Za to dostrzegam klimaty zbieżne ze wspaniałym “Arabian Knightmares” Ure Thralla i – w troszkę dalszej perspektywie – z niektórymi fragmentami twórczości Shinjuku Thief. Podobnie jak u tych artystów, u WULGATY również słychać ciągotki do tworzenia “filmowej” atmosfery. I szczerze mówiąc, nie jest to jeszcze ten sam poziom co wyżej wspomniani (tzn. głównie mówię tu o Ure Thrallu, bo Shinjuku Thief nigdy nie darzyłem szczególną estymą). Zbyt WULGATA czasem szorstka i surowa. Może gdyby zagęścić trochę brzmienie, jeszcze je wzbogacić przy jednoczesnym wygładzeniu samych kompozycji?

Czepiam się. Jest naprawdę bardzo fajnie. Tym bardziej, że w ten sposób chyba nikt u nas nie gra.  Jeśli jeszcze tego albumu nie posiadacie, to myszy w dłoń i marsz do najbliższego distra.

Beast Of Prey

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s