HIS DIVINE GRACE – Die Schlangenkönigin

HIS DIVINE GRACE – Die Schlangenkönigin
CD 2003
Hau Ruck! [HR!42]

Tym razem może coś z klasyki. Przynajmniej mojej klasyki. HIS DIVINE GRACE, projekt, o którym powiedzieć “enigmatyczny”, to tak jakby nic nie powiedzieć, odpowiedzialny jest za przynajmniej dwie płyty plasujące się na mojej osobistej liście tych najpiękniejszych. Jedną jest “Le Grand Secret”, o którym miałem okazję pisać już gdzieś, kiedyś… Druga to “Die Schlangenkönigin”, Królowa Węży…

Bezpośrednią inspiracją dla płyty była książka Ernsta Jungera, “Na Marmurowych Skałach”. Marina, utopijna kraina z pogranicza snu i jawy. Kraina, w której człowiek żyje w zgodzie i harmonii z Naturą. W której można poświęcić się aktom tworzenia, odkrywania. Gdzie poezja splata się z nauką i doczesną przyjemnością. Gdzie czas płynie wolniej. Z dala od mas, huku, maszyn. Burza jednak nadchodzi.

Powyższe słowa, owszem, odnoszą się w pierwszej kolejności do jungerowskiego arcydzieła, ale jednocześnie takie mniej więcej obrazy kreśli przed moimi oczami Królowa Węży. HIS DIVINE GRACE stworzyło płytę, która literalnie zwalnia czas, sprawia, że otoczenie zastyga jak w  niedzielne popołudnie upalnego lata. Z ciała ulatnia się napięcie, pozostaje błogostan. Tyle, że leżąc na trawie i wpatrując się w niebo, można dostrzec, że błękit subtelnie, ale nieubłaganie przechodzi w szarość, słońce pali ostatnimi promieniami, a kwestią czasu jest kiedy zacznie grzmić.

W prostocie tkwi siła – utwory zawarte na “Die Schlangenkönigin” opierają się właściwie na jednym schemacie, melodyjne syntezatorowe plamy plus naturalne odgłosy, śpiew ptaków, szum wiatru, burza. Kilka razy odzywa się męski głos – nie wiem o czym mówi, nie znam niemieckiego, ale, pomimo tego szorstkiego i kanciastego języka, także ten głos koi, nie zaburza błogiego rozleniwienia. Funkcjonuje ta muzyka na zupełnie innym poziomie niż typowe organiczne ambienty (które też przecież bardzo lubię), bardziej wyczuwalny jest w niej czynnik ludzki, humanistyczna nuta, a w dalszej perspektywie krzywda i tragizm jakie tylko mogą być dziełem człowieka. To wszystko majaczy na horyzoncie, daleko, ale wyraźnie. Nie można uniknąć nadchodzących zmian, można co najwyżej pogodzić się z nieuniknionym i z całych sił próbować chwytać uciekające słońce.

Jest to przepiękna płyta, łagodna, uspokajająca, odrywająca od miejskiego “tu i teraz”, a przy tym niesamowicie smutna, tęskna, ale jednocześnie świadoma tego co nadchodzi, świadoma, że tak po prostu musi być.

Hau Ruck!

Advertisements

One response to “HIS DIVINE GRACE – Die Schlangenkönigin

  1. Trzeba będzie z’info’anarchizować i posłuchać, a kto wie, może i kupić kiedyś. Warto dodać, że ten sam temat, tj. Marmurowe Skały, realizował Sagittarius – tyż minimalistycznie, li tylko za pomocą fortepianu i szczątkowo gitary und fletu

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s